Uzasadnione obawy
Poniedziałek, 1 kwietnia 2019 (21:02)Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem, wykładowcą z KUL i WSKSiM, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Panie Profesorze, co oznacza słowo „wolność”, czym jest wolność i czy można wolność jednych ograniczać kosztem wolności innych?
– Wolność nade wszystko ma sens w relacji do realnego dobra, czyli jest uwarunkowana prawdą – poznaniem realnego dobra. W innym wypadku jest to tylko czysta swawola, która często prowadzi do przemocy i próby panowania jednych nad drugimi.
Czym jest dyrektywa o prawie autorskim przyjęta przez europarlament, która podzieliła artystów i internautów? Zwolennicy ACTA2 mówią, że to wszystko w interesie twórców, przeciwnicy – o cenzurze.
– Tutaj problem jest taki, że gdybyśmy nie mieli do czynienia z rewolucyjnymi zapędami elit europejskich, gdyby było minimum wzajemnego zaufania, że w tym wypadku chodzi naprawdę o ochronę praw autor-skich, a nie o realną cenzurę, to może ten cały spór nie odbywałby się w atmosferze nieufności i konfliktów. Jednak to, co prezentuje obecna Komisja Europejska i obecna większość w Parlamencie Europejskim, absolutnie nie daje takiej gwarancji, że intencją jest, aby nie nadużywano wartości intelektualnej. Natomiast raz za razem obserwujemy różne działania ze strony unijnych elit, aby powstrzymać np. tzw. mowę nienawiści albo swobodę krytyki systemu, którego one są autorami. W związku z tym obawy czy podejrzenia, że przy ACTA2 zmierzają w kierunku ograniczenia wolności, są całkowicie uzasadnione. Mamy do czynienia z ciągiem działań europejskich rewolucjonistów, neomarksistów, którzy nigdy do końca nie byli zwolennikami wolności słowa, a jednym z przejawów jest dyrektywa o prawie autorskim. Prawda objawia utopię tych środowisk.
Czy ACTA2 to kolejny krok do dalszych ograniczeń?
– Jest coś takiego jak poprawność polityczna, która w wielu krajach zachodnich praktycznie zabiła swobodę dyskusji w zakresie najważniejszych kwestii kulturowo-cywilizacyjnych. I poprawność polityczna pojawia się raz za razem na portalach społecznościowych. Przecież nie od dzisiaj słyszymy, co robi Facebook, że co rusz zamyka różne strony, które ze względów ideologicznych uznaje się za niebezpieczne. Najczęściej są to strony, na których krytykowana jest aborcja lub homoseksualizm. Z kolei przy ACTA2 mamy do czynienia już z działaniem urzędowym, biurokratycznym, a nie tylko z tym, że taki czy inny portal lub platforma cyfrowa blokują pewne treści. I ze strony ideologów będzie – raz za razem – taka chęć, bo oni im bardziej brną w różnego rodzaju absurdy, tym bardziej boją się krytyki. Natomiast przy ACTA2 jest kwestia nieco inna, bo tu mówimy o prawach autorskich w przestrzeni internetu i pytanie jest o intencje. Nie byłoby problemu, gdybyśmy mieli do czynienia z jakąś zdrową intencją zmierzającą do uporządkowania tej przestrzeni, bo własność prywatna powinna być chroniona, a twórcy muszą mieć prawo do swojej własności, którą dysponują – i to jest rzecz oczywista. Natomiast ze względu na fakt, jak to wszystko funkcjonuje w obecnej przestrzeni unijnej, podejrzenia, że jest to zamach na wolność słowa i wypowiedzi, są i moim zdaniem będą narastać.
Czy nie ma innych aktów prawnych, które broniłyby interesów twórców, zamiast uchwalać dyrektywę, która w domyśle może ograniczyć wolność słowa?
– I to jest właśnie ten problem. Oczywiście, że jest prawo mówiące o ochronie własności intelektualnej, tak jak każdej innej, więc w tym względzie, że jest to robione na gruncie dyrektyw unijnych, to musi rodzić uzasadnione podejrzenia. Dlatego są takie opory, dlatego ACTA2 jest i będzie jednym z głównych punktów kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego i myślę, że ten punkt będzie się pojawiał w debacie publicznej jako bardzo istotny.
Jeśli chodzi o opory, to czy możemy się spodziewać protestów podobnych do tych, jakie miały miejsce za rządów Platformy przy okazji ACTA?
– Trudno powiedzieć, bo w tym momencie proces implementacji dyrektywy o prawie autorskim jest rozłożony w czasie i poszczególne kraje członkowskie będą się do tego ustosunkowywać czy dostosowywać. Jednak czy to wywoła ruch oporu, czas pokaże. Kwestia jest taka, że wtedy rządziła koalicja PO – PSL, a premierem był Donald Tusk, który zaakceptował ACTA, natomiast dzisiaj w Polsce rządzi Prawo i Sprawiedliwość, które manifestuje swój sprzeciw wobec ACTA2 i zapowiedziało, że nie implementuje dyrektywy w sposób niekorzystny dla internautów. Sytuacja jest zatem inna, inne są też okoliczności, ale tego, czy będą protesty i na jaką skalę, to trudno powiedzieć. Natomiast na pewno ACTA2 będzie ważnym aspektem dyskursu politycznego i będzie to wpływać na wynik majowych wyborów do europarlamentu – jestem o tym przekonany.
Na płaszczyźnie krajowej można dokonać w taki sposób implementacji dyrektywy o prawie autorskim, żeby wolność wypowiedzi została zachowana?
– To wszystko będzie zleżało od tego, co się będzie działo w Europie. Proszę zwrócić uwagę, że tam raz za razem są pewne uzurpacje władzy, zarówno w aspekcie władzy sądowniczej, jak i w aspekcie władzy ustawodawczej czy wykonawczej, ciągle też pojawiają się zapędy centralizacji, i jeśli w Europie utrzyma się ten nurt rewolucyjny, marksistowski, to będzie bardzo trudno z tym walczyć, bo sprzeciw będzie skutkował kierowaniem skarg do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, będzie straszenie sankcjami itd. To pokazuje, że chęć zbudowania scentralizowanego superpaństwa w Europie jest i pewnie będzie. Natomiast jeśli po majowych wyborach doszłoby do radykalnej zmiany w Europie – mam na myśli większość w Parlamencie Europejskim czy we władzach Komisji Europejskiej, to wtedy można mieć nadzieję, że prawo dotyczące praw autorskich nie będzie tak restrykcyjnie wykorzystywane przeciwko wolności internetowej.
Jak wytłumaczyć fakt głosowania części posłów Platformy za ACTA2, czyli de facto przeciwko wolności w państwie, które reprezentują?
– To ruch zupełnie absurdalny – z punktu widzenia interesów Platformy, ale tak samo ruchem bezrozumnym było to, co zrobił prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, podpisując Deklarację LGBT+. Przed wyborami takie decyzje i postawy absolutnie nie przysporzą głosów Platformie, ale to również wystawia na szwank całą Koalicję Obywatelską. Widać jednak, że robi się to pod presją Unii, to znaczy elity liberalne czują o wiele mocniejszą więź z eurokratami niż z własnym społeczeństwem. Co więcej, są one przekonane, że do władzy może je przywrócić rewolucyjna Unia Europejska, a społeczność polską traktują jako zaścianek. I ta zależność jest wielorako ukierunkowana, bardzo często zawodowo, mentalnie, ideologicznie, co powoduje, że mamy do czynienia z tak dużymi błędami. W moim przekonaniu, to rozbicie Platformy i niejednoznaczność w głosowaniu nad dyrektywą o prawie autorskim, cały ten wielogłos, gdzie kilku posłów nie głosuje, kilku jest za, a kilku przeciw, to powoduje kompletny chaos w przekazie tej formacji. Widać tu uzależnienie współczesnej polskiej targowicy od zagranicy, ale to też pokazuje, co w Polsce nastąpi, jak ta czy te formacje dojdą do władzy. Jeśli Platforma przejmie rządy w Polsce, to – w imię wdzięczności – będzie zmuszona podporządkować się Brukseli za to, że przywróciła ją do władzy.
Podczas sobotniej konwencji w Gdańsku lider PiS, prezes Jarosław Kaczyński, nawiązując do ACTA2 i związanych z tym zagrożeń, powiedział, że dzisiaj już nie mówimy o „piątce”, ale o „piątce+”, ten plus to wolność…
– Prezes Jarosław Kaczyński i PiS niezwykle precyzyjnie wykorzystują wszystkie wpadki Platformy w trwającej kampanii. Przypomnę, że przy Karcie LGBT+ zostało podniesione hasło „Ręce precz od naszych dzieci”, co głośnym echem odbija się w całym kraju, również w samorządach. Platforma prowadziła też narrację, przedstawiając PiS jako partię antyeuropejską, która chce sputinizować kraj, i ta narracja też nie wypaliła. Teraz, przy okazji ACTA2, mamy do czynienia z kwestią, która bardzo obchodzi zwłaszcza młodych ludzi, bo internet jest przestrzenią, gdzie młodzi są obecni, i jeśli w tę przestrzeń wkracza się z butami – jak się powszechnie uważa – z cenzurą, to PiS to skrzętnie wykorzystuje i podnosi ten problem, i to na same szczyty dyskursu. To będzie trudny temat dla Platformy, porównywalny do Karty LGBT+. Nic zatem dziwnego, że temat ten został przez PiS włączony do programu kampanijnego, bo w tym dyskursie PiS przegrać nie może i zawsze, w każdej debacie na ten temat będzie zwycięskie. Jeszcze żeby Platforma w sprawie dyrektywy o prawie autorskim zagłosowała jednolicie, to mogłaby to jakoś tłumaczyć, natomiast ten wielogłos pokazuje, że jest to formacja niewiarygodna. Przypomnę, że obiecywali, że będą przeciw ACTA2 i tego nie dotrzymali, w związku z czym jak można im wierzyć, że kiedy ponownie znajdą się w europarlamencie lub kiedy dojdą do władzy w Polsce, będą dotrzymywać słowa. I to jest temat, na którym PiS będzie grało z całą mocą, bo się im partyjnie zwyczajnie opłaca.
Te głosy młodych, którzy są przeciw ACTA2, mogą przeważyć?
– Mogą przeważyć. Młodzi mogą zagłosować na przykład na partie tzw. antysystemowe jak Kukiz’15, bo przypuszczam, że Kukiz’15 też bardzo mocno podejmie ten temat w kampanii. I jeśli Platforma w ten sposób straci jeden czy dwa procent poparcia, będzie to bardzo dużo. Rywalizacja odbywa się – można powiedzieć – łeb w łeb, więc może to absolutnie zadecydować o porażce obozu tzw. Koalicji Europejskiej. Wizerunkowo postawa europosłów Platformy była fatalna. Młode pokolenie w tej przestrzeni nie jest w stanie zaakceptować ingerencji Platformy w wolność słowa, w wolność internetu.