Był dla nas ostoją
Wtorek, 29 stycznia 2013 (02:06)Twórców Komitetu Katyńskiego i Kręgu Pamięci Narodowej łączyły z Prymasem Polski ks. kard. Józefem Glempem bliskie i serdeczne relacje. Dzięki księdzu Prymasowi mogliśmy zrealizować wiele przedsięwzięć, poprzez które przypominaliśmy Polakom ważne, ale zapomniane czy przemilczane wydarzenia i bohaterów naszej przeszłości.
Ksiądz Prymas wspierał nas w stanie wojennym, pod jego ochronnym parasolem był możliwy druk wydawnictw, które godziły w panujący ówcześnie dogmat o wiecznej przyjaźni PRL ze Związkiem Sowieckim. W latach przemian ustrojowych i w dobie odzyskiwania wolności ks. kard. Glemp inspirował nas do działania i osobiście patronował oraz brał udział w naszych przedsięwzięciach, które dzięki temu zyskiwały doniosłą rangę.
Zaczęło się w stanie wojennym
Pierwszy kontakt naszego środowiska z ks. kard. Glempem miał miejsce już na początku jego prymasowskiej posługi, podczas stanu wojennego. W styczniu roku 1982 spotkaliśmy się na opłatku w Pałacu Prymasowskim – bez naszych bliskich i kolegów internowanych w więzieniach. Ksiądz kardynał niepokoił się o ich los i wyrażał chęć wsparcia uwięzionych. Wyznaczył wówczas naszego dobrego znajomego, ks. Jana Sikorskiego, na duszpasterza internowanych, który dzięki temu mógł regularnie odwiedzać naszych bliskich w więzieniu na Białołęce.
Po wyjściu z więzienia mój brat Stefan znalazł się w tragicznej sytuacji – bez możliwości podjęcia pracy. I znowu wtedy z pomocą przyszedł ksiądz Prymas. Zgodził się, co z pewnością wymagało odwagi i konfrontacji ze Służbą Bezpieczeństwa, aby Stefan mógł pracować jako redaktor w wydawnictwach związanych z Kurią Metropolitalną Warszawską. Z tamtych szarych i beznadziejnych lat 80. pochodzą wydawnictwa opracowane przy udziale Stefana, poświęcone Powstaniu Warszawskiemu, zbrodni katyńskiej, Józefowi Piłsudskiemu, Krzysztofowi Kamilowi Baczyńskiemu, z których czytelnicy mogli poznać prawdę o polskiej historii, bez zakłamania typowego dla oficjalnych publikacji.
Ksiądz Prymas wspierał nas i patronował organizacji wystaw, sesji naukowych i konferencji poświęconych wydarzeniom zakłamywanym przez PRL. Do historii przeszła m.in. dwudniowa konferencja i wystawa zorganizowana z okazji 40. rocznicy Powstania Warszawskiego, w 1984 roku, w dolnym kościele Świętego Krzyża. Parasol ochronny roztaczany nad naszą działalnością przez księdza Prymasa pozwalał nam na dużą aktywność. Co tydzień odbywały się spotkania o tematyce historycznej, z reguły dotyczące tzw. białych plam w historiografii PRL, w wieży kościoła akademickiego św. Anny, gdzie proboszczem i rektorem był wówczas ks. Tadeusz Uszyński. W agendzie mieliśmy takie tematy jak zbrodnia katyńska, działalność Armii Krajowej i podziemia antykomunistycznego (dopiero niedawno przywróconych polskiej pamięci, określonych jako żołnierze wyklęci).
Orędownik Romualda Traugutta
Nie wszyscy wiedzą, że jednym z ukochanych polskich bohaterów narodowych księdza Prymasa był Romuald Traugutt, dyktator w Powstaniu Styczniowym, którego 150-lecie wybuchu właśnie obchodzimy. To ks. kard. Glemp zachęcił nas do wznowienia działań, które po raz pierwszy zostały zainicjowane jeszcze w Drugiej Rzeczypospolitej, a kres położył im wybuch IIwojny światowej, a mianowicie chodzi o sprawę beatyfikacji Traugutta. Ksiądz Prymas podzielał przekonanie obecne w naszym środowisku, że Traugutt, obok świętych Brata Alberta i Rafała Kalinowskiego oraz ks. abp. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, zasługuje na wyniesienie na ołtarze. Po rozmowach z księdzem Prymasem podjęliśmy społeczną zbiórkę podpisów wiernych popierających otwarcie procesu informacyjnego, który poprzedza proces beatyfikacyjny.
W 2004 roku ksiądz Prymas przewodniczył na nasze zaproszenie polowej Mszy Świętej pod Krzyżem Traugutta na stokach Cytadeli warszawskiej z okazji 100-lecia śmierci Romualda Traugutta i jego towarzyszy. W homilii podkreślał męczeński charakter śmierci dyktatora Powstania Styczniowego. Mówił, że lektura pism pozostawionych przez Traugutta i świadectwo jego postawy jednoznacznie wskazują, że wódz powstania był gorliwym katolikiem, który świadomie złożył swoje życie w ofierze za Boga i Ojczyznę. W tej sprawie, jak w wielu innych, w całości podzielał przekonania naszego kapelana, ks. prałata Wacława Karłowicza, kapelana Armii Krajowej w Powstaniu Warszawskim w walkach na Starówce, z którym koncelebrował tamtą pamiętną polową Mszę Świętą pod Krzyżem Traugutta.
Ksiądz Prymas był też patronem honorowym naszych sesji naukowych na Zamku Królewskim w Warszawie organizowanych w 170. rocznicę Powstania Listopadowego (rok 2000) i w 140. rocznicę stracenia Traugutta i Rządu Narodowego – w 2004 roku.
Krzyże katyńskie
Ksiądz kardynał Józef Glemp jako pierwszy polski dostojnik Kościoła katolickiego po wojnie odwiedził miejsce kaźni polskich oficerów w Lesie Katyńskim, z jego inicjatywy w 1988 roku stanął tam krzyż upamiętniający ofiary sowieckiego ludobójstwa. Gest księdza Prymasa zainspirował nas, gdy zostały ujawnione nowe miejsca masowych grobów naszych oficerów w Miednoje i Charkowie, do zawiezienia i ustawienia na dołach śmierci podobnych krzyży. Tak powstał projekt, który został zrealizowany w sierpniu 1991 roku. W czasie puczu Janajewa delegacja Komitetu Katyńskiego w składzie: Stefan Melak, syn zamordowanego oficera Tadeusz Lichnowski z Chicago, Janusz Dembiński, wraz z wojskowym kierowcą samochodem Star użyczonym przez Wojsko Polskie dowiozła i ustawiła w Miednoje i Charkowie dwa krzyże.
W dowód szacunku i wdzięczności za okazywaną stałą życzliwość i opiekę Komitet Katyński odznaczył księdza Prymasa najcenniejszym swoim znakiem – symbolicznym Krzyżykiem katyńskim – skromną, ale jakże wymowną odznaką wyrażającą polską ofiarę i dążenie do ujawnienia i poznania prawdy o tej niewyobrażalnej zbrodni.
Ksiądz Prymas spoczął w archikatedrze warszawskiej, jego grobowiec stanie się kolejnym ważnym miejscem pamięci narodowej w stolicy. Mam go przed oczami, jak piechotą maszeruje przez Stare Miasto ze swoim kapelanem w drodze na nasze uroczystości. Wywoływał wtedy zaskoczenie warszawiaków i turystów, budził szacunek swoją postawą ewangelicznej prostoty. Takim go zapamiętałem i taki pozostanie w moich myślach i modlitwach.
Andrzej Melak przewodniczący Kręgu Pamięci Narodowej i Komitetu Katyńskiego Współpraca Łukasz Kudlic