Problemy same znikną
Poniedziałek, 25 marca 2019 (20:28)Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, wykładowcą z KUL i WSKSiM, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Za nami kolejna konwencja PiS i Rada Krajowa Platformy. O ile PiS przedstawia swój program, o tyle PO wciąż straszy Jarosławem Kaczyńskim i polexitem...
– Pamiętajmy, że Platforma na straszeniu PiS-em montuje całą Koalicję Europejską. Jeśli bowiem weźmiemy pod uwagę treści ściśle programowe i gdybyśmy chcieli – w sensie pozytywnym – szukać jakichś wspólnych odniesień, to ich jest bardzo mało, natomiast jest wiele różnic. Na przykład pomiędzy Nowoczesną a PSL-em jest wręcz przepaść, a zatem, gdyby realizować to, co obie te formacje mają w swoich programach, to jedna mogłaby być w opozycji, a druga w koalicji. Jeśli spojrzeć na kwestie LGBT, to również, więc straszenie PiS-em jest tym elementem, który nie tylko ma cementować szeroki elektorat różnych bytów politycznych, ale również same te byty. I to jest jak gdyby główna wykładnia tak skleconej koalicji, i to jest powód, dla którego Grzegorz Schetyna ten temat podnosi.
Ale czy wystąpienie Ewy Kopacz, która nawet porównała PiS do Putina, mówiąc, że PiS staje ręka w rękę z Putinem przeciwko Europie, nie jest jednak przesadą?
– Proszę sobie przypomnieć, że przed wyborami samorządowymi mieliśmy straszenie polexitem. Teraz – jak słyszymy – w przeddzień majowych wyborów do europarlamentu, rzecznik Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej ma ogłosić stanowisko w sprawie pytań prejudycjalnych, jakie część sędziów Sądu Najwyższego skierowała do TSUE, co też nie jest przypadkowe. W Polsce mamy do czynienia z nie do końca zrozumiałą sytuacją, gdzie euroentuzjazm wśród naszych rodaków jest olbrzymi, więc na tym tle można budować strach. Strach ten związany jest z odebraniem Polsce środków unijnych, jak wygra PiS, a Schetyna mówi nawet, że jeśli nastąpi zmiana władzy w Polsce i Platforma obejmie rządy, to z Unii popłyną do nas miliardy euro. Ta cała narracja oparta o jakąś logikę jest adresowana do konkretnego elektoratu, tylko jest pytanie, czy to da zwycięstwo. Odpowiedź na to pytanie poznamy w maju.
PiS jest liderem sondażu INDICATOR z blisko 41-procentowym poparciem. Co jest kluczem do rosnącej, a przynajmniej utrzymującej się popularności tej formacji?
– Na wynik poparcia dla PiS wpływają programy społeczno-socjalne – to po pierwsze. Po drugie, mamy tak potężną polaryzację ideową, którą wywołała Platforma rękami Rafała Trzaskowskiego, co jest najprawdopodobniej realizacją pewnych zamierzeń unijnych ideologów – utopistów, a to powoduje, że konsolidują się elektoraty. Nie sposób też twierdzić, że zwolenników LGBT jest więcej niż tych, którzy są temu przeciw. Oczywiście nie można też powiedzieć, że wszyscy wyborcy Koalicji Europejskiej są zwolennikami ideologizacji Polski, ale taka oś się jednak rysuje i w dużym stopniu PiS na tym korzysta.
W niedzielę ulicami Warszawy przeszedł Narodowy Marsz dla Życia. Jest szansa, żeby przy lewackich atakach obronić wartości, rodziny? Co powinniśmy robić?
– Oczywiście, że jest szansa, pod warunkiem, że nie będzie bierności. Narodowy Marsz dla Życia zorganizowany przez Chrześcijański Kongres Społeczny jest zaprzeczeniem tej bierności i to jest bardzo pozytywne. Tylko pytanie, do jakiego stopnia zaangażuje się tutaj duchowieństwo, bo w Polsce jest to bardzo ważna sprawa, wreszcie jak na to odpowiedzą różne inne środowiska. Trzeba sobie powiedzieć jasno, że bez ogólnonarodowej mobilizacji niedługo możemy się rzeczywiście obudzić w innej Polsce. Przewaga po stronie przeciwników, zarówno finansowa, jak i medialna, jest olbrzymia, zwłaszcza przy wsparciu ze strony elit europejskich, natomiast siłą środowisk katolickich, konserwatywnych jest prawda i to, że ogromna większość jednak nie przeszła tak daleko posuniętego procesu demoralizacji czy rewolucji. Jeśli się zmobilizujemy, to mamy szanse obronić Polskę wartości, rodziny. Trzeba przy tym pamiętać, że wiele krajów uległo tej ideologii.
Prezes Kaczyński w Wieluniu mówił, że PiS idzie do europarlamentu, aby bronić wartości. Jak to jest, że PiS chce obronić Europę rodziny i wartości, ale wciąż nie może się zdecydować na pełną ochronę życie ludzkiego w Polsce?
– Myślę, że nie należy pokładać nadmiernych nadziei w PiS-ie czy w jakiejkolwiek innej formacji politycznej, które – jak to zwykle bywa – ustawiają swój program adekwatnie do tego, jakie są przekonania opinii publicznej. Domaganie się pełnej ochrony życia, ochrony małżeństwa i rodziny na poziomie prawnym, politycznym, ma ogromne znaczenie i to jest jasne, ale pierwotnie wszystko rozstrzyga się w sferze społecznej. Jeśli Kościół prześpi to potężne zagrożenie, z jakim dzisiaj mamy do czynienia, zagrożenie rewolucji marksistowskiej, która w istocie ma wykorzenić także religię z Polski, to nic nas nie będzie w stanie uratować – żadna partia polityczna.
Czy może być większa mobilizacja jak te ogromne rzesze na ulicach Warszawy, które manifestowały za ochroną życia i wartościami rodziny?
– Nie tylko te tłumy ludzi powinny skłaniać do refleksji, ale w ogóle sam problem jest ważny. Zmagania mają miejsce nie tylko od czasu do czasu, wtedy, kiedy odbywają się manifestacje, ale zmagania trwają w konkretnej szkole, gdzie są próby demoralizacji dzieci i młodzieży, i na każdym z tych odcinków w sposób stanowczy powinni się zachowywać katecheci. Potrzebna jest mobilizacja i odpowiednie zachowania członków różnych ruchów katolickich, konieczna jest także zdecydowana postawa parafii i wsparcie dla kapłanów z diecezji. Jeśli się ma do czynienia z programem rewolucji narodów, to nie można się mobilizować tylko od czasu do czasu i podejmować tylko spontaniczne działania, ale tu potrzebny jest program kontrrewolucji, bo w przeciwnym razie możemy przegrać tę walkę.
Kto ma stworzyć taki program działań?
– Jeśli mówimy o programie ochrony życia czy promocji rodziny, czy ochrony duchowego życia narodu, to za to jest odpowiedzialny przede wszystkim Kościół. Kiedyś Sługa Boży Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński stworzył gigantyczny program Wielkiej Nowenny na Tysiąclecie Chrztu Polski, który w istocie był katechetycznym przypomnieniem tego wszystkiego, co oznacza bycie katolikiem, chrześcijaninem i co oznacza bycie Polakiem. I dzięki temu pokonał marksizm, komunizm, który zalewał ówczesną Polskę. Dzisiaj wszyscy jesteśmy dziedzicami tych wielkich owoców Millennium, co więcej, wybór na Stolicę Piotrową Polaka, kard. Karola Wojtyły, to był owoc tego wielkiego programu duszpasterskiego opartego o maryjność. Był to też gigantyczny wysiłek katechetyczny Kościoła w Polsce, przy pełnym rozeznaniu, jakie są zagrożenia duchowe. I dzisiaj sytuacja jest bardzo podobna, tym bardziej potrzebne, wręcz konieczne są działania, które pomogą się przeciwstawić tej fali deprawacji.
Trzeba nam wrócić do źródeł?
– Przede wszystkim trzeba się uczyć historii. To nie jest tak, że jeśli o jakimś realnym problemie będziemy milczeć i udawać, że on nie istnieje, to problemy same znikną. Jeśli problem jest, jeśli zagrożenie istnieje, to trzeba je wskazać, naświetlić, odpowiednio się przygotować i temu niebezpieczeństwu zaradzać. To jest konieczne jak wszystko w naszym życiu, a zwłaszcza w życiu społecznym.