Święci wyjątkowych czasów
Czwartek, 21 lutego 2013 (02:04)Długoletni pasterz archidiecezji warszawskiej śp. ks. kard. Józef Glemp od początku swej pasterskiej posługi w nauczaniu pasterskim, głównie w homiliach, ukazuje świętość i misję świętych w naszej Ojczyźnie – Polsce.
Temu zagadnieniu poświęcił wiele uwagi głównie w homiliach zebranych w dwóch publikacjach: „Niebo ściągają na ziemię. Homilie o świętych i świątobliwych” (Poznań 1991) i „Święci idą przez Warszawę” (Warszawa 1997). Ksiądz Prymas mówił o świętości i świętych podczas zwykłych czynności pasterskich, jak: wizytacje, uroczystości odpustowe, jubileusze, lub podczas uroczystości dziękczynnych za beatyfikacje i kanonizacje Polaków i Polek. Dziś, kiedy Ojciec Niebieski powołał go do siebie, wypada przybliżyć jego cenne myśli.
Świętość ontyczna i moralna
Bóg człowieka obdarzył życiem. W czasie chrztu ze swoim stworzeniem dzieli się świętością. Stajemy się wtedy dziećmi Ojca Niebieskiego, braćmi i siostrami Syna Bożego Jezusa Chrystusa, świątynią Ducha Świętego i członkami Mistycznego Ciała Jezusowego – Kościoła. Tę świętość bytową, ontyczną tradycyjnie nazywamy łaską uświęcającą.
W nauczaniu księdza Prymasa Józefa Glempa znajdujemy wiele odniesień do świętości ontycznej. W homilii o św. Andrzeju Boboli mówi, że Jezus Chrystus wszedł w swój Kościół i w nim dalej naucza. „Naucza słowami, które wypowiadają Jego świadkowie. On dalej uświęca to, co jest ku uświęceniu, i nawraca to, co jest ku nawróceniu. On nadal cierpi w swoich członkach, w swoich wyznawcach, i nadal zmartwychwstaje – daje znaki życia, które prowadzą ku odrodzeniu, które tworzą wielki ciąg zmartwychwstania, poprzez mijające dni, poranki, lata i wieki” („Niebo ściągają…”, s. 132-133).
Z okazji 500. rocznicy śmierci św. Kazimierza ukazuje moralny aspekt świętości chrześcijańskiej. Zwraca uwagę, że życie Kazimierza, w pierwszym etapie, choć ukazuje szlachetnego młodzieńca, pełnego czujności chrześcijańskiej i gotowości do służby, nie zawiera jednak jeszcze cech świętości. „Jego świętość ukazuje się w drugim etapie życia, to jest świadomym wzgardzeniu wartościami świata i wyborze tej wartości, którą jest życie Chrystusa” („Niebo ściągają…”, s. 44).
W 9. rocznicę śmierci ks. Jerzego Popiełuszki ks. kard. Glemp, nawiązując do jego postawy moralnej, podkreślił postawę służby i miłości. „W nim nie tylko my widzimy służbę Kościoła wobec człowieka. Widzi to świat. Widzą to ludzie stojący poza Kościołem, bo w nim urzeczywistniła się ta odwaga, która pozwoliła mu przeciwstawić się przemocy i sile i zawsze mówić prawdę. (…) Bardzo wielu ludzi zrozumiało wartość takiej postawy i takiej obrony prawdy. Wzniesiono pomniki, jego imieniem nazwano place, ulice i instytucje we Włoszech, we Francji, w Niemczech, a nawet w Korei. Można znaleźć wiele miejsc na świecie, gdzie człowiek wyraził uznanie dla postawy młodego polskiego kapłana”. Na zakończenie postawił pytanie i dał odpowiedź. „Czy w postawie księdza Jerzego była świętość? Niewątpliwie świętość w nim dojrzewała na drodze do męczeństwa. Samo męczeństwo dokonywane znanymi etapami poruszyło serca całego świata” (Homilia, 19.10.1992 r., w kościele św. Stanisława Kostki, maszynopis).
Podczas uroczystości sprowadzenia relikwii św. Wojciecha do katedry w Białymstoku ksiądz Prymas mówił o roli świętych męczenników, którzy życiem i śmiercią dawali świadectwo. „Przecież oni, tak jak ojciec Maksymilian Kolbe, tak jak i wielu z nich wierzyli w zwycięstwo wiary, wierzyli wtedy, kiedy wszystko wydawało się zamknięte, zasłonięte, kiedy nad wierzącym człowiekiem stawał gestapowiec uzbrojony po zęby, zdolny do wykonania każdego polecenia ku zniszczeniu człowieka. A jednak wiara zwycięża i jest to siła dana człowiekowi, wlana w jego serce, dana jego duszy, aby potrafił ukazać, że nie on, ale Chrystus w nim jest zwycięski” (Homilia z okazji sprowadzenia relikwii świętego Wojciecha, Białystok, kościół pw. św. Wojciecha).
Święci zakorzenieni w Chrystusie
Świętość jest wspólna wszystkim stanom ludu Bożego poprzez uczestnictwo w życiu Chrystusa i Kościoła. Wyraża się ona poprzez trzy funkcje: uczestnictwo w kapłaństwie powszechnym, w funkcji prorockiej i funkcji królewskiej.
Z okazji poświęcenia sanktuarium św. Andrzeja Boboli oraz przeniesienia jego relikwii ksiądz Prymas ukazuje świętość jako zakorzenienie w Chrystusie. Świętość bowiem to nic innego jak życie Jezusa Chrystusa w człowieku, które musi dojrzewać, które musi przebijać się przez ludzki charakter, przez trudności, przez niesprzyjające okoliczności po to, by okazała się moc Boga. „I my wszyscy jak tu jesteśmy, przyjęliśmy Boga i pragniemy, aby i w naszym życiu objawił się Ten, w którego podczas chrztu jeszcze jako małe dzieci zanurzyliśmy się, by w Nim być, by w Jego cierpieniach wyjść z naszych cierpień zwycięsko i by w nas ukazała się siła zmartwychwstania” („Niebo ściągają…”, s. 133).
Z okazji kanonizacji o. Maksymiliana Kolbego pasterz Kościoła warszawskiego wskazał na zakorzenienie tego świętego w Chrystusie: „Święty Maksymilian był niezwykłym wybrańcem na przyjaciela Boga. On to urzeczywistnił na sobie i w swoim życiu to, o czym Chrystus także powiedział w dzisiejszej Ewangelii świętej: ’Przykazanie nowe daję wam’ (J 13, 34). (…) Ojciec Maksymilian Kolbe, przyjaciel Jezusa Chrystusa, zawierzył nowemu przykazaniu ’Abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem’ (J 13, 34): A Jezus nas umiłował aż do śmierci krzyżowej. (…) Ojciec Maksymilian zwyciężył samego siebie. Można powiedzieć: zwyciężył swoją słabość, stał się mocny. Stał się wielkim siłaczem, ponad ludzką miarę. Stał się świętym, bo przyjął na siebie prawo miłości Jezusa Chrystusa i tę niezwykłą moc, jaka dawała mu – i nam daje – Niepokalana”.
Na przykładzie św. Kazimierza widzimy, że święty to ten, który świadomie wybiera Chrystusa, nie zwracając uwagi na zewnętrzne okoliczności: „Dla wyboru Chrystusa trzeba było codziennie przełamywać przeszkody, a więc zamiast zabaw, wybierać nocne adoracje Najświętszego Sakramentu, zamiast przyjemnych uczt – post i umartwienie. Ten młodzieniec potrafił to czynić dyskretnie, panując nad sobą i w swoim otoczeniu zachowując właściwą postawę” („Niebo ściągają…”, s. 42-49).
Święci to ludzie, w których życiu zajaśniała światłość Chrystusa i dlatego, nie przestając być chlubą swojego narodu, są własnością Kościoła Powszechnego„ (Józef Kardynał Glemp, ”Tyś chlubą naszego narodu„, w: ”Z Jasnogórskiego szczytu„, Jasna Góra-Częstochowa 2004, s. 161).
