• Poniedziałek, 13 kwietnia 2026

    imieniny: Marcina, Przemysława

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Zdążyć z pomocą

Wtorek, 10 sierpnia 2021 (00:01)

Szczęśliwie wkroczyliśmy w okres, w którym płód może być uznany za naszego drugiego pacjenta do leczenia. […] Uważamy, że to są najciekawsze czasy do wykonywania tego zawodu. Kto jeszcze kilka lat temu mógł przypuszczać, że moglibyśmy służyć płodowi jako lekarze?”.

Kiedy zewsząd słyszymy, że „płód to nie człowiek”, aż trudno uwierzyć, że powyższe słowa są cytatem z literatury światowej i pochodzą – uwaga – z 1980 roku (!), a zanotowano je w „American Journal of Law & Medicine” (Vol. 9, nr 1, 1983, s. 1-29). Terapia płodu jest dynamicznie rozwijającą się dziedziną medycyny prenatalnej. Warto wiedzieć, że z jej osiągnięć mogą skorzystać rodzice także w naszych, polskich szpitalach.

 

Od eksperymentu do rutynowych zabiegów

Czasem krążą w internecie zdjęcia lekarzy z angielsko brzmiącymi nazwiskami, którzy uratowali życie kolejnych maluchów, operując je jeszcze w łonach matek. Najbardziej znana jest fotografia maleńkiej rączki Samuela Alexandra Armasa z Atlanty. Gdy Samuel miał 14 tygodni życia prenatalnego, zdiagnozowano u niego rozszczep kręgosłupa. Rodzice nie zgodzili się na sugerowaną im aborcję. Lekarz Joseph Bruner z zespołem z centrum medycznego w Nashville przeprowadził operację. Było to 19 sierpnia 1999 roku, kiedy Sam miał 21 tygodni. Za pomocą cesarskiego cięcia lekarz wyjął macicę i zrobił w niej niewielkie nacięcie, przez które wykonał operację. Trzeba było do niej przygotować miniaturowe narzędzia chirurgiczne. Nici, których użyto, były cieńsze od ludzkiego włosa. Podczas operacji rączka Sama owinęła się dookoła palca lekarza. Doktor Bruner stwierdził, że była to najbardziej wzruszająca chwila w jego życiu.

Dziś Samuel ma 21 lat. Gra w koszykówkę i jest wolontariuszem w organizacjach działających na rzecz osób z niepełnosprawnością. Mówi: „Z biegiem czasu coraz bardziej postrzegałem rozszczep kręgosłupa jako błogosławieństwo, a coraz mniej jako przeszkodę. Zmianę mojego nastawienia całkowicie przypisuję Bogu, ponieważ bez Niego moje nastawienie i styl życia prawdopodobnie byłyby zupełnie inne”. I dalej: „Więc znajdź dobro tu, gdzie jesteś. Nie siedź w domu i nie licz swoich przeszkód, wyjdź i zamień te przeszkody w błogosławieństwa i używaj ich na chwałę Bożą. Niezależnie od trudności możesz zrobić wszystko, na co masz ochotę”.

Historia terapii płodu sięga lat 60. XX wieku. Pierwszym wewnątrzmacicznym zabiegiem była transfuzja wykonana u dziecka m.in. z konfliktem serologicznym. Wydaje się jednak, że to słynna operacja z Atlanty była przełomem w początkowo nieśmiałych dyskusjach o leczeniu w łonie matki. Dziś na szczęście nie brakuje świadectw takich jak to: „Obecnie jesteśmy szczęśliwymi mamami, które dostały szanse na wychowanie swoich pociech. Jest to możliwe dzięki temu, iż wcześniej przeszłyśmy zabiegi wewnątrzmaciczne. Operacje te nie tylko zwiększyły szanse na przeżycie naszych maleństw po porodzie, ale zahamowały rozwój wad, które mogłyby dokonać wielu spustoszeń w mózgu, nerkach czy płucach naszych nienarodzonych dzieci” – napisała Edyta Pędzińska, cytowana we wstępie książki pt. „Terapia płodu” (Warszawa 2019). 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Magdalena Guziak-Nowak