• Środa, 27 maja 2026

    imieniny: Augustyna, Jana, Juliusza

W Unii nie ma i nie będzie równych i równiejszych

Piątek, 19 października 2018 (10:58)

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Ustawodawczej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Panie Pośle, jak powinniśmy odczytywać wniosek prokuratora generalnego do Trybunału Konstytucyjnego o uznanie za niekonstytucyjny artykułu unijnego traktatu mówiącego o prejudycjalnym trybie orzekania?

– Dokładnie tak, jak tłumaczył to minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Z całą pewnością nie może być tak, że sądy w sprawach, które zupełnie nie są związane z prawem unijnym, zadają pytania prejudycjalne Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej tylko po to, aby tak naprawdę stosować obstrukcję. W efekcie cierpią na tym przede wszystkim strony postępowania, które wiele miesięcy muszą czekać na rozstrzygnięcie przeciągających się spraw.

Wniosek min. Zbigniewa Ziobry jest jasny, precyzyjny i dotyczy sytuacji, w których tak jak w tej chwili sędziowie, co by nie powiedzieć – wpisując się w protest przeciwko wymiarowi sprawiedliwości – szukają kruczków prawnych, sposobu obejścia prawa po to, aby tylko wydłużać proces, dając w ten sposób wyraz swemu niezadowoleniu z przeprowadzonej reformy wymiaru sprawiedliwości. Na to zgody nie ma i być nie może.

Opozycja totalna działa bardzo podobnie, grzmiąc, że rząd Prawa i Sprawiedliwości chce wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej…?

– Oświadczenie ministra sprawiedliwości powinno te histeryczne wypowiedzi i jakiekolwiek wątpliwości czy obawy rozwiać. Oczywiście chyba sama opozycja totalna nie wierzy w to, co mówi, stąd uzasadnione jest stwierdzenie, że jest to wyłącznie bicie piany na pokaz i stwarzanie sztucznego zagrożenia, które tak naprawdę nie istnieje. Przecież nie jest zamiarem ministra sprawiedliwości wyprowadzanie Polski z Unii Europejskiej, ale jego zadaniem jest stanie twardo i zdecydowanie na straży polskiej suwerenności, która tego rodzaju działaniami niektórych sędziów, gdyby nie było reakcji państwa, gotowa jest oddać część tej suwerenności, która także w samych traktatach unijnych, również w Traktacie Lizbońskim, jest wyraźnie określona.

Jest określona, ponieważ ustrój, organizacja sądów jest wewnętrzną sprawą każdego państwa unijnego. Przypomnę, że w ten sposób orzekał też Trybunał Konstytucyjny Niemiec. Jesteśmy równorzędnym państwem w Unii Europejskiej i mamy takie same prawa, dlatego status Polski we Wspólnocie, również w kwestiach dotyczących szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości, nie może być gorszy od Niemiec, ale taki sam.          

Kilka lat temu Niemcy też występowały z podobnymi wnioskami dotyczącymi ustroju sądownictwa. Im wolno, a nam nie…?

– Nie możemy dopuścić do sytuacji, aby taka interpretacja stała się obowiązująca. Stąd właśnie taka, a nie inna reakcja ministra sprawiedliwości. Uważam, że wszystkie państwa członkowskie Unii Europejskiej powinny być traktowane w taki sam sposób. Skoro niemiecki Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie orzekał w kwestiach ustroju czy organizacji sądów w Niemczech – uznając, że jest to wewnętrzna sprawa Niemiec, stwierdzając też prymat konstytucji tego państwa nad prawem unijnym, to dokładnie tak samo jest przypadku Polski. W tych sprawach dotyczących organizacji sądów, wieku emerytalnego sędziów mamy prymat Konstytucji RP i polskiego prawa nad prawem Unii Europejskiej. I co do tego nie ma żadnej wątpliwości.

Wniosek przeciwny do Prokuratora Generalnego, o umorzenie postępowania złożył rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar…

– No cóż, jeśli chodzi o rzecznika Praw Obywatelskich to jest on dzisiaj przede wszystkim rzecznikiem interesów, które reprezentuje tzw. totalna opozycja. Takie są fakty. W związku z tym działania Adama Bodnara nie dziwią właściwie od samego początku. Znamy przecież historie, kiedy wycofuje on z Trybunału Konstytucyjnego sprawy, które wcześniej sam składał, a które dzisiaj uznaje za niewygodne dla siebie. Zresztą – tak naprawdę – niczego innego się po obecnym rzeczniku praw obywatelskich nie spodziewam, jak właśnie tego typu działań.      

Mamy do czynienia z podgrzewaniem atmosfery na ostatnim zakręcie przed wyborami, w co swoimi wypowiedziami zaangażował się także Donald Tusk…?

– Donald Tusk, pełniąc funkcję przewodniczącego Rady Europejskiej, powinien przynajmniej zachować milczenie. Jeżeli nie chce reprezentować polskiej racji stanu, jeżeli swoimi słowami i działaniami wpisuje się w głosy opozycji w Polsce i jeżeli nie potrafi stanąć ponad bieżącym sporem politycznym, który w tej chwili w Polsce – głównie za sprawą totalnej opozycji – jest prowadzony, to świadczy to o nim jak najgorzej. Takim działaniem Donald Tusk sam sobie wystawia świadectwo. Jednakowoż może to oznaczać, że z chwilą zakończenia swojej misji w Brukseli może rozważa powrót do Polski i chce stanąć na czele totalnej opozycji. Jeśli tak, to takie jego działanie nie dziwiłoby.

Jeśli będzie jeszcze na czele czego stawać…

– Dokładnie, jeśli będzie jeszcze na czele czego stawać, bo – jak widzimy – ugrupowanie, z którego wywodzi się Donald Tusk – Platforma Obywatelska notuje coraz gorsze wyniki. Ale to już jest wewnętrzny problem tego ugrupowania, a los tej formacji w rękach wyborców.

                        Dziękuję za rozmowę.

         

Mariusz Kamieniecki