• Czwartek, 28 maja 2026

    imieniny: Augustyna, Jaromira

Kto zapłacił za konwencję?

Wtorek, 5 lutego 2019 (21:34)

Z Andrzejem Maciejewskim, posłem Ruchu Kukiz’15, przewodniczącym sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Na scenie politycznej pojawiła się Wiosna. Wśród propozycji nowej partii są m.in. minimalna emerytura 1600 zł, płaca minimalna na poziomie 60 proc. średniej krajowej, likwidacja kopalń. Przyznam, że takiego festiwalu obietnic bez pokrycia i wskazania źródeł finansowania w życiu nie słyszałem…

– Widać, że można przywitać wiosnę w lutym. Robert Biedroń w swoim wystąpieniu wydał tyle pieniędzy, rozpuścił na prawo i lewo, że starczyłoby to na parę budżetów kilku rządów do przodu. Ponadto program przedstawiony podczas konwencji założycielskiej partii Wiosna zawierał szereg sprzeczności.    

Oprócz obietnic ze sfery ekonomicznej mamy też szereg kwestii ideologicznych, jak zapowiedź aborcji na żądanie do 12. tygodnia ciąży, pigułka dzień po, finansowanie in vitro, likwidacja klauzuli sumienia, legalizacja związków partnerskich, rozdział państwa od Kościoła i ograniczenie praw ludzi wierzących. Do kogo kierowany jest ten przekaz?

– To ruch wyraźnie antyklerykalny, antykościelny, a do tego skrajnie populistyczny. I tak naprawdę głównym przesłaniem partii Wiosna i jej programu jest walka z Kościołem, walka z wartościami chrześcijańskimi. Robert Biedroń w programie swojej partii zawarł wszystkie przesłania czy wątki antykościelne, jakie wcześniej proponowali Jerzy Urban, Janusz Palikot czy SLD. Wszystko po to, żeby pokazać, że jest przeciwny, że jest anty wobec wszystkiego, co kojarzy się z wiarą i Kościołem. Widać, że dla Roberta Biedronia Kościół jest głównym źródłem problemów, a skoro tak, to ja się pytam, co jest receptą, której w tym kwiecistym przemówieniu nie zauważyłem? Usłyszałem natomiast, że wszystkiemu winny jest Kościół. I to jest pierwszy wniosek. Po drugie, pytanie, jakie się narzuca – skoro Kościół i zasady, jakie głosi, są złe, to co w rozumieniu Biedronia jest dobre, jaka jest jego hierarchia wartości? Odpowiedź jest jasna: dobre są związki partnerskie. I tak naprawdę mamy zapowiedź końca rodziny itd.

Biedroń w swoim przekazie wszedł w buty Palikota?

– Dokładnie tak. Widać wyraźnie, że wszedł w buty Palikota, założył na siebie kaftan Platformy i poszedł po kasę do dawnych sponsorów Nowoczesnej. Wiosna Biedronia to swoiste „wash and go”, miks wszystkiego ze wszystkim, pomieszanie z poplątaniem przy jednoczesnym braku poważnego podejścia do polskiej rzeczywistości. Proszę zwrócić uwagę, że przedstawiony podczas sobotniej konwencji program oprócz haseł nie zawiera żadnych konkretów. Tak naprawdę nie ma tam ani słowa o podatkach, nie ma nic o gospodarce, ani słowa nie ma o obronności, a więc brakuje tego wszystkiego, co jest esencją funkcjonowania państwa, za to jest cała masa nic nieznaczących słodkości. Program Biedronia to nie jest program polityczny, ale raczej program destrukcji, logicznie sprzecznych ze sobą komunikatów wysyłanych do społeczeństwa. Robert Biedroń w swoim bardzo hollywoodzkim wystąpieniu przedstawił de facto skłócenie programowe, do tego bardzo dziecinne, wręcz infantylne, niepoważne w formie i treści. Konfetti na koniec tej konwencji założycielskiej było kwintesencją tego, czym jest owa Wiosna Biedronia. Byliśmy świadkami baby party – od początku do końca niepoważnego przedstawienia, które nie ma nic wspólnego z prawdziwą polityką, której naczelną zasadą jest troska o dobro wspólne. Można być medialnym, ale niekoniecznie musi się to przełożyć na poparcie społeczne w polityce.

Skąd mogą pochodzić pieniądze na organizację konwencji partii Wiosna?

– Po tym, co usłyszeliśmy, co brzmiało niczym dekalog europejskiego lewactwa, otrzymujemy odpowiedź, skąd mogły pochodzić pieniądze na organizację konwencji założycielskiej Wiosny. Wynajęcie hali na warszawskim Torwarze to koszt co najmniej kilkuset tysięcy, jak nie miliona złotych. Można więc domniemywać, że środki na zorganizowanie tego typu konwencji pochodziły ze źródeł genderowskich, ze źródeł europejskiego lewactwa, które chce mieszać w Polsce.

Jakie szanse na zaistnienie w polskiej polityce ma ugrupowanie Biedronia? Czy ludzie to kupią?

– Dobre pytanie… Myślę jednak, że społeczeństwo tego pomysłu nie kupi. Historia Polski pokazuje, że każdy, kto podnosi rękę na Kościół katolicki, na wartości chrześcijańskie, na wartości rodziny, na tradycję, zawsze miał problemy i źle kończył. Mam tu na myśli chociażby PZPR. Warto sobie też przypomnieć, co robił SLD, ale też Palikot. Widać, że wszystkie ugrupowania, które próbowały podnieść rękę na Kościół jako wspólnotę ludzi wierzących, na tradycję i kulturę polskiego katolicyzmu, przegrywały. To, co zaprezentował Robert Biedroń podczas sobotniej konwencji, to są zaledwie opary paliwa politycznego, które się szybko wypalą.

W jakiej grupie Biedroń może szukać poparcia?

– Wiosna oczywiście znajdzie poparcie wśród elektoratu, który głosował na Janusza Palikota, który głosował na Nowoczesną i być może przekroczy próg wyborczy pięciu procent. W każdym społeczeństwie są ludzie, którzy są gotowi poprzeć taki polityczny twór, jednak rzecz nie w tym, że ktoś może mieć takie poglądy, ale w tym, że poza kwestiami obyczajowymi, poza sprawami światopoglądowymi, poza sprawami dotyczącymi sumienia czy wartości – Biedroń uważa, że klauzula sumienia jest do likwidacji – twierdząc, iż nikt nie ma prawa do sumienia, łamiemy podstawowe prawo konstytucyjne. I tu widać kolejne sprzeczności polityka, który wiele mówi o wolności, a sam chce ją ograniczać. Powiedziałbym, że Biedroń chce fundować ludziom wolność po swojemu, mianowicie wolno będzie wtedy, kiedy on uzna to za słuszne. Wkracza więc w sferę sumienia, ograniczając je, odbiera czy raczej chce odebrać człowiekowi możliwość decydowania, własną ocenę moralną, a zatem ma być wszystko tak, jak on chce. I tutaj dochodzimy do bolszewizmu, co jest bardzo niebezpieczne. Tu właściwie nie ma już ukrywania się, ale tu ewidentnie widoczne jest antyreligijne, antykatolickie nastawienie. Może warto też zwrócić uwagę, co było podkładem muzycznym konwencji partii Roberta Biedronia, mianowicie „Cztery pory roku” i „Wiosna” Antonio Vivaldiego, tylko szef tego ugrupowania zapomniał, że Vivaldi, oprócz tego, że był muzykiem, to przede wszystkim był duchownym katolickim. To całe wydarzenie miało mieć wyraźny antykatolicki, antyklerykalny charakter, ale Biedroń, walcząc z Kościołem i religią katolicką – świadomie czy nie – stracił kontakt z rzeczywistością. Życie religijne, życie chrześcijańskie jest wartością obecną w polskim społeczeństwie, a także w kulturze europejskiej, to są setki lat tradycji i Biedroniowi nie uda się podważyć filaru duchowego, na którym została zbudowana nasza cywilizacja.

Jak odebrał Pan postawę Biedronia de facto kpiącego ze słów św. Jana Pawła II, jakie padły na placu Zwycięstwa w czerwcu 1979 roku?

– To może być świadoma prowokacja, którą sam Biedroń może określić jako humanitaryzm, jako cytat intelektualny, ale nie zmienia to faktu, że była to prowokacja i nadużycie. Tu nie było przypadku: podczas tej konwencji każdy ruch, gest, każde słowo Biedronia, wreszcie tematyka, jaką poruszał, to wszystko było dokładnie zaplanowane i przemyślane. Byliśmy świadkami bardzo wyrafinowanej i perfidnej gry ze strony Biedronia. I tutaj jest duże niebezpieczeństwo, bo o ile Janusz Palikot w swoich działaniach, w swojej śmieszności był karykaturalny, o tyle Robert Biedroń jest w swoich działaniach inteligentny, przebiegły, a jednocześnie na wszystko ma wytłumaczenie.

Sondaże pokazują, że Wiosna odbiera głosy głównie PO i SLD. Biedroń może być kłopotem dla Schetyny i spółki – byłych sekretarzy PZPR, a jednocześnie największym prezentem dla PiS?

– Biedroń przejmuje schedę, jest syndykiem masy upadłościowej po Nowoczesnej, której de facto już nie ma. „Przytulił” grono niezadowolonych, zawiedzionych po Nowoczesnej. To jest ta grupa. Można powiedzieć, że paliwem Biedronia jest grupa osób niezadowolonych, zawiedzionych, zniechęconych działaniami Nowoczesnej, a jednocześnie ludzi o bardzo wyrazistych, radykalnie lewicowych poglądach. Rację mają też ci, którzy twierdzą, że Wiosna pomoże Prawu i Sprawiedliwości w osiągnięciu jeszcze lepszego wyniku, bo Biedroń odbiera część elektoratu Platformie. Nic zatem dziwnego, że były i wciąż są głosy zachęty polityków Platformy i wyciągnięta ręka do Biedronia, aby nie szedł sam, ale przyłączył się do koalicji przeciwko PiS.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki