• Poniedziałek, 13 kwietnia 2026

    imieniny: Marcina, Przemysława

Potrzeba więcej zdecydowania NATO

Czwartek, 24 marca 2022 (14:35)

Z prof. dr. hab. Wiesławem Wysockim, kierownikiem Katedry XIX i XX wieku w Instytucie Nauk Historycznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Wszyscy mamy nadzieję, że Ukraina powstrzyma zaborczy pochód Rosji. Jednak sama, choć odważnie się broni, nie zatrzyma terroru Moskwy. W związku z tym, w jakim kierunku powinna pójść pomoc Zachodu dla Ukrainy?

– W pierwszym rzędzie powinny być zastosowane zdecydowane, dotkliwe i konsekwentnie wprowadzane sankcje, bo te, które są w tej chwili, są połowiczne. Co więcej, dwa istotne w Unii Europejskiej państwa – Niemcy i Francja – ewidentnie się wyłamują, bojkotują, lawirują, stosując coś w rodzaju dywersji wobec pozostałych państw Zachodu. Werbalnie Berlin, jak i Paryż są oczywiście po stronie Zachodu i przeciwko działaniom Rosji, ale tylko werbalnie, bo w praktyce zarówno odmowy, jakie są z ich strony, co do zaostrzenia sankcji, jak i wypowiedzi – np. kanclerza Niemiec Olafa Scholza, że ataki na Rosjan są niedopuszczalne, że to jest tylko wojna Putina i że to tylko on za nią odpowiada, są jawnym naruszeniem postawy solidarności Zachodu wobec działań Rosji.

Patrząc na dotychczasowe sankcje – choć niby coraz mocniejsze – to nie wydaje się, żeby powstrzymały Putina przed eskalacją działań zbrodniczych?

– Same sankcje – choć są istotne i potrzebne – nie zastopują agresji rosyjskiej, dlatego żeby uratować Ukrainę, potrzebne są także dostawy uzbrojenia dla tego państwa. Zachodnia pomoc wojskowa jest kluczowym narzędziem oddziaływania na przebieg konfliktu, jaki toczy się na Ukrainie. Ogromne znaczenie na polu walki ma broń – m.in. broń przeciwlotnicza, w tym przenośne zestawy przeciwlotnicze, przeciwpancerne pociski kierowane Javelin, które umożliwiają zwalczanie natarcia sił pancernych i zmechanizowanych, oraz amunicja. Potrzebne są więc wszelkie formy wsparcia da Ukrainy. Myślę też, że najwyższy czas na reakcję Zachodu na morzach, zwłaszcza na Morzu Czarnym, gdzie powinny wpłynąć okręty NATO-wskie odstraszające flotę rosyjską. To przecież m.in. stamtąd są kierowane rakiety dewastujące Ukrainę. Poza tym potrzebna jest blokada Kaliningradu jako politycznej struktury, która jest de facto kolonią moskiewską w Europie. Tymczasem już najwyższa pora, żeby z czasami kolonializmu zerwać. Myślę, że wiele będzie też zależeć od postawy takich państw, jak Francja czy Niemcy, które całkowicie za węglowodory sprzedały się Putinowi i Rosji. Ważne jest też, na ile Stany Zjednoczone będą konsekwentne, zdecydowane i wymuszą zmiany postaw Paryża i Berlina, bo od tego zależeć będzie pomyślność przedsięwzięcia, jakim jest pokonanie Rosji na Ukrainie i zatrzymanie ich marszu na zachód.

A co z propozycją wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego dotycząca misji pokojowej, humanitarnej, która ma być rozważana podczas trwającego nadzwyczajnego szczytu NATO? Stany Zjednoczone, jak również szef Sojuszu Północnoatlantyckiego wykluczają udział wojsk w takiej misji…

– Takie misje już przecież były i nie wywoływały takich obiekcji. Rosja oczywiście może odpowiedzieć, ale trzeba pamiętać, że jest tak nieprzewidywalnym przeciwnikiem, że może zadziałać nawet niesprowokowana. Tym bardziej potrzebne są siły i działania, które będą anihilować Putina. Ofensywa rosyjska traci na sile i Ukraińcy w sensie moralnym właściwie już wygrali tę wojnę, natomiast Rosja pokazała twarz państwa zbrodniczego, słabego, skarlałego. Okazało się, że mimo całej narracji i propagandy rosyjskiej o wielkości jest de facto kolosem na glinianych nogach. Moskwa przegrała totalnie – moralnie, politycznie i oczywiście przegrywa militarnie. Teraz ktoś musi wziąć odpowiedzialność, a bandyta, dyktator Putin, z całą pewnością nie przyzna się do przegranej, bo byłby całkowicie skończony. Inna sprawa, że skończony już jest, rodzi się tylko pytanie, kto podniesie na niego rękę. Czy będą to siły, które go wysadziły na najwyższy urząd, czyli siły, służby, struktury, jak FSB, z której Putin uczynił swoją polityczną gwardię, czy może oligarchowie, których kontakty ze służbami rosyjskimi są oczywiste, czy ewentualnie jakaś inna siła, bo to, że Putin staje się coraz bardziej niewygodny dla wszystkich, jest poza dyskusją. To jest – moim zdaniem – istotne pytanie, bo od tego będzie zależała w przyszłości ewentualnie możliwość odbudowy państwa ukraińskiego.

