"Isia" idzie jak burza
Wtorek, 8 stycznia 2013 (08:46)Agnieszka Radwańska pokonała Japonkę Kimiko Date-Krumm 6:4, 6:3 i awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA na twardych kortach w Sydney. Pula nagród w turnieju wynosi 690 tys. dol. To szósty wygrany w tym roku mecz polskiej tenisistki, w żadnym nie straciła nawet seta.
Jej kolejną rywalką będzie Włoszka Roberta Vinci, która zwyciężyła Serbkę Jelenę Jankovic 3:6, 6:4, 7:6 (7-4).
Radwańska, czwarta obecnie w rankingu światowym, w Sydney jest najwyżej rozstawiona. Dzięki temu w pierwszej rundzie miała tzw. wolny los. Jej japońska 42-letnia rywalka zajmuje 112. miejsce na liście WTA i jest najstarszą zawodniczką w cyklu. W tej imprezie rozegrała łącznie pięć meczów, bo do głównej drabinki musiała się przebijać z eliminacji.
Pojedynek trwał 70 minut, ale ze względu na upał – ok. 40 stopni Celsjusza – dał się mocno we znaki tenisistkom. Obie miały kłopoty z utrzymaniem własnego serwisu, ale Polka kontrolowała wydarzenia na korcie.
– Było za gorąco, by grać w tenisa. Dla wszystkich. Dla zawodniczek, dla dzieci podających piłki, dla kibiców na trybunach – powiedziała po meczu Radwańska, która przyznała, że starała się nie zmieniać sposobu gry ze względu na pogodę, ale nie było to łatwe.
– Po pierwsze, starałam się zachować spokój i... przetrwać. Wydaje mi się jednak, że miałam więcej siły i lepiej zniosłam upał niż przeciwniczka. Z drugiej strony przyda się takie doświadczenie przed Australian Open, bo w Melbourne mogą panować podobne temperatury – dodała.
Było to ich drugie spotkanie. Wcześniej, w 2011 roku, 23-letnia krakowianka wygrała w pierwszej rundzie Australian Open 6:4, 4:6, 7:5. Za awans do ćwierćfinału Polka zarobiła 17 650 dolarów oraz 120 pkt do rankingu WTA.
Date-Krumm najlepsze wyniki zanotowała w połowie lat 90., kiedy m.in. trzykrotnie dotarła do półfinałów trzech turniejów wielkoszlemowych, z wyjątkiem US Open. W 1995 roku osiągnęła najwyższą w karierze czwartą pozycję na liście światowej.
W 2009 roku wznowiła karierę po 12 latach przerwy, wygrywając m.in. turniej WTA w Seulu. Łącznie ma w dorobku osiem triumfów w imprezach tego cyklu.
Kolejna przeciwniczka polskiej tenisistki również jest od niej starsza. Vinci, Włoszka, 18 lutego skończy 30 lat. Na liście światowej jest 16. Jeszcze lepiej radzi sobie w deblu, gdyż otwiera ten ranking, wspólnej z rodaczką i partnerką Sarą Errani.
Wspomnień z rywalizacji z Radwańską nie ma jednak miłych, choć w 2012 w 4. rundzie wielkoszlemowego US Open wygrała 6:1, 6:4.
Było to jednak jej jedyne zwycięstwo. Cztery wcześniejsze mecze rozstrzygnęła na swoją korzyść Polka. Na twardych kortach spotkały się w 2009 roku w New Haven i Radwańska zwyciężyła 2:6, 6:2, 7:6 (7-5). Trzykrotnie była też lepsza na ceglanej mączce: w Rzymie w 2008 r. – 3:6, 6:2, 6:2 i dwa lata później – 6:1, 6:0 oraz w maju 2012 w Madrycie – 7:6 (7-1), 6:4.
Z turnieju w Sydney w 1. rundzie odpadła jej młodsza siostra Urszula, która uległa Dunce polskiego pochodzenia Caroline Wozniacki (nr 7) 1:6, 2:6. Ta zakończyła występ w kolejnej fazie, przegrywając z doświadczoną Rosjanką Swietłaną Kuzniecową 6:7 (4-7), 6:1, 2:6.
IK, PAP