• Piątek, 29 maja 2026

    imieniny: Magdaleny, Maksymina

Obrona rodziny

Batalia o dzieci

Piątek, 5 kwietnia 2019 (03:01)

Denis Lisow, który zabrał swoje córki z muzułmańskiej rodziny zastępczej w Szwecji, prosi Polskę o azyl.

Rosjanin Denis Lisow wraz z dziećmi wyjechał ze Szwecji po tym, jak jego córki zostały umieszczone w muzułmańskiej, imigranckiej rodzinie zastępczej. Sąd Rejonowy w Warszawie postanowił, że dzieci zostaną z ojcem na terytorium naszego kraju. W poniedziałek Straż Graniczna zatrzymała na Okęciu rodzinę Rosjanina.

W sprawę od początku zaangażowany jest rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak. – Zasugerowałem, aby złożyć wniosek o azyl, o ochronę międzynarodową w Polsce. Pan Denis Lisow wraz z pełnomocnikami złożyli taki wniosek. Chodziło o to, aby nie było sporu w kwestii wydania obcym ludziom córek Rosjanina. Wszelkie wątpliwości rozwiało postanowienie Sądu Rejonowego w Warszawie, który stwierdził, że córki kochają ojca i nie chcą się z nim rozstawać, nie chcą wracać do muzułmańskiej rodziny, w której zostały umieszczone decyzją szwedzkich urzędników – mówi „Naszemu Dziennikowi” Mikołaj Pawlak.

W jego przekonaniu, clou sprawy tkwi w tym, że w krajach skandynawskich mamy inny pogląd na wychowanie dzieci w rodzinie. – Szwedzcy urzędnicy, podejmując decyzję o zabezpieczeniu, nie wzięli pod uwagę tożsamości kulturowej i religijnej dzieci. Córki pana Denisa mówią wyłącznie po rosyjsku, są chrześcijankami (prawosławnymi), a trafiły do rodziny muzułmańskiej. Dziecko – i jednoznacznie wskazuje na to Konwencja Praw Dziecka – ma prawo do zachowania swojej tożsamości narodowej, kulturowej i religijnej. To podstawowe prawo dziecka nie zostało zachowane – wyjaśnia. Ten błąd został naprawiony w Polsce. – Sąd wydał orzeczenie wskazujące, że dzieci będą bezpieczne z ojcem. Od początku zadbaliśmy o to, aby dzieci miały zapewnione jak najlepsze warunki. Na lotnisku został zorganizowany im pokój na czas oczekiwania na rozstrzygnięcie sprawy. Wiele instytucji zaangażowało się w pomoc rodzinie. Dziękuję szczególnie Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji, Straży Granicznej, jak również należy podziękować sądowi, który w bardzo krótkim czasie rozstrzygnął bardzo złożoną sprawę – dodaje rzecznik praw dziecka.

Po wszczęciu procedury wniosku o azyl rodzina nie mogła być już wydana Szwedom. Teraz będzie toczyło się dalsze postępowanie przed Sądem Rodzinnym, jak również przed Urzędem ds. Cudzoziemców. – Będziemy w kontakcie ze stroną szwedzką i rosyjską. Najważniejsze jest dobro dzieci. Na chwilę obecną są one bezpieczne, spokojne, zadbane i zadowolone. Mam nadzieję, że wszystko będzie szło w dobrą stronę – zaznacza Mikołaj Pawlak.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Paulina Gajkowska