• Czwartek, 28 maja 2026

    imieniny: Augustyna, Jaromira

Dyplomacja

Konsul za konsula

Środa, 13 lutego 2019 (03:42)

Polski konsul wydalony z Norwegii. Warszawa natychmiast skorzystała z prawa do retorsji.

 

Szybka wymiana not i oświadczeń miała miejsce w poniedziałek po południu. Norweskie MSZ uznało za persona non grata kierownika wydziału konsularnego polskiej ambasady w Oslo Sławomira Kowalskiego. Ma on tydzień na opuszczenie Norwegii. Po kilku godzinach polskie MSZ oświadczyło, że analogiczny krok podjęło wobec norweskiej konsul w Warszawie.

Rzecznik norweskiego resortu Kristin Enstad powtórzyła, że Kowalski postępował „niezgodne z rolą i statusem dyplomaty’, miał wchodzić w konflikty z lokalnymi władzami i nie stosować się do poleceń policji.

Chodzi zapewne głównie o incydent z 21 czerwca ub.r., kiedy to Kowalski nie został dopuszczony do widzenia z polskim chłopcem przetrzymywanym przez norweski urząd ds. dzieci Barnevernet (BV). Konsul musiał opuścić placówkę pod groźbą użycia siły przez policję. Niedawno zostało upublicznione nagranie z tego zdarzenia, które potwierdza, że to norwescy funkcjonariusze naruszyli przywileje należne konsulom i dyplomatom.

Kowalski jest znany z pomocy polskim rodzinom, które mają kłopoty z BV, ale stworzył też cały system informacji oraz pomocy prawnej i psychologicznej, by przeciwstawiać się nadużyciom ze strony BV. Był za te działania nagradzany, a także ceniony wśród konsulów innych państw pracujących w Norwegii.

Persona non grata

Wiadomo, że Norwedzy od wielu miesięcy domagali się, by Polska sama odwołała urzędnika. Nasiliło się to po przyznaniu azylu Norweżce Silje Garmo, która uciekła przed BV do naszego kraju z córką Eirą. W styczniu wezwano Warszawę formalnie do wycofania Kowalskiego, dając trzytygodniowy czas na odpowiedź. Termin minął w ubiegłym tygodniu.

– Niestety, Norwegowie już od kilkunastu lat tak robią, tylko że poprzednie rządy ustępowały i wycofywały polskich konsulów, a nawet jednego ambasadora. Nasz rząd tego nie akceptuje. Niestety, jest to państwo, gdzie w pewnych obszarach rządzi oszalała ideologia, wyjątkowo jak na skalę europejską. Nie możemy się na to zgodzić, choć doszło do sytuacji niespotykanej, kłopotliwej – tłumaczy były szef MSZ dr Witold Waszczykowski. – To Norwegom powinno zależeć, żeby z tego wybrnąć, bo ta sytuacja stawia ich w złym świetle – dodaje nasz rozmówca.

”Resort dobrze ocenia pracę konsula Sławomira Kowalskiego, w szczególności jeśli chodzi o jego działania na rzecz obrony interesów polskich rodzin, i podtrzymuje swoje stanowisko, że zarzuty strony norweskiej wobec pracy konsula RP są nieuzasadnione„ – oświadczyło wczoraj polskie MSZ. Oświadczenie wydał też resort sprawiedliwości, który współpracował z konsulem w sprawach dotyczących praw polskich rodzin.

Oslo zdecydowało się na krok najbardziej radykalny, czyli odwołanie do instytucji ”persona non grata„, która daje możliwość usunięcia dyplomaty lub konsula bez podania przyczyn. We współczesnej dyplomacji takie kroki mają miejsce bardzo rzadko, a są już zupełnie nie do pomyślenia między sojusznikami. Polska wydaliła czterech rosyjskich dyplomatów w marcu ub.r. w solidarności z Wielką Brytanią po zamachu na byłego szpiega Siergieja Skripala.

Czym ryzykują Norwedzy

Waszczykowski przewiduje, że konflikt może przedłużać się w postaci utrudnień w akredytacji nowego konsula. Wiadomo, że kandydat został już wytypowany. To osoba doświadczona w pracy konsularnej, zna norweskie prawo i język.

Polska usiłowała rozmawiać ze stroną norweską, ale bez skutku. Na MSZ w Oslo naciskali także dyplomaci innych państw, doszło nawet do spotkania przedstawicieli wszystkich krajów unijnych, by wypracować wspólną linię obrony cenionego przez cały korpus dyplomatyczny Polaka.

– Państwa unijne solidarnie nas wspierają, zwłaszcza te, które same spotykają się z kłopotami ze strony Barnevernet – mówi ”Naszemu Dziennikowi„ wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk.

To on poinformował o działaniach podjętych przez Warszawę. Jak ustalił ”Nasz Dziennik„, wydalona osoba to Anne Lillås, przebywająca od roku w Polsce konsul Norwegii, jednocześnie I sekretarz ambasady. Wprawdzie ma ona niższy stopień dyplomatyczny niż Kowalski (jest on radcą-ministrem), ale też norweska ambasada w Warszawie jest mniejsza niż nasza w Oslo. Polska retorsja jest kłopotliwa dla Norwegów, bo Lillås odpowiadała też za sprawy administracyjne placówki, a więc jej nieobecność może sparaliżować pracę dyplomatów.

Norwedzy, posuwając się do tak daleko idącego kroku, dużo ryzykują. Ich kraj jest nie tylko domem dla ok. 120 tys. Polaków, ale też ważnym partnerem gospodarczym Polski. Obustronna wymiana handlowa jest wyrównana i stale rośnie. Polsko-norweski eksport i import to ok. 3 mld euro w każdą stronę. Norwegia to także ważny partner energetyczny. PGNiG posiada na jej wodach koncesje na wydobycie gazu ziemnego. Ruszyła też inwestycja Baltic Pipe, którą surowiec ten ma trafiać do Polski jedynie przez Danię.

Oczywiście Polsce nie zależy na pogorszeniu relacji z Norwegią w sprawach gospodarczych czy obronnych, ale trudno, by obecna sytuacja nie odbiła się na ich klimacie. Jedynym pozytywnym skutkiem zamieszania może być nagłośnienie problemów związanych z BV w samej Norwegii, gdzie zaczęto mówić m.in. o niejasnych interesach i ogromnych pieniądzach, jakie można zarobić na ”ochronie dzieci„.

– Przed nami droga do większej świadomości tego, czym naprawdę jest Barnevernet. Wynika to, po pierwsze, z ogromnej propagandy państwa chwalącego się cały czas, że jest liderem w trosce o prawa dzieci. Po drugie, Norwedzy po wojnie wzbogacili się w bardzo krótkim czasie, co zawdzięczają ropie naftowej. Jak bardzo ropa skaziła umysły Norwegów, aż trudno wyrazić, i to nas różni od Polaków. Norwedzy nie mają nawyku, by o coś walczyć, zmagać się i przeciwstawiać. Można mieć nadzieję, że do pewnych zmian przyczyni się i ta sprawa pana Kowalskiego, i międzynarodowa presja – stwierdza Silje Garmo w rozmowie z ”Naszym Dziennikiem„.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu ”Naszego Dziennika„ w sklepie elektronicznym

Piotr Falkowski