• Wtorek, 26 maja 2026

    imieniny: Eweliny, Filipa, Pauliny

Trzeźwość ponad podziałami

Piątek, 17 sierpnia 2018 (21:15)

Rozmowa z Krzysztofem Chojniakiem, prezydentem Piotrkowa Trybunalskiego

Piotrków Trybunalski jest jednym z pierwszych miast, które zdecydowały o ograniczeniu sprzedaży alkoholu w godzinach nocnych. Jaka była motywacja takiej uchwały?

– Sam pomysł nie był nowy. Gdyby warunki prawne były inne, z taką propozycją wyszedłbym znacznie wcześniej, gdyż miałem wystarczająco dużo sygnałów od mieszkańców Piotrkowa Trybunalskiego. Mieszkańcy apelowali do mnie o interwencje w sprawie sklepów nocnych, które całodobowo sprzedają alkohol. Miejscowa społeczność od lat borykała się choćby z zakłócaniem ciszy nocnej przez klientów sklepów z alkoholem. Odpowiadałem wówczas, że nie mam instrumentów prawnych, aby wpłynąć na to, żeby sklep nie funkcjonował 24 godziny na dobę, jeśli właściciel sobie tego nie życzy. Ponieważ stan prawny się zmienił, poczułem się w obowiązku wyjść z inicjatywą uchwałodawczą, nie czekając nawet na działania innych zainteresowanych grup.

A radnych, do których kompetencji należy rozstrzyganie o przyjęciu uchwały, trudno było do pomysłu przekonać?

– Przyznaję, że gdy ogłosiłem podczas konferencji prasowej, że wychodzę z taką inicjatywą uchwałodawczą, to nie miałem tego pomysłu skonsultowanego z radnymi. Ale wcale nie trzeba było długich przekonywań. Inicjatywa zyskała poparcie niezależnie od przynależności do stowarzyszeń lokalnych czy partii politycznych.

Forsowanie jakichkolwiek ograniczeń zwykle budzi pewien naturalny sprzeciw. Czy w Piotrkowie było podobnie?

– Rzeczywiście pojawiały się różnego rodzaju głosy, że mamy do czynienia z „ograniczaniem wolności” – co jest akurat dla mnie niezrozumiałe, że „tak nie można”, że jest to „cofanie się”. Celowo używano słów o takiej negatywnej konotacji: „prohibicja”, „zakaz sprzedaży”. Pamiętajmy jednak, że nie jest to zakaz sprzedaży. Ustawa daje możliwość ograniczenia sprzedaży alkoholu w godzinach nocnych w punktach, gdzie ten alkohol można nabyć na wynos. Nie dotyczy to lokali gastronomicznych, w których alkohol można kupić i spożyć na miejscu.

Oponowali zapewne właściciele sklepów nocnych.

– Spotykaliśmy się, rozmawialiśmy o tym. Ostatecznie jednak przeważyła potrzeba ze strony mieszkańców. Pamiętam dyskusję tuż przed procedowaniem uchwały na sesji rady miasta. Wówczas pewna radna oponowała przeciw ograniczaniu sprzedaży. Na to jedna z mieszkanek odparła: „Mieszkam nad sklepem monopolowym i zachęcam, żeby się pani ze mną zamieniła na miesiąc na mieszkania, to zwątpi pani w sens życia”. Takie argumenty, często wyrażające olbrzymią desperację, przemawiają bardzo silnie. Dzięki tego typu głosom, stanowczej postawie mieszkańców nam, samorządowcom, jest dużo łatwiej przeprowadzić różnego rodzaju inicjatywy. A chociaż ograniczenie sprzedaży alkoholu obowiązuje jeszcze stosunkowo krótko, to mam już sporo sygnałów, że jest dużo ciszej, czyściej i bezpieczniej.

Samorządowcy z innych miast, które zdecydowały o ograniczeniu sprzedaży alkoholu, w rozmowach z „Naszym Dziennikiem” zwracali uwagę na problem nadużywającej alkoholu młodzieży. Czy w Piotrkowie Trybunalskim jest to też zauważalne?

– Obok spraw związanych z porządkiem i bezpieczeństwem jest to kwestia równie istotna, jeśli nie jeszcze ważniejsza. Dlatego wszelkie działania, które mogą wpłynąć na ograniczenie spożycia alkoholu przez osoby różnych grup wiekowych, w tym młodzieży, są niezwykle cenne. Nie mam wątpliwości, że również ograniczenie możliwości zakupu alkoholu w dowolnych godzinach będzie służyć ograniczeniu spożycia. Odbyliśmy wiele spotkań m.in. z przedstawicielami klubów anonimowych alkoholików, którzy wyraźnie przekonują, że gdyby do tego alkoholu nie mieli dostępu na każdym kroku, to ich życie mogłoby potoczyć się inaczej. Wskazywali, że utrudnienie dostępu do alkoholu jest niezwykle istotne, i to niezależnie od grupy wiekowej, chociaż w sposób szczególny w przypadku młodzieży, która jest bardziej podatna na nawyki, a później zniewolenie nałogiem.

Specjaliści zwracają w tym kontekście uwagę na konieczność usunięcia reklam alkoholu z przestrzeni publicznej. Jak zapatruje się Pan na ten pomysł?

– Nie widzę powodów, aby alkohol trzeba było specjalnie eksponować czy stwarzać warunki do jego promowania – oczywiście poza chęcią zysku producentów. To jest jednak kwestia do uregulowania na poziomie parlamentu. Uchwałę o ograniczeniu sprzedaży alkoholu mogliśmy podjąć tylko dlatego, że taką możliwość dała nam nowa ustawa. Dziwię się jednak, że parlament nie przyjął przepisów, które decydowałyby o wprowadzeniu takiego rozwiązania w całym kraju. Nie każdy samorząd ma odwagę, dostatecznie dużo determinacji, by taką inicjatywę u siebie przeprowadzić. I albo mamy przekonanie, że ograniczenie sprzedaży napojów alkoholowych ma służyć dobremu – i wtedy niezależnie od tego, że jest to coś niepopularnego w pewnych kręgach, konsekwentnie to realizujemy, albo robimy taką jednak prowizorkę. Podobnie jeśli chodzi o reklamę. To jest decyzja do podjęcia na szczeblu rządowym, parlamentarnym.

Z możliwości ograniczenia sprzedaży alkoholu, jaką dały nowe przepisy, korzysta coraz więcej samorządów. Dlaczego jednak w skali kraju wciąż są to wyjątki?

– Jedną z głównych przyczyn jest zapewne obawa o społeczny wydźwięk takiej inicjatywy. Chodzi głównie o reakcje środowisk, którym takie ograniczenie mogłoby się nie spodobać. Kalkulacja tego typu zdaje się przeważać, tym bardziej że jesteśmy w okresie przedwyborczym. Sądzę jednak, że dobre przykłady z miast, gmin, w których już to wprowadzono, pociągną również innych do tego rodzaju działań. Jestem też przekonany, że mieszkańcy, przedstawiciele różnych instytucji, którzy w sposób szczególny powinni wykazać aktywność w tym zakresie, widząc te dobre przykłady, będą naciskali na swoich włodarzy, aby taką inicjatywę podjęli. Tego typu przesłanki – że każdy ma prawo do wypoczynku, normalnego funkcjonowania, spokoju, bezpieczeństwa w swoim domu, na osiedlu – są dostatecznym powodem, żeby ograniczyć nocną sprzedaż alkoholu.

Czy Piotrków Trybunalski, Pan jako prezydent tego miasta, jest gotowy służyć pomocą, wsparciem tym samorządom, które się wahają, przyglądają czy anali-zują możliwość ograniczenia sprzedaży alkoholu?

– Samorządność ma to do siebie, że społeczność lokalna samodzielnie decyduje o własnych losach. Jeśli natomiast chodzi o ewentualne rady, możliwość skorzystania z naszych doświadczeń, to jesteśmy otwarci. Zapraszam do siebie, do urzędu miasta, chętnie udzielimy wszelkiego rodzaju informacji, podpowiedzi dotyczących czy to procedowania samej uchwały, wątpliwości natury formalnoprawnej, czy też tych rozwiązań społecznych. Jeżeli ma to służyć dobremu nie tylko w naszym mieście, ale także w innych miastach, gminach, to, jak wskazuje na to zasada solidarności, jesteśmy do dyspozycji i naszymi doświadczeniami – myślę, że dobrymi – z przyjemnością się podzielimy.

Dziękuję za rozmowę.

Artur Kowalski