Bruksela realizuje polityczne zamówienie
Wtorek, 14 sierpnia 2018 (21:02)Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Ustawodawczej, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Jak odebrał Pan decyzję Komisji Europejskiej uznającą, że ustawa o Sądzie Najwyższym jest niezgodna z prawem wspólnotowym, bo narusza zasadę niezależności sądownictwa, w tym zasadę nieusuwalności sędziów?
– Mamy do czynienia z opinią opracowaną przez ekspertów Komisji Europejskiej i na tym etapie opinia ta ma wyłącznie walor pewnego stanowiska. Dlatego w żaden sposób nie może być wiążąca – zwłaszcza w sytuacji, kiedy stanowisko polskie jest jednoznaczne i zgoła odmienne. Przypomnę tylko, że odpowiadając na pytania Brukseli, cały czas podkreślaliśmy, że ustawy uchwalane przez parlament RP dotyczą organizacji sądownictwa w Polsce, a to jest wewnętrzna sprawa każdego państwa członkowskiego Unii Europejskiej. Trudno więc zgodzić się z opinią, którą w tym momencie przedstawia Komisja Europejska, tym bardziej że kwestia wieku przechodzenia sędziów w stan spoczynku to też jest domena wewnętrznych kompetencji poszczególnych państw europejskich, państw narodowych. Wiadomo też, że w innych państwach członkowskich kwestie przechodzenia sędziów w stan spoczynku są regulowane w różny sposób. Z pewnością państwo polskie ustosunkuje się do opinii Komisji Europejskiej, przyjmując określone stanowisko w tej sprawie. Mamy na to określony czas. Co by jednak nie powiedzieć, należy stwierdzić, że Komisja Europejska podejmuje polityczne kroki, wpisując się w działania tzw. opozycji totalnej.
Dlaczego Komisja Europejska nie uznaje wyjaśnień oficjalnych polskich władz, ale decyzje podejmuje w oparciu o skargi tzw. totalnej opozycji?
– Niestety tak to wygląda, że z jednej strony działania Komisji Europejskiej są podejmowane w oparciu o skargi, donosy totalnej opozycji, a z drugiej strony mamy część środowiska sędziowskiego, które nie akceptuje reformy polskiego sądownictwa. W tej sytuacji trudno było się spodziewać innego stanowiska Komisji Europejskiej jak to, skoro jasnym jest, że Bruksela realizuje polityczne zamówienia płynące od wspomnianych środowisk.
Komisja Europejska ma zdecydować, czy wysłać skargę na Polskę do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu. Czy może być tak, że w tej instancji znajdą się dwie sprawy, w tym również ostatnia dotycząca zawieszenia przez sędziów Sądu Najwyższego stosowania trzech przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym?
– Komisja Europejska może skierować sprawę przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu, ale nie wiem, czy powinna to robić. Nie znam procedur postępowania przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej, nie wiem też, czy i na ile ustawa o Sądzie Najwyższym powinna być przedmiotem prac Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu i czy również kwestia działań części sędziów Sądu Najwyższego i pytań prejudycjalnych powinna być przedmiotem badania Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Z doświadczenia wiemy też, jak wyglądają działania Komisji Europejskiej, które również – w tym wypadku – muszą potrwać jakiś czas, tymczasem my musimy konsekwentnie robić swoje. Jako suwerenne państwo mamy swoje prawo i z całą pewnością będą realizowane działania Krajowej Rady Sądownictwa. Chodzi o uzupełnienie składu Sądu Najwyższego, mam nadzieję, że w stosunkowo niedługim czasie zostanie też powołany I prezes Sądu Najwyższego. Dlatego, nawet jeśli sprawa trafi i jeśli dojdzie do rozstrzygnięć w Trybunale Sprawiedliwości w Luksemburgu, to my i tak musimy robić swoje. Można też powiedzieć, że tak na dobrą sprawę nie wiemy, na jakim etapie realizacji ustawy o Sądzie Najwyższym zapadnie rozstrzygnięcie przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Liczę też, że unijny Trybunał zważy, że kwestie związane z organizacją pracy sądów są faktycznie wewnętrznymi sprawami państw członków Unii Europejskiej i w związku z tym rozstrzygnięcie, jakie zapadnie, zamknie sprawę, postępowanie zostanie umorzone. Jednak są to tylko dywagacje. Poczekamy i zobaczymy, jaki będzie ostateczny werdykt, bo jak wiadomo, wyroki sądów są niezbadane. Póki co, mamy miesiąc na odpowiedź. Komisja Europejska być może liczy na odstąpienie polskich władz od reformowania wymiaru sprawiedliwości w Polsce, ale zapewniam, że oczekiwania Brukseli w tym względzie są złudne.
Komisja Europejska dąży do zablokowania reform sądownictwa w Polsce?
– Niewątpliwie jest to kolejny element walki z Polską, ale my nie możemy się tym zbytnio przejmować, tylko powinniśmy dalej konsekwentnie robić swoje. Nie jest przecież żadną tajemnicą, że działania, jakie podejmuje Komisja Europejska, są prowadzone – z jednej strony – z inicjatywy czy na wniosek opozycji parlamentarnej i pozaparlamentarnej w Polsce oraz na zapotrzebowanie części środowiska sędziowskiego niechętnego reformie wymiaru sprawiedliwości. Wszystko to odbywa się w zgodzie i w porozumieniu ze środowiskami politycznymi Unii Europejskiej – środowiskami lewicowo-liberalnymi, które w tym momencie mają przewagę w europarlamencie. Totalna opozycja w Polsce plus większość w Parlamencie Europejskim to jest na dobrą sprawę jedna opcja polityczna i nie ulega wątpliwości, że między tymi siłami jest współpraca i współdziałanie. Stąd też takie, a nie inne rozstrzygnięcia wobec Polski na forum Unii Europejskiej.
Czy przed przyszłorocznymi wyborami do Parlamentu Europejskiego sprawa ta może zostać rozstrzygnięta na korzyść Polski?
– Obawiam się, że niestety, ale sprawa ta będzie elementem kampanii wyborczej do europarlamentu, co więcej, że sprawa Polski będzie traktowana instrumentalnie. I tak jak to było do tej pory, mianowicie Komisja Europejska będzie starała się podrzucić argumenty opozycji totalnej w Polsce do wewnętrznej rywalizacji politycznej. Tyle tylko, że te działania mogą przynieść efekt odwrotnie proporcjonalny od zamierzonego. Wiemy przecież, jakie są nastroje w Europie, że do głosu coraz częściej dochodzi nowe pokolenie wyborców i nowe formacje polityczne przeciwne głębszej integracji europejskiej bądź też zupełnie eurosceptyczne. Mamy zatem powolny zmierzch starych układów. To oznacza również, że powoli kończy się nadmierna ingerencja Komisji Europejskiej w politykę państw narodowych. Wyborcy w poszczególnych krajach są niezadowoleni z dotychczasowej polityki unijnych elit i państw wiodących, takich jak Francja czy Niemcy, forsujących politykę głębszej integracji europejskiej – oczywiście kosztem państw narodowych. To nowe rozumienie polityki przez coraz szersze grupy społeczne – także w Polsce – sprawia, że działania ze strony Komisji Europejskiej mogą wywoływać coraz głośniejszy sprzeciw.
A zatem nie liczy Pan, że rzeczowe argumenty przekonają elity brukselskie do odstąpienia od atakowania Polski?
– Trudno liczyć na otrzeźwienie kierownictwa Komisji Europejskiej – to z jednej strony, ale z drugiej nie ma też żadnego powodu, żeby ustępować czy rezygnować z reform tylko dlatego, że Komisja Europejska – wspomagana przez totalną opozycję – tak sobie życzy. Przed nami zadanie – oczyścić polski wymiar sądownictwa z patologii, co poprzez te wszystkie lata po roku 1989 niestety nie zostało zrobione. I my tę obietnicę daną Polakom przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi spełnimy.