• Poniedziałek, 13 kwietnia 2026

    imieniny: Marcina, Przemysława

Bądźże pozdrowiona, Hostyjo żywa

Czwartek, 16 czerwca 2022 (08:41)

Procesje Bożego Ciała są wielkim znakiem w poganiejącym świecie.

W bieżącym roku mija 776 lat od pierwszej procesji Bożego Ciała w belgijskim Liège. Uroczystość ta – podobnie jak nasza Niedziela Miłosierdzia – jest obchodzona na wyraźne życzenie samego Pana Jezusa. Nawet konkretną datę w obydwu przypadkach wybrał sam nasz Pan. Siostra Faustyna usłyszała, że Niedziela Miłosierdzia ma być zawsze w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Podobnie w 1245 roku mistyczka Julianna, przeorysza augustianek z Mont Cornillon, zwana też Julianną z Liège albo z Brabancji, w szeregu mistycznych doświadczeń otrzymywała prośbę od Pana Jezusa o ustanowienie w Kościele osobnego święta Bożego Ciała. Miała wielokrotnie duchowe wizje świetlistej tarczy księżyca z ciemnym kołem pośrodku. Sam Pan Jezus wyjaśniał jej, że to ciemne koło oznacza brak w Kościele czci dla Eucharystii. „Niech Kościół – usłyszała Joanna – ustanowi święto ku czci mojego Ciała i Krwi we czwartek po niedzieli Trójcy Przenajświętszej”. Objawienia Joanny były odpowiedzią nieba na powracające ciągle różne błędy, wywodzące się głównie od heretyka Berengariusza z Tours (zm. 1088) i jego kolejnych zwolenników podważających prawdę o realnej obecności naszego Pana z ciałem, duszą i bóstwem w Najświętszym Sakramencie pod postaciami chleba i wina.

Przejęty objawieniami ówczesny biskup Liège Robert z Thourotte (zm. 1246) już w następnym roku poprowadził pierwszą w dziejach Kościoła procesję eucharystyczną. Na wezwanie Chrystusa odpowiedział spontanicznie nie tak jak my, którzy z Niedzielą Miłosierdzia czekaliśmy ponad 60 lat do 2000 roku. Niestety, jeszcze w tym samym roku biskup Robert zmarł. Uznano to za widzialną karę Bożą z powodu jego rzekomej pochopnej decyzji. Wizjonerkę Juliannę zaś posądzono o kłamstwo i mistyfikację. Po uspokojeniu nastrojów i ponownym kościelnym kanonicznym dochodzeniu w sprawie objawień Julianny już pięć lat później, w 1251 roku, Jacques Pantaléon, archidiakon katedry w Liège, poprowadził drugą w dziejach procesję. Wkrótce Jakub został biskupem w Verdun, patriarchą Jerozolimy i ostatecznie Papieżem Urbanem IV (1261-1264). W roku 1264 – na krótko przed śmiercią – wprowadził uroczystość Bożego Ciała do kościelnego kalendarza świąt. Od tej daty Boże Ciało i procesje celebrowały kolejne regiony i kraje katolickie.

Cud w Bolsenie

Sama Opatrzność przynagliła Papieża Urbana do błogosławionej decyzji, dając paręnaście miesięcy wcześniej łaskę cudu eucharystycznego w Bolsenie w 1263 roku. Można powiedzieć, że cud przyspieszył decyzję Papieża Urbana. A było tak. Pielgrzymujący z Czech do Rzymu kapłan o imieniu Piotr w tym właśnie roku – odwieczną już w Italii drogą Via Cassia – dla umocnienia wiary zatrzymał się w Bolsenie. Jak wszyscy tędy przechodzący pątnicy zapragnął stanąć u grobu św. Krystyny (zm. 295), by oddać pokłon relikwiom słynnej patronki miejscowej bazyliki, bardzo czczonej we Włoszech do dziś. Podczas odprawiania Mszy św. po przeistoczeniu kielich potrącony ręką celebransa przewrócił się tak nieszczęśliwie, że Krew Przenajświętsza wylała się na ołtarz, a ściślej – na korporał (rodzaj białej kwadratowej serwety, na której podczas Mszy św. stawia się kielich z winem i patenę z hostią). Przerażony kapłan ujrzał na korporale Krew Chrystusa. Dotąd jeszcze po przeszło 750 latach widać na nim niektóre z 25 pierwotnych plam po Krwi Przenajświętszej.

Świadkowie cudu stłoczyli się wokół ołtarza wstrząśnięci widokiem śladów Krwi Chrystusa na korporale, które utworzyły na nim zarys Najświętszej Twarzy. Po odsunięciu wiernych od ołtarza kontynuowano celebrację Liturgii i za parę minut stał się cud drugi. Przy udzielaniu Komunii św. jedna z Hostii zaczęła krwawić i kilkanaście kropli Krwi Pańskiej upadło na posadzkę. W bazylice św. Krystyny do dziś możemy patrzeć na wspaniały relikwiarz z wyjętej z posadzki płyty, na którą upadły krople Świętej Krwi, pozostawiając na niej również trwały ślad. Na tym świętym miejscu, gdzie św. Krystyna złożyła niegdyś Bogu ofiarę z życia, Chrystus zaświadczył o swojej Ofierze złożonej na krzyżu, przelewając swoją Świętą Krew za zbawienie nasze i całego świata. Przez całe wieki i przedtem św. Krystynę obdarzano tu zawsze tytułem strażniczki Eucharystii.

Powiadomiony o nadzwyczajnym cudzie Papież Urban IV, rezydujący naonczas w pobliskim Orvieto, zabrał skrwawiony korporał do swojej osobistej kaplicy. Przechowywany jest on do dziś w katedrze Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, którą w Orvieto wybudowano specjalnie dla umieszczenia w niej tej niezwykłej relikwii. To właśnie po wstrząsie spowodowanym tym niezwykłym cudem Urban IV – jak wyżej wspomniano – uroczystość Bożego Ciała rozciągnął na cały Kościół. Uzasadniając zaś swoją decyzję, napisał, że ma być ona: „Zadośćuczynieniem za znieważanie Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, za błędy heretyków oraz dla uczczenia pamiątki ustanowienia Najświętszego Sakramentu, która w Wielki Czwartek nie może być aż tak uroczyście i z okazałością obchodzona ze względu na powagę Wielkiego Tygodnia”.

W Orvieto – na dworze papieskim – przebywał też w tym czasie św. Tomasz z Akwinu (zm. 1274). Jemu to Urban IV polecił zweryfikowanie i nadanie ostatecznego kształtu – zapoczątkowanych już przez wizjonerkę Joannę – tekstów liturgicznych na Mszę św. i oficjum Bożego Ciała. Są wśród nich trzy wielkie i wspaniałe hymny Akwinaty uwielbiające Najświętszą Eucharystię. Słynny hymn „Pange lingua” (czyli „Sław, języku, tajemnicę…”), który śpiewa się tak często do dziś, a zwłaszcza jego dwie ostatnie zwrotki: „Przed tak wielkim Sakramentem upadajmy wszyscy wraz”. Z kolei również do dziś w liturgii są śpiewane ostatnie dwie zwrotki hymnu „Verbum Supernum” („Słowo Najwyższe”) – w tłumaczeniu jezuity ks. Tadeusza Karyłowskiego (zm. 1945) przy wystawianiu Najświętszego Sakramentu: „O zbawcza Hostio”.

Drogi Czytelniku, cały artykuł można przeczytać w wydaniu elektronicznym TUTAJ.

Ks. Jerzy Banak