Przyjmijmy czytelną formułę
Sobota, 11 sierpnia 2018 (21:14)Z posłem Andrzejem Maciejewskim (Kukiz'15), przewodniczącym sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Wybiera się Pan Poseł w poniedziałek na spotkanie u prezydenta Dudy w sprawie nowelizacji Kodeksu wyborczego?
– Osobiście się nie wybieram, ale Kukiz’15 na pewno będzie reprezentowany, bo spotkanie dotyczy bardzo ważnej sprawy, jaką są przyszłoroczne wybory do Parlamentu Europejskiego. W tej kwestii Kukiz’15 mówi tym samym głosem jak Klub Jagielloński.
Kukiz’15 wspólnie z PSL-em, Partią Razem oraz Prawicą Rzeczypospolitej podpisało się pod inicjatywą Klubu Jagiellońskiego, apelem do prezydenta o zawetowanie ustawy. Przyzna Pan, że to dość szerokie środowisko?
– Nic nie poradzę, że niejednokrotnie, w Sejmie koledzy z Platformy, Nowoczesnej czy PSL-u głosujemy podobnie. Nie oznacza to jednak, że zgadzamy się w zasadniczych sprawach. Tak czy inaczej politycy różnych ugrupowań mają prawo głosić takie, a nie inne poglądy. Partia Razem czy SLD są poza Sejmem, a Kukiz’15 od początku podnosił tę kwestię w trakcie prac parlamentarnych, stając na stanowisku, że propozycja dotycząca nowej ordynacji wyborczej jest zła, a nawet bardzo zła, bo nawet nie ujmowała sugestii przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej sędziego Wojciecha Hermelińskiego. Powiem krótko, że zanim PSL czy inne ugrupowania pozaparlamentarne jak SLD, Partia Razem czy Prawica Rzeczypospolitej o tym mówiły, to my już to robiliśmy. Składaliśmy poprawki, wnioski i de facto byliśmy przeciwko tej ustawie na gruncie parlamentarnym. Można powiedzieć, że wyczerpaliśmy całą procedurę parlamentarną, ale to nie oznacza, że rezygnujemy. Cały czas rozmawiamy i pytamy. Kiedy nie tak dawno byłem w Pałacu Prezydenckim przy okazji podpisania nowelizacji ustawy o bezpłatnej pomocy prawnej, miałem okazać z kilkoma ważnymi ministrami Kancelarii Prezydenta RP właśnie w kwestii ewentualnego weta prezydenta Dudy do nowelizacji Kodeksu wyborczego. To pokazuje, że Kukiz’15, czy ja osobiście już dawno poruszaliśmy tę kwestię.
Jakie są intencje Kukiz’15?
– Przypomnę, że SLD, kiedy rządziło w Polsce słynęło ze zmian ordynacji wyborczych, bo była to partia władzy. Natomiast dzisiaj, kiedy jest partią ubiegającą się o powrót do parlamentu, to nagle robi wielkie larum. Nasza intencja jest jedna: – nie chodzi tu o nas, bo jak wiadomo nie jesteśmy partią, ale warto pamiętać, że życie polityczne jest zmienne, dynamiczne i to, co dzisiaj proponuje nam większość parlamentarna, to de facto jest na rękę Platformie Obywatelskiej. Z jednej strony słyszymy, że pięcioprocentowy próg ciągle istnieje, ale w kwestiach wyborczych np. dotyczących mojego regionu Warmii, Mazur i Podlasia według nowej ordynacji do Parlamentu Europejskiego próg pięciu procent efektywnie zamienia się na ok. 18 proc. to znaczy, każda siła polityczna z tego okręgu, która nie przekroczy wspomnianego minimum 18 proc., może zapomnieć o udziale w dzieleniu miejsc mandatowych. Dlatego jako Kukiz’15 byliśmy zwolennikami listy krajowej lub tak jak mówił sędzia Hermeliński podzielenia Polski na cztery okręgi wyborcze. Tymczasem Polska – póki co jest swoistym fenomenem 13 okręgów, podczas gdy większość państw Unii Europejskiej przyjęta jest praktyka, że jedno państwo jest jednym okręgiem. Są zatem listy krajowe i moim zdaniem jest to lepsze, skuteczne rozwiązanie, bo w tym momencie wszyscy budujemy sobie naszą jedną biało-czerwoną drużynę do europarlamentu. W Polsce póki co niestety mamy grę kalkulacyjno-polityczną, który okręg dołączyć, a który wyłączyć, mamy grę zasadami przydziału ilości mandatów itd. Tylko pytam: – po co to robić? Przyjmijmy jedną prostą, czytelną formułę i tyle.
Możliwe jest ponadpartyjne porozumienie, skoro w Sejmie się to nieudało?
– W parlamencie się nie udało. Kiedy posłowie z Platformy, trzaskając drzwiami, wychodzili, my zostawaliśmy i rozmawialiśmy. Zresztą podobną sytuację mieliśmy w przypadku ordynacji w wyborach samorządowych. Jeśli miałbym przyjąć jakąś logikę i oporne działanie kolegów parlamentarzystów z totalnej, to nie spędziłbym kilkudziesięciu godzin w podkomisji ds. wyborów samorządowych, ale powinienem trzasnąć drzwiami i obrażony wyjść. Tyle że nie o to tu chodzi. Jak widać, kiedy się rozmawia, kiedy przedstawia się rzeczowe argumenty, to nawet największego kolosa można złamać czy przekonać. To robiliśmy w przypadku JOW-ów, kiedy spokojną, merytoryczną pracą doprowadziliśmy do wycofania się przez PiS z przepisów przewidujących zniesienie jednomandatowych okręgów wyborczych do rad małych wiejskich gmin do 20 tysięcy mieszkańców. I to z całą pewnością jest sukces Kukiz’15, bo kiedy inni spuszczali z tonu i mówili, że nic z tego nie będzie, to my z uporem, konsekwentnie walczyliśmy do końca. I warto było, bo udowodniliśmy, że można. Determinacja i wola walki robią swoje, dlatego również w tym wypadku nie rezygnujemy, rozmawiamy i przekonujemy, tłumaczymy, że rezygnacja z nowelizacji Kodeksu wyborczego jest również w interesie PiS.
Dlaczego?
– Obecnie PiS jest przy władzy, ale żadna władza nie trwa wiecznie i co będzie, jeśli się zmienią sondaże i kiedy po wyborach partia władzy stanie się partią opozycyjną? Przypomnę tylko, że w Polsce był już taki premier – Leszek Miller i on też nie miał, z kim przegrać. Gdzie jest dzisiaj on, jak i jego partia SLD, wszyscy to wiemy. I to powinien być ważny, jasny sygnał, w związku z tym jeżeli ktoś ma świadomość, że tendencje wyborcze są zmienne i raz się ma poparcie wyborców, a innym razem się nie ma. Dlatego stawianie sprawy, jak robi to dzisiaj PiS, to taka naprawdę jest to prezent dla Platformy. I to jest działanie, którego ja osobiście nie rozumiem i nawet jeśli rozmawiałem z przedstawicielem Klubu Jagiellońskiego oraz z innymi specjalistami, to wszyscy byliśmy zgodni co do jednego, mianowicie, że tym działaniem PiS robi prezent Platformie. Platforma nawet nie musi nic robić, wystarczy, że będzie udawać, że jest zbulwersowana rządzeniem Zjednoczonej Prawicy i to w zupełności wystarczy.
Czego spodziewa się Pan po spotkaniu prezydenta z przedstawicielami krytykującymi nowelę Kodeksu wyborczego?
– Na tym etapie oczekuję weta prezydenta Andrzeja Dudy. Nie chciałbym też, żeby partia rządząca brała to bardzo do siebie, osobiście, ale jeszcze raz chcę podkreślić, że PiS ma w swoich szeregach wielu dobrych specjalistów od prawa wyborczego i powinni z tego skorzystać. Fakty są takie, że każde kolejne podejście do ordynacji wyborczej daje coraz gorszy efekt. Dlatego aż się boję – a są takie zapędy, kiedy partia obecnie rządząca podejdzie do ordynacji wyborczej w wyborach parlamentarnych.
Jakie są założenia?
– Mówi się póki co po cichu, aby okręgi senackie stały się okręgami poselskimi, zmniejszyć liczbę mandatów, a tym samym w podobny sposób jak przy okazji ordynacji w wyborach do Parlamentu Europejskiego wyautować mniejsze siły polityczne z ubiegania się o mandaty europosłów. W ten sposób powstanie duopol PO – PiS.
Prezydent może się wyłamać i zawetować nowelizację Kodeksu wyborczego, stawiając pod znakiem zapytania te zapędy partii rządzącej?
– Jeśli się tak stanie, to nie chciałbym, żeby zostało to odczytane przez PiS jako wrogie działanie. Prezydent ma konstytucyjne prawo weta, żeby w uzasadnionych przypadkach móc z niego korzystać, wyrażając tym samym swoje obawy wobec takiego czy innego prawa. Zasada, która obowiązuje nie tylko w polityce, jest prosta mianowicie zawsze należy słuchać mądrych rad wcześniej, kiedy jeszcze można. Chcę też podkreślić, że przy okazji tej ordynacji głównym oponentem PiS nie był SLD czy Partia Razem, ale Klub Jagielloński składający się ze specjalistów, politologów, ekspertów w dużej mierze sympatyków czy zwolenników PiS. Stąd nie ulegajmy retoryce lewicowych partii, które próbują zbić swój polityczny kapitał i głoszą, że to oni bronią obywateli, bo to jest nieprawda. Fakty są takie, że przez cały czas nic nie robili, a dzisiaj próbują się podpiąć, kreując siebie na ojców sukcesu.
Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki