• Piątek, 29 maja 2026

    imieniny: Magdaleny, Maksymina

Zbrodnia katyńska

Żołnierze sprawy Bożej

Sobota, 13 kwietnia 2019 (03:29)

Rodziny katyńskie zabiegają o beatyfikację duchownych, którzy towarzyszyli polskim oficerom w obozach specjalnych NKWD.

Zakończyli życie w kaźni w Katyniu, Kalininie (Twerze), Charkowie, Mińsku, Kijowie i innych nieznanych jeszcze miejscach Golgoty Wschodu. W obliczu ateistycznego systemu komunistycznego złożyli wspaniałe świadectwo miłości Boga, Ojczyzny i powierzonych sobie ludzi.

W Dniu Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej rozpoczynamy w „Naszym Dzienniku” cykl artykułów „Kapelani Katynia”. Przybliżymy wyjątkowe biografie 24 kapelanów – 22 księży i dwóch kleryków, którzy towarzyszyli polskim oficerom w trzech obozach specjalnych NKWD: w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku. Rodziny katyńskie podejmują starania o ich beatyfikację, by nie została zapomniana ofiara Kościoła katolickiego w godzinie próby.

Ksiądz dr Zdzisław Jancewicz, postulator wyznaczony do przygotowania oraz przeprowadzenia procesu beatyfikacyjnego Męczenników Wschodu (komunizmu) 1917-1989, potwierdza w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”, że do Ośrodka Dokumentacji Kanonizacyjnej w Drohiczynie zgłoszono 24 kapelanów katyńskich. Obecnie trwa etap przygotowania do procesu, tzn. gromadzenie i systematyka oraz opracowywanie poszczególnych materiałów. Ważne jest to, by można było udowodnić zadanie śmierci z nienawiści do wiary katolickiej oraz przyjęcie śmierci ze strony ofiary z motywów nadprzyrodzonych (z miłości do Jezusa Chrystusa). – Ze zgromadzonych świadectw wiemy, że kapelani katyńscy w obozach NKWD modlili się i podtrzymywali współwięźniów na duchu – mówi ks. dr Jancewicz. To może stanowić przesłankę do ewentualnego podjęcia procesu beatyfikacyjnego na etapie diecezjalnym, być może w formule zbiorowej, który później będzie się toczył zgodnie z przepisami instrukcji „Sanctorum Mater” Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. W tej chwili o żadnych terminach i szczegółach nie można jednak mówić.

Razem z ponad 14 tysiącami oficerów zagarniętych do niewoli po 17 września 1939 r. przez Armię Czerwoną do obozów specjalnych NKWD trafili księża kapelani. Wszyscy zginęli męczeńską śmiercią z rąk tego samego prześladowcy – funkcjonariuszy komunistycznej Rosji.

– Dla systemów totalitarnych, których szczególnie doświadczył Naród Polski, religia i jej żywa część, czyli Kościół, kapłani i wierni, stanowili wyjątkowe zagrożenie, bowiem byli oni nosicielami idei i prawd dla nich niebezpiecznych. Dodatkowo w armii kapelan to nie tylko ksiądz, ale też oficer, stąd też kapelani Wojska Polskiego podlegali szczególnym represjom ze strony Rosji sowieckiej i nazistowskich Niemiec – przypomina Sławomir Z. Frątczak, dyrektor Muzeum Katyńskiego w Warszawie.

Na antyreligijny charakter państwa sowieckiego, które nie pozwalało na jakikolwiek inny światopogląd niż ateistyczny, wskazuje prof. Wiesław J. Wysocki, historyk z UKSW. – Kapelani byli wrogami numer jeden. W związku z tym za dostrzeżone oznaki pełnienia służby kapłańskiej w obozach NKWD byli wtrącani do karceru – stwierdza.

Świadectwo wielkiej wagi

„W naszym stuleciu wrócili męczennicy. A są to często męczennicy nieznani, jak gdyby ’nieznani żołnierze’ wielkiej sprawy Bożej. Jeśli to możliwe, ich świadectwa nie powinny zostać zapomniane w Kościele” – wzywał św. Jan Paweł II w liście apostolskim „Tertio millennio adveniente” do upamiętnienia męczenników reżimów totalitarnych.

Papieską prośbę podejmuje powstałe w ubiegłym roku przy Ordynariacie Polowym WP Stowarzyszenie Pamięć Kapelanów Katyńskich, wcześniej działające jako Wolontariat Katyński.

– Od początku naszym zadaniem była kontynuacja dzieła rozpoczętego przez ks. prałata Zdzisława Peszkowskiego, ocalałego jeńca Kozielska, któremu bardzo zależało na tym, by nie zapomniano o ofierze złożonej przez kapelanów w Golgocie Wschodu. Kilku kapelanów wojskowych, którzy ponieśli śmierć z rąk systemu nazistowskiego, zostało beatyfikowanych. Ksiądz Peszkowski pragnął, by ci, którzy zginęli na Wschodzie, również mieli swoich przedstawicieli w osobach kapłanów – mówi „Naszemu Dziennikowi” Barbara Tarkowska, wiceprezes Stowarzyszenia. W 2009 r. rodziny katyńskie zgłosiły do Ośrodka Dokumentacji Kanonizacyjnej Męczenników Wschodu (komunizmu) 1917-1989 w Drohiczynie 23 kapelanów wojskowych do ewentualnego procesu beatyfikacyjnego; później doszedł jeszcze jeden kandydat.

– Zdajemy sobie sprawę z trudności, ale wierzymy, że jeśli Pan Bóg zaplanował ich beatyfikację, to wszystkie trudności z pomocą Ducha Świętego zostaną pokonane. Błogosławieni katyńczycy, w tym przypadku kapelani, są Polsce bardzo potrzebni. Będą wspierać Naród poprzez świętych obcowanie – zaznacza Barbara Tarkowska. I dodaje, że może w przyszłości, jeżeli dostąpią beatyfikacji, będą katolickimi patronami wszystkich cmentarzy polskich na Wschodzie.

– Ordynariat Polowy wspiera starania Stowarzyszenia, jesteśmy żywo zainteresowani efektami badań i poszukiwań – przyznaje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” ks. płk SG Zbigniew Kępa, kapelan Stowarzyszenia Pamięć Kapelanów Katyńskich. – Kapelani złożyli czytelne świadectwo, wiemy o tym z zachowanych nielicznych relacji z obozów, ale szukamy też innych dokumentów. Wiele rzeczy jest do odkrycia i zbadania, więc przed Stowarzyszeniem ciężka praca, ale także przed instytucjami, które zajmują się zbrodnią katyńską. Bardzo liczymy na pomoc Instytutu Pamięci Narodowej w dotarciu do nowych dokumentów – zwraca uwagę ks. płk Kępa.

Wspomnienia jeńców ocalałych z trzech obozów mówią jednoznacznie o bardzo gorliwej służbie kapelanów pełnionej w ukryciu, często pod osłoną nocy. To wszystko działo się w warunkach zagrożenia życia. Tuż przed Wigilią 1939 r. władze obozu w Starobielsku, widząc, że mimo represji księża nie zrezygnowali z pełnienia duszpasterskich obowiązków, przenieśli ich do izolowanego budynku, by pozbawić oficerów kontaktu z kapłanami.

– Świadectwo oficerów, z którymi kapelani przebywali w obozach, jest naprawdę wspaniałe: podtrzymywali morale jeńców, byli oparciem dla żołnierzy pozbawionych wolności, rodzin, mobilizowali ich do wytrwania. To jest świadectwo przeciwko całemu systemowi komunistycznemu, w jakim się znaleźli. Choć przebywali w niewoli, duchowo pozostali wolni i tego ducha przekazywali innym – podkreśla prof. Wiesław J. Wysocki.

Bezcenne relikwie

Z powodu braku dostępu do archiwów rosyjskich męczeństwo kapelanów wojskowych na Wschodzie kryje wciąż wiele tajemnic. Na przykład nie wiemy, gdzie zostali zamordowani księża z obozu w Kozielsku – czy miejscem ich kaźni było więzienie NKWD w Smoleńsku, czy budynek NKWD w Katyniu, czy może zostali rozstrzelani nad dołami śmierci w Lesie Katyńskim. Podczas ekshumacji niemieckiej w 1943 r. w Katyniu zidentyfikowany z imienia i nazwiska został tylko ks. ppłk Jan Leon Ziółkowski i kleryk seminarium we Lwowie Andrzej Szeptycki. Brakuje też odpowiedzi na pytanie o dokładną dzienną datę śmierci kapelanów – znane nam listy wywozowe NKWD nie zawierają takiej informacji.

Nieliczne ślady związane z heroiczną posługą kapelanów katyńskich w obozach NKWD przechowuje Muzeum Katyńskie w Warszawie. Najcenniejszą relikwią i jednocześnie ważnym dowodem zbrodni jest duży fragment sutanny (vestis talaris) odnalezionej podczas prac na cmentarzu w Charkowie w latach 90. ubiegłego wieku.

– Nie jesteśmy w stanie dzisiaj dopasować jej do konkretnej osoby duchownego, ale mamy nadzieję, że w przyszłości można będzie rozwikłać, do kogo należała. Technologia poszła bardzo daleko w odkrywaniu rzeczy na pozór niewidzialnych, np. udało się odczytać listy wydobyte z dołów śmierci w Miednoje – mówi dyrektor Sławomir Z. Frątczak.

Ważnym świadectwem posługi pełnionej przez kapelanów w obozach NKWD jest eksponowana w Muzeum Katyńskim puszka na komunikanty znaleziona w Charkowie, a także wiele przedmiotów kultu religijnego: różańce, ryngrafy, krzyżyki, książeczki do nabożeństwa, medaliki, które polscy oficerowie mieli przy sobie w obozach.

Małgorzata Rutkowska