Niemcy się przeliczyli
Czwartek, 14 lipca 2022 (21:02)Z Bogdanem Rzońcą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Frans Timmermans zmienia zdanie i jakby nigdy nic twierdzi, że teraz potrzebny jest powrót do paliw kopalnych. Skąd ten nagły zwrot i gdzie podziały się cele klimatyczne forsowane przez unijnych dygnitarzy?
– Frans Timmermans jest w strachu, ponieważ jego formacja polityczna – Socjaliści – bankrutuje. Ich idee, poglądy są oderwane od rzeczywistości, a oni sami są odklejeni od realiów życia. Co więcej w rodzinnym kraju Timmermansa – w Holandii trwają awantury, strajkują rolnicy i nie dostarczają żywności do marketów. Sytuacja jest zatem trudna. Z drugiej strony w całej Europie szaleją ceny węgla, nośników energii, paliw i już jest drogo, a pewnie będzie jeszcze drożej na rynku żywnościowym. W tej sytuacji ci, którzy forsowali swoje odrealnione pomysły, odkładają na bok biznes ekologiczny, klimatyczny wszystkie inne zwariowane pomysły, które mogą spowodować cofnięcie się w rozwoju krajów europejskich do czasów króla Ćwieczka. Dlatego są w panice – i to widać, natomiast jaki będzie dalszy ciąg zdarzeń, to trudno dzisiaj przewidzieć. Czas pokaże, czy rzeczywiście nastąpi trwałe odejście od celów klimatycznych i czy będzie zgoda na to, żeby funkcjonować normalnie, w oparciu o stare, pewne i niezawodne źródła energii, czy może jest to tylko przejściowe spowolnienie, a jak kryzys – daj Boże minie, to powrócą do zielonej polityki.
Kryzys, jaki przeżywamy, pokazuje, że kiedy zagrożone jest bezpieczeństwo energetyczne Niemiec, Austrii, Holandii czy Włoch, to zasady już nie obowiązują…
– Groźnie jest dopiero wtedy, kiedy problem dotyka te wiodące kraje, kiedy w oczy zagląda im strach, że zimą mogą zmarznąć, że w kranach nie będzie ciepłej wody. Dopiero wtedy zaczynają myśleć.
Czy ten zwrot, to nie jest przyznanie się do błędu całej tej ideologii klimatycznej i wszystkich, którzy ją forsowali?
– Uważam, że jest to dopiero pewien krok w kierunku zwrotu, ale ci ideologiczni wichrzyciele i tak się nie przyznają do błędu, bo musieliby uznać się za winnych katastrofy i uzależnienia energetycznego Unii Europejskiej od Rosji, od rosyjskich paliw kopalnianych. Dlatego będą kręcić i wmawiać wszystkim dookoła, że pojawiły się inne trudności, będą też próbować odsunąć winę od siebie i przesuwając akcenty na brak praworządności, wskazywać palcem na Polskę czy Węgry. To świadczy, że nie mają woli refleksji, za to będą dalej brnąć w kłamstwa. Myślę, że dopiero rzeczywistość, wzrosty cen, zapowiadane strajki, protesty mogą ich sprowadzić z powrotem na ziemię i przywołać do porządku. Innej drogi chyba nie ma, żeby zrozumieli, że ich etap nieomylności się skończył i teraz powinni usiąść do stołu i podjąć rozmowy ze wszystkimi krajami na normalnym partnerskim poziomie, bo sytuacja jest bardzo groźna. Idzie drożyzna żywnościowa, energetyczna, ponadto zbliża się recesja, a kryzys gospodarczy przełoży się na niższe PKB w poszczególnych krajach, na wzrost bezrobocia, i to wszystko dotknie całą Europę, także kraje zachodnie.
Buta jednak nie odstępuje unijnej lokomotywy, skoro szef Europejskiej Partii Ludowej – Niemiec – Manfred Weber domaga się prawnie wiążącego mechanizmu solidarności unijnej, aby – gdy nadejdzie zima – wspomóc energetycznie właśnie Niemcy?
– Dokładnie, Niemcy liczą na to, że my będziemy solidarni i z naszych pełnych zbiorników gazowych będą przekierowania w stronę Berlina. Nie wykluczam, że tak będzie, że Niemcy będą się tego domagać, ale jeśli już, to na pewno nie za darmo czy za półdarmo. Myślę, że jeśli już, to będziemy sprzedawać Niemcom gaz po odpowiedniej cenie. Niemcy to bogaty kraj, więc taryfy na sprzedaż gazu też powinny być odpowiednio wycenione, takie są bowiem prawidła handlu. Dlatego możemy z tej wojny energetycznej, z tego kryzysu, wyjść zwycięsko. Oczywiście powinniśmy być wrażliwi na potrzeby innych, ale przede wszystkim powinniśmy dbać o swoje interesy i przypilnować, aby przede wszystkim Polacy nie zmarzli zimą, żeby polskie dzieci nie chorowały w zimnych domach. To, co do tej pory robili tacy politycy, jak Frans Timmermans, Zieloni i ich koalicjanci Socjaliści itd., to wszystko miało drugie dno. Wyglądało tak, że Niemcy ostatnio kupowali w Rosji 90 mln m sześc. gazu rocznie. Od 20 lat budowali farmy wiatrowe, a jednocześnie gazu od Rosjan kupowali coraz więcej. Zatem gołym okiem widać, że te farmy wiatrowe są niewydolne, fotowoltaika jest niewydolna i nie może być wiodącym źródłem energii. Niemcy nam kazali budować farmy fotowoltaiczne, a sami chcieli doprowadzić do tego, by w krajach członkowskich zamknięte zostały źródła gazowe, źródła węglowe. Wtedy Berlin, kupując tani gaz od Rosji i sprowadzając go dwoma rurami Nord Stream 1 i Nord Stream 2, sprzedawałby ten gaz państwom europejskim, robiąc na tym dobry biznes. Swoją drogą, to jest skandal, że tzw. ekolodzy w ogóle nie podejmują krytyki tego, że w Niemczech wycina się lasy pod budowę farm fotowoltaicznych i wiatrowych, które zakrywają łąki i paskudzą krajobraz. To, jak widać, dla tzw. ekologów, nie jest ważne, dla nich ważniejszy jest biznes, z którego organizacje ekologiczne są finansowane i opłacane, albo przez Putina, albo przez Niemców.
Niemcy nie mieli świadomości, że Rosja to partner nieprzewidywalny, który za nic ma umowy, i że może manipulować nie tylko cenami, lecz także używać surowców energetycznych jako broni?
– To jest wynik braku wyobraźni Berlina i niemieckich oraz unijnych elit. Zbytnie zaufanie do Putina i wiara, że najważniejszy jest biznes, że dzięki Rosjanom będą cały czas się bogacić, zaprowadziło ich na manowce. Niemcy się przeliczyli. Polityka i plany, że Rosja będzie się bogaciła dzięki Unii Europejskiej, a Niemcy dzięki Unii i dzięki Rosji, cały ten misterny plan zaczyna się walić, wobec tego niemieccy politycy są w popłochu – jak donoszą niemieckie media. W popłochu jest kanclerz Olaf Scholz i jego ekipa. Wiele wskazuje na to, że nadchodząca zima może przesądzić, czy w Niemczech nie dojdzie do przedterminowych wyborów, bo zdaje się nawet Zieloni kapitulują i zgadzają się na otwieranie nowych kopalń węglowych, a od tego już tylko krok do ich zgody na utworzenie elektrowni nuklearnych i energetycznych bloków jądrowych.
Jak widać, cała dotychczasowa polityka bankrutuje…
– Tak, i wszystko się może zmienić. Widać, że Opatrzność pomaga w tej materii. Ufam też, że z czasem wyjdzie na jaw cała prawda o biznesach, o sztucznych ideach i zapowiedziach, że Unia Europejska będzie pierwszą na świecie, jeśli chodzi o walkę o klimat. Mam nadzieję, że unijni liderzy, liderzy państw zachodnich uświadomią sobie, że klimat i idee to jedno, ale najważniejsi są ludzie, którzy żyją, pracują w trudnych warunkach i nie stać ich na podniesienie jakości życia, a tu się im funduje jeszcze obniżenie jakości życia. Jak inaczej nazwać sytuację, kiedy drożeje wszystko, żywność, ciepła woda, centralne ogrzewanie. Obnaża to całą bezrefleksyjną politykę liderów Unii Europejskiej, którzy w tej sytuacji powinni się podać do dymisji i dłużej nie utrudniać życia normalnym mieszkańcom państw członkowskich.
Gdzie bylibyśmy dzisiaj, gdyby nie Gazoport w Świnoujściu i gdyby zgodnie z decyzją Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i sędzi Rosario Silvy de Lapuerty, polski rząd uległ i zamknął kopalnię oraz elektrownię „Turów”?
– Do tego trzeba wracać i porównywać te sytuacje. Dzisiaj jest zgoda na otwarcie nowych kopalń węglowych i elektrowni w Niemczech, a nam sędzina de Lapuerta tuż przed emeryturą naliczyła pokaźne kary finansowe, które Unia Europejska nam potrąca. To jest prawdziwy skandal. Jednak z tego, co wiemy, premier Mateusz Morawiecki ma pomysł, jak odzyskać te pieniądze, więc powinniśmy robić swoje, nie poddawać się dyktatowi, pozbawionej etycznych zasad Unii Europejskiej i jej liderów. Nie możemy poddawać się bezdusznej polityce i dyktatowi, który zapomina o zwykłych ludziach, a w imię ideologicznych mrzonek rujnuje nasz świat. Tylko twarda, zdecydowana nasza postawa gwarantuje nam z jednej strony niezależność, a z drugiej większe bezpieczeństwo energetyczne. Jest stare powiedzenie – umiesz liczyć, licz na siebie, i to jest stara prawda, o której trzeba pamiętać. Jeśli sami o siebie nie zadbamy, to nikt o nas nie zadba.
Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki