Arogancja Trybunału
Środa, 20 marca 2019 (21:54)Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Ustawodawczej, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Jaka jest zasadność wysłuchania przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie pytań prejudycjalnych sędziów Sądu Najwyższego dotyczących Krajowej Rady Sądownictwa?
– Kontrowersje wzbudza już sama sprawa, która jest przedmiotem uwagi Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Trybunał w Luksemburgu działa na wniosek strony, ale w moim mniemaniu jest to wniosek bezzasadny. Skoro Polska wycofała się z części reformy sądownictwa, to TSUE – uznając całkowitą bezzasadność wniosku – mógłby sprawę umorzyć i w ogóle odstąpić od jej rozpatrywania. My cały czas stoimy na stanowisku, że w tym zakresie, w jakim pytania prejudycjalne są kierowane do TSUE, całe to postępowanie jest bezzasadne, bo dotyczy kwestii, które reguluje prawo wewnętrzne kraju członkowskiego. W tym momencie oczekujemy, że Trybunał w Luksemburgu, rozstrzygając sprawę, odpowie, że rozstrzygnięcia, jeśli chodzi o reformy, które zostały przeprowadzone przez państwo polskie, albo są poza kompetencją unijnego organu, albo w żaden sposób nie naruszają praworządności, a zatem w tym sensie również są bezzasadne, a cała sprawa bezprzedmiotowa.
Na czym polegają i jaki sens mają reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce?
– W Polsce, jeśli chodzi o KRS, to wybrana przez nią Izba Dyscyplinarna składa się z sędziów, którzy są niezawiśli, nie podlegają Sejmowi, Sejm nie ma zatem możliwości oceny ich aktywności. Owszem, można powiedzieć, że KRS – w części sędziowskiej – wprawdzie jest wybierana przez Sejm, ale rola Sejmu kończy się wraz z aktem wyboru. Dlatego Sejm nie może ani odwołać członka KRS, nie może go zawiesić, nie może też występować o postępowanie dyscyplinarne wobec takiego członka. W związku z czym ci członkowie KRS będący sędziami, a więc są niezawiśli, podlegają tylko Konstytucji RP i ustawie o KRS, natomiast w żadnej mierze nie podlegają władzy ustawodawczej, tym bardziej nie podlegają władzy wykonawczej. Również minister sprawiedliwości nie ma żadnych kompetencji dotyczących kreowania składu KRS, nie ma on też możliwości oceny trybu pracy KRS, jest bowiem jednym z członków rady posiadającym jak każdy inny członek tego gremium jeden głos. W związku z tym nie ma żadnych merytorycznych argumentów, żeby kwestionować zarówno tryb wyboru członków KRS, jak i funkcjonowanie Izby Dyscyplinarnej, która – co warto zauważyć – została stworzona z myślą i w interesie zwykłego obywatela.
Jak rozumieć fakt, że niektórzy sędziowie naciskają na to, żeby podmioty zagraniczne zajmowały się czy też decydowały o zmianach w polskim wymiarze sprawiedliwości?
– Trudno to traktować inaczej jak obronę interesów i oczekiwanie, żeby stary porządek mógł wrócić. To wszystko wpisuje się też w działania opozycji donoszącej na Polskę do Brukseli. Szkoda też, że sędziowie, którzy powinni być niezawiśli, wpisują się w ten absolutnie polityczny trend
Czy i jak orzeczenie oraz ewentualna negatywna dla Polski decyzja TSUE, wydana na podstawie stanowiska Komisji Europejskiej, może podważyć systemy sądownictwa w innych krajach?
– Komisja Europejska, nie licząc się z traktatami unijnymi, przede wszystkim zaś z umową stowarzyszeniową, swoją skargą do TSUE i próbami nacisku na Polskę w sprawie wymiaru sprawiedliwości generalnie te traktaty naruszyła. Jest to rzecz bez precedensu, bo w kwestie dotyczące organizacji ustroju sądownictwa powszechnego w poszczególnych krajach członkowskich – w tym również w Niemczech – nikt, jeśli chodzi o instytucje unijne, do tej pory nie ingerował. Teraz dzieje się to ze względów politycznych w stosunku do Polski. Co więcej, robi to na życzenie tzw. totalnej opozycji, i że tak jest, to wszyscy wiemy od początku. Nie jest też żadną tajemnicą – i wskazywaliśmy na to wielokrotnie – że rozwiązania przyjęte w Polsce w różnym zakresie obowiązują w innych państwach europejskich. I gdyby w tym wypadku przed TSUE zapadło jakieś precedensowe – niekorzystne dla Polski – rozstrzygnięcie, to mogłoby to skutkować również na te państwa, które podobne rozwiązania mają w swoim sądownictwie.
Czy są jakieś szczegółowe przepisy unijne, europejskie dotyczące składu KRS, trybu wyboru jej członków czy w ogóle funkcjonowania sądownictwa dyscyplinarnego?
– Absolutnie takich przepisów nie ma, bo jeśli chodzi o tego rodzaju gremia, to sposób wyboru jest określany przez prawo wewnętrzne konkretnego państwa. Nie wszędzie też obowiązują instytucje takie jak KRS. Jeśli chodzi o Niemcy, to sam wybór składu do Sądu Najwyższego jest absolutnie polityczny.
Można zatem powiedzieć, że mamy do czynienia z próbą łamania suwerenności państw?
– Z całą pewnością mamy do czynienia z podwójnymi standardami. W inny sposób traktuje się np. Francję, w której prawa człowieka od paru tygodni są na porządku dziennym łamane, a organy unijne i ci urzędnicy brukselscy, którzy usta mają pełne frazesów o praworządności, jakoś tego nie dostrzegają. Podobnie rzecz dotyczy Niemiec czy innych krajów europejskich, gdzie ustrój sądownictwa może być regulowany prawem wewnętrznym, natomiast kiedy podobnie jest w Polsce, to jest to kwestionowane. Czego by nie powiedzieć, ze strony organów unijnych jest to nieuprawniona ingerencja w sprawy wewnętrzne państwa członkowskiego.
Strona przed TSUE powinna mieć 15 dni na ustosunkowanie się do składu, tymczasem Polska poznała skład sędziów dopiero dwa dni temu…
– Polska została pozbawiona prawa do wniesienia o zmianę składu sędziowskiego, co jest traktowaniem dyskryminującym. To jest kolejny przykład, dowód lekceważenia naszego kraju, arogancji ze strony Trybunału w Luksemburgu. Jeśli bowiem jest określona procedura, a wiemy, że w Europie procedur się przestrzega, tymczasem nie czyni się tego wobec poważnego państwa członkowskiego, jakim bez wątpienia jest Polska, to trudno tutaj mówić o zwykłym przeoczeniu. Osobiście oczekiwałbym, że w takiej sytuacji rozprawa w ogóle nie powinna się odbyć i ten czas – przewidziany prawem – na ustosunkowanie się do składu sędziowskiego sędziów TSUE powinien być Polsce dany. Jeżeli jest inaczej, jest to przejaw podwójnych standardów i przykład traktowania Polski w sposób niedopuszczalny.
Jakiego stanowiska TSUE się Pan spodziewa?
– Oczekiwałbym stanowiska, które uznałoby pytania prejudycjalne sędziów Sądu Najwyższego – zresztą zgodnie ze stanem faktycznym – za bezzasadne. Przypomnę tylko, że tak stało się już w przypadku pytań prejudycjalnych sędziego Igora Tulei dotyczących kwestii postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów oraz wpływu polityków na ich przebieg. Jak pamiętamy, sędzia we wrześniu ubiegłego roku zawiesił proces członków gangu „obcinaczy palców”, po to by spytać TSUE o kwestię sądów dyscyplinarnych w Polsce. Zważając na determinację ze strony części środowiska sędziowskiego, opozycji i instytucji europejskich, trudno być optymistą. Dlatego osobiście niczego dobrego się nie spodziewam.
Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki