Kresy wschodnie
Mapa pamięci
Wtorek, 9 lipca 2019 (02:37)W IPN powstaje baza polskich mogił i miejsc pamięci na Wschodzie.
Władze Ukrainy cały czas blokują ekshumacje i upamiętnienie Polaków – ofiar ludobójstwa OUN-UPA na Wołyniu i w Małopolsce Południowo-Wschodniej. Zakaz oznacza, że Instytut Pamięci Narodowej nie może prowadzić żadnych prac poszukiwawczych na terenie państwa ukraińskiego. Tylko na Wołyniu w blisko dwóch tysiącach miejscowości znajduje się około pięciu tysięcy dołów śmierci, w których pogrzebano Polaków. Drugie tyle w Małopolsce Wschodniej.
– Fakt wprowadzenia dwa lata temu zakazu prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych nie oznacza, że z naszej strony oczekujemy biernie na zmianę tej decyzji. W ramach Biura Poszukiwań i Identyfikacji w Wydziale Kresowym trwają badania, które dają nam podstawy do umiejscowienia miejsc zbrodni i ewentualnych miejsc, gdzie mogą znajdować się doły śmierci – mówi nam prof. Krzysztof Szwagrzyk, wiceprezes IPN, szef Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN.
Prace nad bazą trwają w Wydziale Kresowym IPN od trzech lat. Jego szef dr Leon Popek podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”, że ze względu na blokadę na Ukrainie nie można tych informacji na razie zweryfikować, ale cały czas są one opracowywane.
– Pracujemy dalej na dokumentach archiwalnych, korzystamy z relacji, wspomnień, opracowań, książek i artykułów, zdjęć, szkiców i map. Na tej bazie źródłowej tworzymy mapę miejsc pamięci. Jest to olbrzymia praca dla zespołu kilkuosobowego i potrwa jeszcze kilka lat – mówi dr Popek. – Taka mapa jest tworzona także dla Litwy, Białorusi i innych terenów. Pragnę podkreślić, iż wcześniej nikt, tu mam na myśli instytucje naukowe i państwowe, takiej pracy nie wykonał – zaznacza szef Wydziału Kresowego IPN.
Oprócz ofiar zbrodni OUN-UPA na Polakach baza obejmie również miejsca pamięci od 1917 r., czyli ofiary pogromów bolszewickich, wojny 1919-1920 r., Września 1939 r. na Kresach Wschodnich i ofiar obu totalitaryzmów – sowieckiego i niemieckiego w latach 1939-1945.
Informacje na temat miejsc zbrodni na Polakach na Kresach pochodzą z różnych dokumentów, akt śledztw, relacji, wspomnień.
– Zapewniam, że mimo iż nie prowadzimy prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych na Ukrainie, to jesteśmy gotowi do poszukiwań, wyposażeni w konkretną wiedzę co do wielu takich miejsc. Na dziś mogę powiedzieć, że takich zlokalizowanych miejsc mamy wiele. Żałujemy tylko, że efektów naszych prac archiwalnych, studyjnych, naukowych nie możemy zweryfikować na terenie Ukrainy – ubolewa prof. Krzysztof Szwagrzyk.
W dalszej perspektywie powstanie internetowa mapa polskich miejsc pamięci i mogił na Wschodzie, która będzie ogólnie dostępna. Ale wcześniej, jak zaznacza dr Leon Popek, muszą zostać opracowane i zweryfikowane informacje o tych miejscach. A jest to perspektywa co najmniej kilkuletnia.
Relacje od rodzin ofiar tragedii wołyńskiej zbierają od wielu lat nie tylko historycy, ale też sami Kresowianie działający społecznie na rzecz utrwalenia pamięci o niewinnie pomordowanych Polakach. Janusz Horoszkiewicz, laureat tegorocznej nagrody Kustosz Pamięci Narodowej przyznawanej przez IPN, potomek mieszkańców Huty Stepańskiej, zgromadził około dwóch tysięcy nagrań. Świadkowie zbrodni nie tylko opisują okoliczności zbrodni, ale wskazują także na konkretne miejsca pochówków.
– Te miejsca tam są. One są wspominane przez Polaków, pokazują je sami Ukraińcy – mówi nam Janusz Horoszkiewicz. – Mam co najmniej kilka takich miejsc, gdzie naoczni świadkowie pokazywali mi, że tu są zakopani Polacy. W Stydyniu Wielkim jeden starszy mieszkaniec mówił, że w tym miejscu są groby. W Hucie Stepańskiej jest cmentarz na boisku sportowym, tam nie ma żadnego śladu, ale Ukraińcy pokazują, że tutaj leżą ludzie. Gdy budowali drogę, koparka nabierała piasek, było w nim pełno kości. W Kołoniewiczach jest studnia, gdzie wrzucono co najmniej pięć osób – wylicza ułamek przerażającej statystyki.
Świadkowie mają głos
O tym, że jest jeszcze wiele możliwości dotarcia do prawdy o ludobójstwie OUN-UPA na Polakach, wskazuje odzew na apel pionu śledczego IPN z Lublina. Na początku czerwca prokuratorzy zaapelowali o zgłaszanie się świadków zbrodni wołyńskiej. Jak poinformowali śledczy, z całego kraju napłynęło już kilkaset zgłoszeń.
– Odzew jest bardzo szeroki, przerósł nasze najśmielsze oczekiwania. Wszystkie osoby, które się do nas zgłaszają, zostaną przesłuchane, zostanie od nich odebrana relacja procesowa, będziemy to robili systematycznie – poinformował na konferencji prasowej prokurator Jacek Nowakowski, naczelnik pionu śledczego oddziału IPN w Lublinie.
IPN podkreśla, że nie jest konieczny wyjazd do Lublina, ponieważ świadkowie będą przesłuchiwani w najbliższych oddziałach Instytutu. A do starszych osób prokurator pojedzie do ich domu. Prokurator Nowakowski zaznaczył, że przesłuchania już się rozpoczęły.
– Zgłaszają się bezpośredni świadkowie, najczęściej poprzez członków rodzin, bo sami nie są w stanie, mają ponad 90 lat. Podczas tamtych zdarzeń byli nastolatkami, są w stanie to opowiedzieć – powiedział prokurator Piotr Zając, prowadzący śledztwo wołyńskie. – Apel o zgłaszanie się kierujemy też do wszystkich, którzy posiadają wiedzę na temat tych zdarzeń, dysponują dokumentami, wspomnieniami rodzinnymi, listami ofiar. To wszystko może przybliżyć nas do prawdy, szczególnie jeśli chodzi o podanie liczby ofiar – zaznacza.
Prokuratorzy IPN przypominają, że w świetle definicji ludobójstwa pokrzywdzonymi są nie tylko osoby, które straciły życie, ale także takie, które odniosły poważny uszczerbek na zdrowiu bądź musiały uciekać przed śmiercią.
Z materiałów zgromadzonych w śledztwie wołyńskim wyłania się coraz pełniejszy obraz okrutnych zbrodni OUN-UPA na Polakach. Nikt nie poniósł odpowiedzialności za okrutne ludobójstwo, ale ta sytuacja może się zmienić. – Wiadomo, że przywódcy OUN-UPA oraz osoby, które kierowały akcją eksterminacyjną, nie żyją. Natomiast nie wykluczamy tego, że uda się postawić zarzuty bezpośrednim sprawcom, potrzebujemy odpowiedniego materiału dowodowego. Zarzut zbrodni ludobójstwa jest tak poważny, że tu nie możemy działać pochopnie – powiedział Zając.
Pozyskane relacje świadków potwierdzają, że większość osób, którym udało się przeżyć, zawdzięcza ocalenie pomocy Ukraińców, którzy ryzykowali własne życie, żeby ostrzec lub przechować Polaków.
W śledztwie wołyńskim przesłuchano już około 3,5 tys. świadków, zgromadzono 225 tomów akt.