Święci idą do Chrystusa przez Maryję
Nawiązując do roli Maryi w osiąganiu świętości, ksiądz Prymas podkreślił, że Matka Najświętsza z ufnością szła przez życie. Jej życie nie było usłane różami. Życie każdego świętego jest w jakiś sposób odbiciem życia Chrystusa. ”Jednakże w Matce Najświętszej odbicie życia Jej Syna Jezusa Chrystusa jest nieporównywalnie wyraźniejsze i doskonalsze. Ona w swoim życiu nie tylko odbija, nie tylko przejmuje osobę Jezusa Chrystusa, ale także całe Jego dzieło, a więc Kościół. Ona jest ciągle w gronie odkupionych. W tym gronie zajmuje całkiem wyjątkowe i jedyne miejsce. Ona bowiem jest odkupiona w pełni. Święci, którzy są w Niebie, cieszą się chwałą Boga, ale kiedyś będą jeszcze razem z nami. (…) Otóż Maryja jest już w pełni chwały Boga. Dla Niej nie będzie już więcej chwały. (…) Ona jest święta i najświętsza spośród wszystkich świętych, bo jest Niepokalana, bo jest pełna chwały, którą obdarzył Ją Bóg„ (”Niebo ściągają…„, s. 78-79).
Ksiądz kardynał Glemp wskazuje na Sługę Bożego Stefana Wyszyńskiego, który miał swoją niepowtarzalną drogę życiową. Jego hasło ”Soli Dei„ (samemu Bogu) na pewnym etapie pasterskiego posługiwania zostało uzupełnione w słowach ”per Mariam„ (przez Maryję). W nauce zmarłego kardynała Prymasa Wyszyńskiego Maryja była tą najważniejszą drogą, która prowadzi do Jezusa i tylko do Jezusa, bo dla Niego żyła. ”Ucząc zaufania ku Matce Najświętszej, oddania się Jej całkowicie, określonego bardzo ważkim słowem ’niewola’. Ksiądz Prymas wskazywał nam właśnie na tę drogę, jaką jest Maryja w pielgrzymce wiary. (…) Soli Deo per Mariam – Samemu Bogu przez Maryję. Ustawienie wszystkich wartości według woli Bożej i zgodnie z Jego planem – oto źródło, z którego wyrastała świątobliwość życia arcypasterza Stefana„ (”Niebo ściągają…„, s. 108). Kardynał Glemp wskazał na taki model chrześcijańskiego życia, który doprowadził go do osiągnięcia świętości przez Maryję do Jezusa.
Przemawiając podczas uroczystości dziękczynnych za beatyfikację o. Honorata Koźmińskiego 2 lipca 1989 r., wskazał na rolę Maryi. ”Matka Najświętsza, którą o. Honorat tak kochał, Ona trwająca w Synu, trwająca w narodzie, jest przykładem dla nas, byśmy umieli w naszej słabości, w naszej zmienności wydobyć ze siebie te siły ducha, byśmy mogli trwać w miłości Chrystusowej„ (”Niebo ściągają…„, s. 170).
Drogi do świętości
Ksiądz kardynał Glemp w pasterskim nauczaniu ukazuje wzory świętych i świątobliwych oraz drogi, jakimi do niej dochodzili. W homilii dziękczynnej za beatyfikację o. Honorata 2 lipca 1989 r. Prymas Polski powiedział: ”Jezus Chrystus jest krzewem winnym, który wypuszcza co roku nowe latorośle. (…) Ojciec Honorat wmyślał się w nie. Sam chciał być latoroślą żywą, która oczyszczona przez Słowo Boże trwa w jedności krzewu winnego i pomaga innym tkwić w pniu drzewa Chrystusowego tak, iżby następowała w nich cyrkulacja żywotnych soków, umożliwiająca owocowanie. (…) Trwać w Chrystusie – to przede wszystkim modlić się. Modlitwa jest łącznością z Bogiem, stawianiem siebie przed Nim. Modlitwa jest adoracją. (…) Ojciec Honorat wybrał właściwą dla siebie drogę, nie głośnych czynów, nie zgiełku oręża, ale szeptu modlitwy. W zupełnej ciszy, w cichości, którą tylko słyszą kraty konfesjonału. I tam dokonywał dzieł swojego charyzmatu, które były ku odrodzeniu moralnemu społeczeństwa, a w sumie ku odrodzeniu Ojczyzny„ (”Niebo ściągają…„, s. 166-168).
Pasterz Kościoła warszawskiego ukazuje drogi dążenia do świętości Sługi Bożego ks. kard. Wyszyńskiego. W homilii z okazji poświęcenia kaplicy-mauzoleum przy archikatedrze św. Jana powiedział: ”Na czym polegała jego świętość? Badacze życia Prymasa Wyszyńskiego, a zwłaszcza jego pism, będą wykazywali, na czym polega jego działalność i jego posiadanie Boga. Niech mi wolno będzie wypowiedzieć mój własny pogląd. Myślę, że świętość zmarłego
Prymasa polegała na właściwym ustawianiu w jego życiu nauczaniu hierarchii wartości. Było to ustawienie na wskroś kościelne, na wskroś teologiczne. Prymas Tysiąclecia jako wartość najwyższą stawiał samego Boga. W swoim haśle herbowym napisał dwa zwięzłe słowa: Soli Deo – samemu Bogu. Ta zasada towarzyszyła mu przez cały długi okres wytężonej, ofiarnej pracy duszpasterskiej. Od tej zasady nigdy nie odstąpił. Bóg był na pierwszym miejscu w jego myślach, w pamięci, w działaniach, w planach. Wszystko, czego dokonywał, czynił Soli Deo – samemu Bogu. A Boga widział przede wszystkim w bogactwie Trójcy Przenajświętszej. Warto wniknąć w te jego teksty, w których mówi o Bogu w Trójcy Jedynym, by zrozumieć, jak głęboko wszedł w tajemnicę samego Boga, w Jego wewnętrzne życie, które przecież tworzy wspaniałą Jedność, a z tej Jedności Boga człowiek ma wyprowadzać naukę dla tworzenia jedności społeczeństwa ludzkiego„ (”Niebo ściągają…„, s. 107).
W homilii o św. Andrzeju Boboli wygłoszonej 17 kwietnia 1988 r. przy okazji przeniesienia jego relikwii do nowej świątyni mówił o danym świadectwie przez tego męczennika. Jednocześnie wskazał wiernym, że męczennicy są świadkami i za ich przykładem my mamy dawać świadectwo. ”Każdy z nas na swoim miejscu jest wezwany do świętości. Świętość to jest pozytywna odpowiedź człowieka na wolę Bożą, to współpraca z łaskami, które otrzymujemy w sakramentach świętych, w tym życiu, które Kościół niesie w organizmie Mistycznego Ciała Jezusa Chrystusa. Taka świętość zwyczajna, prosta, uwielokrotniająca się we wszystkich pokoleniach i wiadoma samemu Bogu. Jest jednak i świętość, na którą wskazuje sam Bóg. Wybiera swoich, aby byli szczególnymi świadkami, aby w nich okazało się światło mocy Bożej o niezwykłej sile, aby byli jak drogowskazy na drodze życia ludzkich pokoleń„ (”Niebo ściągają…„, s. 133). Takim drogowskazem okazał się i jest nadal św. Andrzej Bobola.
Święci są znakiem na nasze czasy
Święty Kazimierz Królewicz to wielki święty sprzed pięciuset lat. Ale wartości, którymi on żył, pozostają dla nas ciągle świeże. One się jak gdyby wcielają w rzeczywistość naszej Ojczyzny, niesione słowami Ewangelii (”Niebo ściągają…„, s. 49).
Ksiądz arcybiskup Zygmunt Szczęsny Feliński w liście do cara upominał się o wolność dla Narodu, dla swojej Ojczyzny. ”To była zasadnicza teza, taka prosta i taka logiczna: kochają Ojczyznę, a więc chcą mieć ją wolną, i ty, władco z Petersburga, winieneś to zrozumieć. My także powinniśmy kochać Ojczyznę, żeby jej nie zatracić. Może jest sytuacja w pewnym sensie odwrotna. Ale żeby zachować Ojczyznę, potrzeba także ofiary, wyrzeczenia, przebaczenia, zgody. Tak jak odzyskanie wolności wymaga ofiary, tak i utrzymanie wolności wymaga ofiary„ (”Niebo ściągają…„, s. 11).
Święci budzą podziw i przestrzegają przed niebezpieczeństwami, co ujawniło się w życiu i śmierci św. Maksymiliana. ”Patrząc na naszego Świętego i jego wyniesienie do chwały, podziwiamy wielkość człowieka, której fundamentem może być przede wszystkim Bóg. Patrzymy także na ogromne niebezpieczeństwa, na rzeczywistość, która może opanować człowieka i uczynić go narzędziem zła. Trzeba wiec podjąć obronę ludzi dotkniętych złem, żeby oni mogli poznać, czym jest przyjaźń Jezusa Chrystusa„ (”Niebo ściągają…„, s. 23).
Z okazji sprowadzenia do Polski relikwii św. Urszuli Ledóchowskiej 28 maja 1989 r. w Pniewach ksiądz Prymas powiedział: ”Z wielką troską myślimy dzisiaj o naszych rodzinach, o dzisiejszym sposobie wychowania, o kryzysach i niedobrych wpływach, które wychowanie rodzinne tak często łamią. (…) Z wielką ufnością zwracamy się ku tej, która za swego życia była tak niestrudzona i pełna Bożej miłości emanującej z wątłego, wydawałoby się, ciała, aby dzisiaj jej wstawiennictwo w niebie wspierało nasze siły, abyśmy umieli poznać, co jest dobre dla społeczeństwa, co jest dobre dla Ojczyzny, a co urzeczywistnia się w szarym, codziennym dniu. (…) Jesteśmy pełni nadziei i ufności, że Bóg daje nam wiele znaków, wiele łask, a wśród licznych łask trzeba dostrzegać także znak Matki Ledóchowskiej, błogosławionej i wybranej przez Boga, by nas wiodła przez Maryję do Chrystusa„ (”Niebo ściągają…„, s. 162-163).
Podczas uroczystości dziękczynnych za beatyfikację o. Honorata 2 lipca 1989 r. w Nowym Mieście nad Pilicą ukazał go między innymi jako przykład miłości Ojczyzny. ”Wielka była troska ojca Honorata o Ojczyznę. Widział powstańców, widział skazańców, zaopatrywał skazanych na śmierć, swoich bliskich, a więc dobrze widział, co to znaczy Ojczyzna i jak ją trzeba kochać, że jest wiele sposobów wyrażania miłości Ojczyzny. I dlatego można stawiać ojca Honorata obok wielkich naszych bohaterów narodowych, dla których miłość Ojczyzny i jej odrodzenie były zadaniem życiowym. (…) To wszystko było wypełnieniem powołania, aby człowiek potrafił trwać w jedności narodowej, w tym duchu, który przygłuszony od zewnątrz, trwał ciągle w głębi człowieka„ (”Niebo ściągają…„, s. 168).
Odnosząc się do współczesnych nam czasów, w homilii wygłoszonej 19 października 1992 r. wiele miejsca poświęcił ks. Jerzemu Popiełuszce. ”Ksiądz Jerzy miał zawsze w swoim polu widzenia obronę praw człowieka. Dlatego z takim poświęceniem zwracał się do świata pracy, do tych ludzi, którzy zaznali najwięcej cierpienia, mimo że wysiłkiem swojej pracy budowali naszą rzeczywistość, pracowali na chleb. Ksiądz Jerzy bardzo kochał młodzież, właśnie tę uczącą się młodzież. Był zawsze otwarty na młodych i wspomagał ich. Był bardzo wrażliwy na życie. Jego duszpasterstwo wśród pielęgniarek miało na celu także obronę życia, i to tego nienarodzonego, za którym się wstawiał z całym przekonaniem, z całą stanowczością, z całym oddaniem swojego kapłańskiego życia. Te ideały my musimy zachować„ (kościół św. Stanisława Kostki, 19.10.1992 r.)
W wywiadzie telewizyjnym na temat okoliczności śmierci ks. Jerzego Popiełuszki 5 sierpnia 2000 r. stwierdził, że ta śmierć męczeńska, od której upłynęło już sporo lat, ciągle budzi jeszcze żywe wspomnienia. Może nie tak żywe, jak zaraz po śmierci księdza Jerzego, co jest powodowane innym kontekstem politycznym, społecznym. Niemniej jest to fenomen, który musimy oceniać w kontekście narodowym, społecznym kościelnym. Między innymi dodał: ”Z księdzem Jerzym ja miałem przecież wiele rozmów, wiele, i mogłem śledzić jego dojrzewanie do męczeństwa. Tak to bym określił. Nie była to wcale droga prosta. On się nie urodził święty. I podsuwano jemu wiele takich prowokacyjnych momentów, żeby wycofał się z tej drogi. (…) Chcę podkreślić, że ksiądz Jerzy przez koleje swojego życia, takiego młodego kapłana dojrzewał, wzrastał w tym oddaniu się ludziom i w tym zdecydowaniu się na wszystko. (…) Był gotowy ponieść wszystko, bo wiedział, że po jego stronie jest prawda„.
W dalszej części wywiadu pasterz Kościoła warszawskiego zwraca uwagę słuchaczy, jaki dla siebie wniosek winni wyciągnąć z faktu ofiary ks. Jerzego. ”Każdy świadomy katolik ma obowiązek dążyć do świętości. I musimy, bo przecież nikt nie chce iść do piekła. Dla nas wszystkich jest otwarte Niebo. Bóg czeka na każdego z nas, bo Chrystus za nas cierpiał i nas zbawiał, więc nasza droga jest do Nieba. Czy przejdziemy przez czyściec, czy mniej, ale nasza droga jest tam. Natomiast tu życie powinno odpowiadać godności naszego powołania jako dzieci Bożych. Z życia księdza Jerzego musimy przede wszystkim wyciągnąć wnioski, jak trzeba wierzyć i jak trzeba kochać środowisko i Ojczyznę, w której my mamy się zbawiać, właśnie w tej Ojczyźnie. I postawa księdza Jerzego dzisiaj, gdy patrzymy na rozmaite układy polityczne, powinna stanąć przede wszystkim ponad zawiścią, ponad kłamstwem. (…) Naszym zadaniem jest zwłaszcza wyciąganie wniosków, że śmierć księdza Jerzego uczy zaufania do drugiego człowieka. Jeżeli on potrafił kochać, aż do poświęcenia się, nie mówię tylko o samej śmierci, ale także wpływie na studentów, ludzi, którzy się do niego zwracali, to on, będąc dla nich, sprawiał, że mieli zaufanie do niego, i takiego zaufania dzisiaj nam bardzo potrzeba. I dopiero mając zaufanie, mając uczciwość ludzi względem wykonywania swej pracy, swoich zadań, możemy budować to, co jest miłością chrześcijańską. To dopiero z tego wyrasta droga do świętości„ (Wywiad z p. Anną Pietraszek, 5 sierpnia 2000 r.).
”Świętość oznacza, że oni (święci) już tu, na ziemi, zdobyli wolność, to znaczy wyzwolenie od zła, z każdego grzechu, że cieszą się obywatelstwem nieba„ (Józef Kardynał Glemp ”Zawierzając Maryi, zawierzamy Jej Synowi„, w: ”Z Jasnogórskiego szczytu„, s. 378).
Promotor procesów beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych
Biskupi diecezjalni są najbliższymi współpracownikami Papieża w sprawowaniu władzy pasterskiej w Kościele lokalnym. Uprawnieni są do rozpoczynania i prowadzenia procesów beatyfikacyjnych. Procesy beatyfikacyjne, jeżeli są prowadzone w diecezji, świadczą o jej żywotności i duchowym dynamizmie. Archidiecezja warszawska, którą ks. kard. Glemp kierował, jest bogata w świętość. Był on bardzo otwarty na zgłaszane inicjatywy rozpoczynania czy dalszego prowadzenia już zaawansowanych procesów beatyfikacyjnych. Podejmował prowadzenie procesów z własnej inicjatywy.
1) Na szczeblu diecezjalnym ksiądz Prymas rozpoczął lub dalej poprowadził następujące procesy: Józefa Karska (1823-1860), założycielka Zgromadzenia Sióstr Niepokalanek; Bernard Łubieński (1846-1933), kapłan Zgromadzenia Ojców Redemptorystów; Władysław Korniłowicz (1884-1946); Stanisław Papczyński (1631-1701), założyciel Zakonu Marianów Niepokalanego Poczęcia NMP; Róża Elżbieta Czacka (1876--1961), założycielka Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża, Ignacy Kłopotowski (1908-1920), założyciel Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Loretańskiej; Stefan Kardynał Wyszyński (1901-1981), Prymas Tysiąclecia; August Kardynał Hlond (1881-1947), arcybiskup metropolita gnieźnieńsko-poznański, od 1946 r. gnieźnieńsko-warszawski, Prymas Polski; Jadwiga Wincenta Jaroszewska (1900-1937), założycielka Zgromadzenia Sióstr Benedyktynek Samarytanek Krzyża Chrystusowego; Maria Witkowska (1866-1895), założycielka Zgromadzenia Sióstr Najświętszego Imienia Jezus; Jerzy Popiełuszko (1947-1984), kapłan archidiecezji warszawskiej; Melchior Józef Fordon (1862-1927), kapłan Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych z Grodna.
Niemal wszystkie procesy zostały przeprowadzone w archidiecezji warszawskiej podczas pasterzowania księdza Prymasa i przekazane do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.
2) Procesy, które zakończyły się beatyfikacją: Honorat Koźmiński (1829-1916), założyciel licznych zgromadzeń zakonnych, o jego beatyfikację prosił ks. kard. Józef Glemp w Rzymie 16.10.1988 r.; Franciszka Siedliska (1842-1902), założycielka Zgromadzenia Sióstr Nazaretanek. W Kurii Metropolitalnej Warszawskiej został przeprowadzony proces o cudownym uzdrowieniu i beatyfikacja w Rzymie 23.04.1989 r.; Maria Stella od Najświętszego Sakramentu i 10 Towarzyszek ze Zgromadzenia Sióstr Nazaretanek. Proces beatyfikacyjny o męczeństwie na prośbę biskupa grodzieńskiego został przeprowadzony w Kurii Metropolitalnej Warszawskiej w latach 1991-1992. Beatyfikacja odbyła się w Rzymie 5.03.2000 r.; Zygmunt Szczęsny Feliński (1862-1895), arcybiskup metropolita warszawski, założyciel Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi, o jego beatyfikację prosił ks. kard. Józef Glemp 17.08.2002 r. w Krakowie na Błoniach; Urszula Ledóchowska (1865-1939), założycielka Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego. Proces o cudownym uzdrowieniu został przeprowadzony w Kurii Metropolitalnej Warszawskiej w 1998 roku. Kanonizacja odbyła się w Rzymie 18.05.2003 roku.
Zakończenie
Powyższe opracowanie na temat świętości w nauczaniu ks. kard. Józefa Glempa ukazuje nam, że był to jeden z wielu odcinków jego pasterskiej pracy. Co więcej, można go nazwać jednym z najważniejszych, gdyż cała działalność pasterska bezpośrednio lub pośrednio sprowadza się do prowadzenia ludu Bożego do świętości. Pasterz Kościoła warszawskiego i Prymas Polski ukazuje świętość tych wyjątkowych ludzi, którzy swoje życie uformowali według wzoru, jaki pozostawił Chrystus, ponieważ wiedzieli, że Jego życie przenika ich własne. Oni są bogactwem swoich wspólnot, Kościoła lokalnego i Kościoła powszechnego, uosabiają ”zwycięskie zmaganie się człowieka o wyrażanie siebie i swojej wiary„ (Orędzie Prymasa Polski na Wielkanoc, 1996). Mówiąc o świętych i świętości, ksiądz Prymas wychodził z założenia, że tworząc teraźniejszość, z myślą o przyszłości, trzeba radzić się przeszłości. Najwspanialszą przeszłość stworzyli chrześcijanie święci i świątobliwi i jak wynika z wielu tekstów księdza Prymasa, ciągle żyją i są aktualni. Ufamy, że po długim i pracowitym życiu gorliwy czciciel i promotor świętości i świętych polskich dołączył do ich grona w chwale Ojca Niebieskiego.
O. Gabriel Bartoszewski OFMCap