Wracając jeszcze do NATO, może potrzebna jest jakaś nowa wizja koncepcji strategicznej Sojuszu Północnoatlantyckiego, bo obecna formuła w obliczu brutalnego ataku rosyjskiego na Ukrainę chyba się już się zdezaktualizowała?  

– Zachodnia demokracja polega na tym, że dużo się mówi, trwają dywagacje, uzgodnienia, narady, a kiedy przychodzi czas decyzji, to często jest ona spóźniona. Myślę, że podobnie jest z NATO – także w tym wypadku, natomiast istotne jest pytanie, na ile można zmodyfikować formułę, ten model paktu północnoatlantyckiego, żeby był bardziej efektywny. Sądzę, że przede wszystkim będzie to zależało od stanowiska Stanów Zjednoczonych, i to Waszyngton będzie decydował o potencjalnym przyszłym kształcie i funkcjonowaniu NATO. Natomiast rodzi się pytanie, na ile można zmodyfikować wspomniany już wcześniej plan, jaki zarysował w Kijowie wicepremier Jarosław Kaczyński. Wydaje się, że w tym momencie jest to realne rozwiązanie, tylko potrzeba większego zdecydowania. Niestety, tego zdecydowania nie widzę ani po stronie Stanów Zjednoczonych, ani też po stronie wspomnianych wcześniej dwóch państw – Niemiec i Francji, które są wyraźnie nastawione na kontynuację gospodarczej współpracy z Moskwą. Ten dzisiejszy nadzwyczajny szczyt NATO w Brukseli jest spotkaniem nadziei. Być może zapadną tam jakieś ważne decyzje, które bądź co bądź wpłyną na Rosję i każą się decydentom moskiewskim zastanowić nad kolejnymi krokami, zanim je podejmą. Dlatego potrzebne jest zdecydowanie i solidarność.

Wspomniał Pan Profesor o losie, jaki może spotkać Putina. A jaki los czeka Rosję?

– Często, mówiąc o działaniach na Ukrainie, mówimy Putin, który jest twarzą neoimperialnej Rosji, ale trzeba pamiętać, że za cały ten bandycki napad, za całe to cierpienie milionów obywateli Ukrainy, za zniszczenie i zrujnowanie dużej części terytorium tego państwa odpowiedzialna jest cała Rosja i wszyscy Rosjanie. To oni przez lata tolerowali działania Putina i właściwie było im wygodnie słyszeć o wielkiej Rosji. Co więcej, dzisiaj ogromna część Rosjan też go wspiera. Natomiast jaki los powinien spotkać Rosję…? Myślę, że Rosja powinna stać się wielkim księstwem moskiewskim z naciskiem nie na wielkie, tylko na moskiewskie, bez kolonii w Europie i bez zaplecza w postaci Syberii. Powinno to być państewko, które swoją neoimperialną polityką nie będzie już zagrażało wolnym narodom i nie będzie decydowało o przyszłości świata.

Zachód, który cały czas nastawia się na interesy gospodarcze z Rosją, pozwoli na jej marginalizację?  

– To jest dobre pytanie, ale trzeba do tego dążyć. Trzeba też pamiętać o innym partnerze, jakim są Chiny, które myślą globalnie i korzystając z osłabienia Rosji, bardzo chętnie wejdą w jej buty, a wykorzystując swoje atuty, będą wzmacniały swoją potęgę tym, co uda im się przejąć jako schedę po Rosjanach. Tak czy inaczej, licząc na szybkie zakończenie tego konfliktu, po stronie Zachodu konieczna jest konsekwencja, jedność i zgodność w działaniach. Od solidarnej postawy państw wchodzących w skład Sojuszu Północnoatlantyckiego, państw Unii Europejskiej będzie zależało bardzo wiele. Moskwa – zwłaszcza po bandyckiej agresji na Ukrainę – ma wielu przeciwników, ale wśród dominujących państw Zachodu ma też wielu swoich przyjaciół. Konsekwencje tych relacji odczuwamy już prawie miesiąc, ale już wcześniej były tego symptomy.

             Dziękuję za rozmowę.      

Mariusz Kamieniecki