• Czwartek, 28 maja 2026

    imieniny: Augustyna, Jaromira

Stworzyć warunki do pracy

Poniedziałek, 25 lutego 2019 (22:24)

Z Andrzejem Maciejewskim, posłem Ruchu Kukiz’15, przewodniczącym sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Jak ocenia Pan program „Piątka Kaczyńskiego” zaproponowany przez PiS? Czy to program realny?

– Mamy rok wyborczy i jak mówił klasyk na przykładzie frankowiczów: rzeczywistość przed wyborami jest zupełnie inna jak po wyborach. Realia są takie, że aby wydawać pieniądze, najpierw muszą być one w budżecie, a jeśli ich nie ma, to trzeba je skądś wziąć, i to są fakty. Wygłaszanie haseł to jedno, a życie to drugie. Osobiście mam duży dystans do takich programów, a jako polityk widzę, z jakim mozołem jest uruchamiany program „Drogi samorządowe”, jako powoli, mozolnie posuwa się program „Mieszkanie+”. Nic zatem dziwnego, że temat braku pieniędzy jest ostatnio coraz częściej powtarzany na gruncie sejmowym. Żeby było jasne: jestem za tym, żeby każdy był młody, piękny, zdrowy i bogaty, ale pytanie, czy to jest wykonalne.

Mamy już uchwalony budżet na bieżący rok i nie ma tam ani słowa o wydatkach, które zaproponowało PiS. Jak to zatem pogodzić?

– O to właśnie chodzi, że w budżecie nie ma środków na nowe wydatki, a jednocześnie przypomnę, że walka o obniżenie cen energii czy też zrekompensowanie wzrostu cen energii to jest koszt rzędu 8-9 miliardów złotych, i tych pieniędzy też nie ma. Dzisiaj wszystko rozbija się o pieniądze i to, że mamy program „500+” i że on się jeszcze jakoś dopina, to bardzo dobrze, ale na pewne nowe wydatki po prostu nas nie stać, bo ekonomia, finanse mają to do siebie, że prawa strona musi się równać lewej i co do tego nie ma wątpliwości. Ponadto zamienianie Polski w państwo socjalne, obywateli w ludzi biorących, a nie obywateli zarabiających na siebie też nie jest dobrym pomysłem. Wolałbym, żeby obywatelom stworzyć takie warunki, żeby mogli na siebie zarobić, chciałbym, żeby Polacy zarabiali godnie i nie musieli uciekać za granicę. Z kolei każdy, kto będzie zarabiał godnie, nie będzie potrzebował „500+” itd. Tak to działa, że bogactwo obywateli daje pewien komfort i samowystarczalność.

Pana klubowy kolega, wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka, komentując „Piątkę Kaczyńskiego” powiedział, że odważny rząd, zamiast rozdawać pieniądze, dążyłby do całkowitej likwidacji podatku PIT…

– Oczywiście, albo do podwyższenia kwoty wolnej od podatku, i to jest realne wyjście naprzeciw oczekiwaniom obywateli. Kwota wolna od podatku to jest motywacja dla osób pracujących. Pracujesz, zarabiasz i realnie pozyskujesz dodatkowe pieniądze w ramach kwoty wolnej od podatku. I my jako Kukiz’15 cały czas ten temat poruszamy. Jeżeli chcemy dać Polakom odczuć korzyść w portfelach, to urealnijmy kwotę wolną od podatku, która dzisiaj jest na żenującym poziomie, dlatego podnieśmy ją ambitnie do poziomu, który przywróci godność ludziom, a jednocześnie będzie to kwota od umów o pracę. W ten sposób zmotywujemy do powrotu z szarej strefy, a jednocześnie nie będzie to element premiujący tych, którzy nie chcą podjąć żadnej pracy.

Co stoi na przeszkodzie, żeby ten plan wdrożyć w życie?

– To jest pytanie do kolegów z PiS i do premiera Mateusza Morawieckiego. Natomiast Kukiz’15 uważa, że lepiej Polakom stworzyć warunki do zarabiania i tym samym wspierania osób faktycznie potrzebujących niż paraliżować i zniechęcać ludzi do pracy. Pieniądze w ramach programu „500+” biorą także ludzie zamożni, którym nie są one potrzebne tak jak mniej zasobnym Polakom. Pytanie brzmi, czy pieniądze z programu „500+” są rzeczywiście niezbędne ludziom zasobnym, także posłom, podczas gdy znam osoby, np. wdowca z jednym dzieckiem, który nie ma prawa do „500+”. Oczywiście, idea „500+” jest słuszna i ważna, tylko często jest tak, że obok osób, które naprawdę na to wsparcie czekają i tych pieniędzy rzeczywiście potrzebują, środki te trafiają też do ludzi, które i tak tej pomocy nie potrzebują, nie doceniają i nie uszanują.

Od 1 lipca br. „500+” od pierwszego dziecka, a w maju „trzynastka” dla każdego emeryta w wysokości 1100 złotych. Czy „kupowanie” wyborców sprawdzi się na dłuższą metę?

– Realia budżetu państwa polskiego, w którym o każdy milion jako posłowie się bijemy, są takie, a nie inne i żeby zrealizować „Piątkę Kaczyńskiego”, która pochłonie miliardy złotych, będziemy musieli pewne programy zweryfikować. Co więcej, skoro – jak mówi premier Morawiecki – mamy pieniądze na program „500+” na pierwsze dziecko, skoro mamy środki, żeby zrealizować „trzynastkę” dla emerytów, to należy się spodziewać, że wkrótce przed Sejmem, przed siedzibą prezesa Rady Ministrów będą demonstracje stojących w kolejce po podwyżki: nauczycieli, pracowników sądów, mundurówki, administracji, samorządowców, bo jak wszyscy ustawiają się w kolejce po wsparcie, to dlaczego oni mają być pominięci? To pokazuje, do czego doprowadzamy. My w Kukiz’15 jesteśmy zwolennikami realnych rozwiązań, a realnym rozwiązaniem jest podwyższenie kwoty wolnej od podatku, która zmotywuje do pracy i spowoduje, że obywatele realnie odczują to w swoich portfelach.

W takim układzie, jak wobec propozycji PiS, podczas głosowania zachowa się Kukiz’15?

– Najpierw poczekajmy na konkrety. Mamy koniec lutego i rozumiem, że na początku marca, nie czekając na 13, 14 marca, kiedy planowane jest posiedzenie, ale już niebawem, rozpoczną się prace. Marzec i kwiecień powinny być przeznaczone na prace legislacyjne, jeżeli PiS realnie chce wprowadzić ten program w życie. Na dzisiaj te propozycje nie istnieją ani w ustawach, ani w budżecie państwa, dlatego Sejm niezwłocznie powinien rozpocząć prace. Kalendarz tworzenia projektów ustaw i przerzucania pieniędzy jest skomplikowaną procedurą, to są czytania, to są konsultacje, to są też prace w Senacie itd., a to oznacza, że już powinniśmy rozpoczynać prace nad – jak można przypuszczać – poszerzeniem o wypłatę na pierwsze dziecko ustawy o „500+”. A druga kwestia to zmiana budżetu z wyraźnym wskazaniem, o jaką kwotę chodzi i skąd te pieniądze będą pochodzić. Póki co mówimy o mechanizmach, tymczasem kiedy dzisiaj słuchałem kolegów z PiS, kiedy mowa jest o konkretach, ile pieniędzy i skąd będą one pochodziły, to widać, że sami mają z tym problem, dlatego sami proszą, aby poczekać na doprecyzowanie. To pokazuje, że póki co mówimy tylko o haśle czy o hasłach wyborczych, które zostały rzucone. Przypomnę tylko, że kiedy opozycja mówiła o rozszerzeniu programu „500+” na pierwsze dziecko, to odpowiedź była, że nas na to nie stać. Co teraz się zmieniło, że nagle nas na to stać? I kolejne pytanie, jakie się narzuca: w jakiej formule i skąd? 

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki