Ewidentny cios w polską rację stanu
Niedziela, 30 grudnia 2018 (19:00)Z prof. dr. hab. Wiesławem Wysockim, kierownikiem Katedry Historii XIX i XX wieku w Instytucie Nauk Historycznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Co myśli Polak, profesor, historyk, kiedy czyta wypowiedziane dla prokremlowskich mediów słowa Lecha Wałęsy o tym, że „nie powinniśmy się kłócić z Rosją, bo bliżej nam do Moskwy niż do Nowego Jorku, a Putin to mądry człowiek”?
– Zawsze myślałem, że istnieje coś takiego jak polska racja stanu i każdy urzędnik państwowy, a szczególnie tak wysoki rangą jak były prezydent RP, powinien przynajmniej zachowywać elementarz racji stanu. Tymczasem w tym wypadku mamy coś, co można by nazwać albo głupotą, albo zdradą. Być może wynika to z uwikłań Lecha Wałęsy we współpracę z aparatem represji PRL-u. Wywiad dla prokremlowskich mediów i słowa, jakie tam padają, są czymś, co zadaje ewidentny cios polskiej racji stanu. Tak Polak nie może myśleć, mówić, a tym bardziej przekazywać tego typu słów na zewnątrz. Wolność słowa wymaga także odpowiedzialności za wypowiadane treści – zwłaszcza dotyczy to tych osób, które pełniły najwyższe funkcje z mandatu obywateli.
Z czego może wynikać taka wypowiedź? Czy Rosja może posiadać jakieś materiały kompromitujące Wałęsę?
– Od dawna mówiono, że PRL-owskie służby były podporządkowane, kontrolowane i sterowane przez służby na Kremlu. W związku z tym wszystkie materiały – również te dotyczące Wałęsy – które były w dyspozycji Służby Bezpieczeństwa i innych służb wchodzących w tę orbitę, były też, jak można wnioskować z dużym prawdopodobieństwem, w posiadaniu Łubianki. W tym wypadku mamy sytuację, która ociera się nie tylko o głupotę, ale także o to, o czym powiedziałem wcześniej: o zdradę stanu.
Jakie znaczenie ma głos Wałęsy wobec faktu, że w Polsce ma powstać baza wojsk amerykańskich? Czy moment, w jakim ta wypowiedź padła, kiedy zacieśniamy współpracę ze Stanami Zjednoczonymi, można uznać za przypadkowy?
– Dlatego powiedziałem, że takie działanie, taka wypowiedź to jest zdrada racji stanu – właśnie w tym momencie i w tym wypadku. Chodzi o kontekst, kiedy zapadają ważne decyzje o charakterze strategicznym dla naszego bezpieczeństwa, i nagle pojawia się tego typu głos, który jest dysharmonijny i de facto zaprzecza polskiej racji stanu. I to jest najbardziej bulwersujące, i to czyni z Lecha Wałęsy postać jeszcze bardziej tragiczną, makiaweliczną w polskiej historii.
Czy Rosja prędzej czy później nie użyje tych wypowiedzi Wałęsy przeciwko Polsce?
– Zapewniam, że Rosja nie będzie miała najmniejszych skrupułów, żeby wykorzystać Lecha Wałęsę czy kogokolwiek innego dla osiągnięcia swoich celów. To jest pewne.
Jak taka wypowiedź Wałęsy może zostać odebrana przez zachodnich sojuszników Polski?
– Przede wszystkim może to zostać odebrane jako brak spójności w formułowaniu stanowiska Polski. Bądź co bądź Lech Wałęsa jest dla Zachodu przede wszystkim pierwszym przywódcą NSZZ „Solidarność” i laureatem Pokojowej Nagrody Nobla, a więc jego głos ma znaczenie i jest szczególnie słyszalny – jakkolwiek by on brzmiał. Dlatego tym większa jest nieodpowiedzialność Wałęsy za słowa, które wypowiedział.
Czy laureat Pokojowej Nagrody Nobla w ogóle powinien rozmawiać z mediami, jak portal Sputniki i agencja Ria Nowosti – tubami propagandowymi państwa, w którym łamane są prawa człowieka?
– To jest jedno, natomiast jest też druga kwestia – mianowicie Lech Wałęsa, laureat Pokojowej Nagrody Nobla, wystawia świadectwo moralności takiemu człowiekowi jak Władimir Putin. I taka postawa jest poniekąd też zdradą idei tej nagrody. Przecież na Putinie ciążą bardzo mocne oskarżenia – m.in. za wojnę w Czeczenii, za agresję na Gruzję oraz za działania na Ukrainie – aneksję Krymu i okupację Donbasu. Poza tym pozostaje jeszcze wspomniana przez pana kwestia polityki wewnętrznej Rosji i wolności słowa w tym państwie, liczne zabójstwa, których ofiarami są przeciwnicy polityki forsowanej przez Putina, ale również działania Moskwy na zewnątrz. To wszystko nie pozostawia złudzeń. Dlatego jeśli w obliczu tych faktów Putina chwali dzisiaj laureat Pokojowej Nagrody Nobla, to widać nie wie, czym jest nagroda, której zaszczytu dostąpił; taką wypowiedzią dowodzi, że został nią uhonorowany zupełnie bezpodstawnie. Inna rzecz, że była to nagroda nie dla osoby, ale bardziej dla całego Ruchu Społecznego „Solidarność”, którego ówczesnym symbolem był Lech Wałęsa. Niestety, ta osoba – Wałęsa – ewidentnie nie sprostała godności laureata Nagrody Nobla.
Dlaczego Lechowi Wałęsie tak trudno pogodzić się z faktami historycznymi dotyczącymi jego niechlubnej przeszłości?
– Możemy się tylko domyślać, że być może właśnie obciążenia z przeszłości są tak duże, tak przytłaczające, że Wałęsa jest ciągle sterowany i ulega presji. I to jest niejako kamień uwieszony u szyi Lecha Wałęsy – kamień, który powoduje, że on sam ciągle się miota i de facto popełnia publiczne samobójstwo. Tym bardziej żenujące jest to, że Wałęsa to człowiek, któremu kiedyś zaufała, wręcz zawierzyła, większość Polaków. I to jest dla nas bardzo smutne. Nie chcę swoich słów opierać tylko na domysłach, ale – niestety – właśnie te domysły nakazują nam pójść po drodze najbardziej batalistycznej, oceniając postawę byłego prezydenta i jego dokonania w sposób krytyczny. Cokolwiek by jednak powiedzieć, właśnie to zakotwiczenie Lecha Wałęsy w przeszłości, w PRL-owskich służbach, jest dla niego ciągle swoistym plecakiem, garbem, który oddziałuje na jego postawę. I to również tłumaczyłoby jego stanowisko wypowiadane dzisiaj także w prokremlowskich mediach.
Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki