Podwaliny partii Tuska?
Czwartek, 9 maja 2019 (22:28)Z Andrzejem Maciejewskim, posłem Ruchu Kukiz’15, przewodniczącym sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Po wystąpieniach na uniwersytetach w Warszawie, Poznaniu, jaką – w Pana ocenie – rolę ma do spełnienia Donald Tusk, przyjeżdżając w tym właśnie czasie do Polski?
– Po tym, co i jak powiedział przewodniczący Rady Europejskiej, mam nieodparte wrażenie, że tymi wystąpieniami rozpoczął właśnie coś nowego na polskiej scenie politycznej. Myślę, że w najbliższym czasie pojawi się nowa siła, która nie będzie partią, ale ruchem społecznym, pewną kolejną alternatywą. Wygląda na to, że będzie chciał tworzyć powtórkę z Platformy, Platformę bis, która na początku była stowarzyszeniem, ale w końcu stała się partią. Po wystąpieniu Donalda Tuska miałem wrażenie, że było to małe exposé – wprawdzie niecharakterystyczne dla premiera, ale exposé polityczne skierowane do potężnej grupy zawiedzionych, rozczarowanych, grupy, która szuka alternatywy. Tusk powiedział, co miał powiedzieć, i wyszedł z sali Auditorium Maximum Uniwersytetu Warszawskiego. Natomiast druga część tego spektaklu miała już miejsce na ulicy i tam nie było już liderów Platformy czy szerzej Koalicji Europejskiej, za to byli ludzie, wśród których można było dostrzec kilka osób z Nowoczesnej. Mam zatem wrażenie, że czeka nas coś nowego, nowa roszada na scenie politycznej.
Tylko czy w Polsce w tej chwili jest miejsce na nową siłę polityczną i czy Tusk wciąż piastujący funkcję szefa Rady Europejskiej, która obliguje go do apolityczności, nie łamie tego prawa, angażując się w sprawy jednego z państw członkowskich?
– Proszę zwrócić uwagę na bardzo sprytne zagranie Tuska – mianowicie nigdzie nie słyszeliśmy, że przyjeżdża do Polski w celu politycznym, na wiec czy konwencję, ale aby wygłosić wykład. Oficjalnie więc miał wykład zarówno na Uniwersytecie Warszawskim, jak i na Uniwersytecie Poznańskim, który w jednym i drugim wypadku był skierowany do audytorium. W mojej ocenie, ten cały spektakl pokazuje, że Platforma w obecnej wersji powoli przechodzi do historii. Natomiast Koalicja Europejska do jesiennych wyborów parlamentarnych skonsumuje tak naprawdę wszystkie ugrupowania typu Nowoczesna, SLD czy PSL. Podczas trwającej kampanii do Parlamentu Europejskiego te pojedyncze szyldy partyjne tak naprawdę znikają z życia politycznego i praktycznie już nie funkcjonują, już ich nie ma.
Jakie szanse ma Tusk, żeby stworzyć nowy byt polityczny?
– Moim zdaniem, szanse są bardzo duże, dlatego że mówimy o pomyśle, który– jak wyraźnie widać – kierowany jest do grupy, która nie chodzi na wybory. Ponadto frekwencja, jeśli chodzi o wybory, to dzisiaj w porywach 40-45 proc. Tak niskie zainteresowanie wyborami wynika z tego, że ludzie mówią, iż nie mają na kogo głosować. To znaczy, że tak naprawdę nisza i grupa wyborców do zagospodarowania wciąż istnieje, a zatem trzeba się tylko niejako wstrzelić w oczekiwania tych niezdecydowanych, zmobilizować ich i przejąć ich głosy.
Tylko czy da się dzisiaj zbudować trwały polityczny twór, bazując na twardym antyklerykalizmie?
– Oczywiście, że jest to możliwe. Proszę tylko zwrócić uwagę, że dzisiaj w Europie funkcjonuje zmasowany ruch antyreligijny, antychrześcijański. Kościół w wielu miejscach jest wręcz prześladowany, ma wielu przeciwników. Donald Tusk zajmujący stanowisko szefa Rady Europejskiej z pewnością dysponuje szczegółowymi wynikami badań i ma lepsze rozeznanie w tym temacie. Mówimy tu o znacznej grupie i Donald Tusk z pewnością zakłada, że laicyzacja wzorem francuskim będzie się pogłębiała, dlatego wietrzy w tym swoją polityczną szansę.
Ale kilka ugrupowań, które manifestują wręcz wrogość do Kościoła katolickiego, już jest, chociażby Wiosna Biedronia. Taki kurs obiera też Platforma i chcąc nie chcąc także PSL, nie odcinając się od słów redaktora naczelnego „Liberté!”…
– To wszystko się zgadza, tyle że z polityką jest jak z pracą magisterską, gdzie nie jest ważny temat, za to ważne, kto jest promotorem. Hasła mocno antyklerykalne, owszem, są na szyldach Nowoczesnej, Partii Razem czy lewackiego skrzydła w Platformie, bardziej lub mniej jawnie także w PSL-u, i to nie jest żadne odkrycie. Natomiast tutaj za Tuskiem może się pojawić osoba, której zadaniem będzie – na fali antykościelnej – próba zbudowania nowej formacji politycznej. Taką osobą może być Rafał Trzaskowski.
To kim w takim układzie jest Donald Tusk, który jak trzeba było, to podpierał się Kościołem?
– Donald Tusk jest niewątpliwie wytrawnym graczem. Zna mechanizmy, wie, jak wzbudzać emocje, jak te emocje podtrzymywać, podsycać i dzisiaj z tych umiejętności korzysta. Za tym projektem – z całą pewnością – pojawią się też pieniądze – z różnych środowisk, na pewno pojawi się też wsparcie z zewnątrz, a bez pieniędzy – jak wiadomo – trudno jest prowadzić zakrojoną na szeroką skalę działalność polityczną. Zresztą w dzisiejszych realiach bez środków finansowych żadna nowa siła polityczna nie powstanie.