• Czwartek, 28 maja 2026

    imieniny: Augustyna, Jaromira

Zbyt rodzinny dla Oslo

Środa, 23 stycznia 2019 (03:00)

Polska nie godzi się na odwołanie konsula w Oslo.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych zapewnia, że Sławomir Kowalski pozostanie na placówce w Norwegii. Urzędnik znany jest z działań na rzecz polskich rodzin, którym norweski urząd ds. opieki nad dziećmi Barnevernet (BV) pod różnymi pozorami odbiera dzieci i przekazuje rodzinom zastępczym.

Kowalski „podpadł” norweskim władzom już dawno. Według rozmówców „Naszego Dziennika”, nieformalne naciski na jego odwołanie pojawiły się półtora roku temu. Dopiero niedawno Oslo zdecydowało się na oficjalny krok.

– Norweskie MSZ poprosiło nas o rozważenie odwołania konsula w związku z zarzutami, jakie mu stawia. Ale my tych zarzutów nie uznajemy. Uważamy, że działał prawidłowo i w ramach swoich obowiązków. Broni on skutecznie i z zaangażowaniem interesów polskich rodzin w Norwegii – mówi „Naszemu Dziennikowi” wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk. – Działalność konsula Kowalskiego oceniamy pozytywnie i nie widzimy powodu, by nie dokończył terminowo swojej misji – dodaje.

Urzędnika wziął w obronę premier Mateusz Morawiecki. – Będziemy zawsze na całym świecie walczyli o los polskich obywateli, którzy są wszędzie rozsiani. Takie jest zadanie polskich obywateli, polskich konsuli i od tego nie odejdziemy – zapewnił.

Oslo argumentowało, jakoby wykonując obowiązki konsularne, Kowalski odnosił się do osób publicznych „w sposób, którego nie da się pogodzić z rolą dyplomaty”. W piśmie przekazanym stronie polskiej norweskie MSZ zapewniło jednak, że sprawa konsula nie ma wpływu na dobre relacje między władzami naszych krajów.

Strona norweska wyraźnie posunęła się do dezinformacji. W poniedziałek rzecznik tamtejszego MSZ Ane Haavards-datter Lunde powiedziała, że Sławomir Kowalski został wydalony i ma na opuszczenie Norwegii trzy tygodnie. Można to zinterpretować jako uznanie za persona non grata. Norwegia ma do tego prawo i konsul musiałby wrócić do kraju, ale wtedy Polska mogłaby wydalić także norweskiego konsula, a wzajemne relacje uległyby dramatycznemu pogorszeniu. Żadnej ze stron na tym nie zależy, nasze państwa łączy wiele wspólnych projektów, zwłaszcza w sektorze energetyki i obronności.

– W sprawie działań Barnevernet wydaje się, że strona norweska przekracza pewne granice. Musimy adekwatnie reagować. Staramy się tę sprawę oddzielać od relacji polsko-norweskich w innych kwestiach, ale kładzie się ona cieniem na naszych stosunkach – mówi nam polski dyplomata wysokiej rangi.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Piotr Falkowski