Dziś w „Naszym Dzienniku”
Obronić suwerenność
Środa, 11 maja 2022 (01:43)ROZMOWA z Bogdanem Rzońcą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości
Czy w przypadku propozycji rezygnacji z zasady jednomyślności w głosowaniach dotyczących kluczowych kwestii w Radzie UE możemy mówić o zaskoczeniu?
– Nie jest to żadne zaskoczenie, dlatego że wszystkie sytuacje, z jakimi mamy do czynienia w Parlamencie Europejskim, prowadzą do tego, żeby stworzyć jedno europejskie państwo, żeby pozbyć się różnicy zdań, ograniczyć dyskusje, żeby w Unii Europejskiej była tylko jedna narracja: niemiecko-francuska. I to w bardzo jasny sposób wyraziła przewodnicząca Ursula von der Leyen. Wprawdzie nie wymieniła Polski czy Węgier, ale powiedziała wyraźnie, że trzeba pójść o krok dalej i stworzyć sytuację, w której mniejsze państwa członkowskie nie będą miały za wiele do powiedzenia, nie będą przeszkadzać w dominacji Berlina oraz Paryża, które przy wsparciu Brukseli stworzą sobie taką Unię, jaka się będzie im podobać. To jest oczywiście absurdalny pomysł, biorąc pod uwagę chociażby kryzysy, jakie w ostatnich latach dotknęły Unię Europejską – pod monopolem kanclerz Angeli Merkel. Zresztą wojna na Ukrainie zaatakowanej przez Rosję jest pokłosiem tej błędnej polityki, dlatego broń nas, Panie Boże, przed kolejnymi pomysłami płynącymi za pośrednictwem Brukseli z Berlina czy Paryża.
Najpierw mechanizm warunkowości, teraz zasada jednomyślności w głosowaniach dotyczących niektórych kluczowych obszarów. Dyktat Berlina i Brukseli jest coraz mocniejszy…
– Ten dyktat nie jest przypadkowy, bo jest też powiązany z Władimirem Putinem. Niemcy i Francuzi doskonale wiedzą, że Europa jednomyślna, jednorodna, antypatriotyczna, antynarodowa – to nic innego jak pomysł Putina, który udzielał im tzw. korzystnych taryf na zakup energii, na zakup rosyjskich węglowodorów, udzielał rozmaitych upustów, a oni myśleli, że rosyjski przywódca będzie cały czas pokorny wobec Zachodu. Tak się oczywiście nie stało i dziś ukraińskie ofiary są dla wszystkich nauczką. Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której Unia miałaby się stać jednorodnym państwem, w którym brak jednomyślności byłby wykluczony, w którym małe kraje – wolne narody, nie miałyby nic do powiedzenia, gdzie zniknęłyby wartości chrześcijańskie. Powinniśmy podnieść alarm na cały świat.
Traktaty są zagrożone, bo 13 państw członkowskich Unii we wspólnym dokumencie sprzeciwiło się – jak to okreś- lono – „nieprzemyślanym i przedwczesnym próbom” właśnie zmiany unijnego traktatu?
– Traktaty unijne są zagrożone, są wypaczane, omijane, czy też w ogóle nieuwzględniane. I to jest właśnie brak praworządności Unii Europejskiej, kiedy Guy Verhofstadt ze swoją liberalną ekipą nie odnoszą się do traktatów, a nie sytuacja w Polsce czy na Węgrzech. Postawa wspomnianych 13 krajów to jest zdrowy odruch i ocena kunktatorstwa niemiecko-francuskiego. Jednocześnie było to zrobione po to, żeby sprawdzić, które kraje unijne mają jeszcze w sobie pokłady zdrowego patriotyzmu, odniesienia do historii, do dziedzictwa kulturowego.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym