Gra na emocjach społecznych może być zgubna
Wtorek, 24 lipca 2018 (17:55)Z dr. Przemysławem Wójtowiczem, politologiem, wykładowcą w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Jak przyjął Pan informacje, że poseł na Sejm RP – jeden z najbardziej zagorzałych obrońców demokracji i konstytucji Michał Szczerba udostępnił w internecie wizerunek i dane policjanta zabezpieczającego protesty przed Sejmem?
– Kiedyś miałem studenta, który nagrał policjantów interweniujących podczas jakiegoś zdarzenia. Z tą jednak różnicą, że zrobił to na użytek prywatny, bo jako obywatele możemy zrobić coś takiego. Natomiast ów student nie udostępnił tego nagrania w sieci, z czym mamy do czynienia w przypadku niedawnych interwencji policji przed Sejmem, gdzie różne nagrania krążą po internecie.
Jeśli zaś chodzi o działanie tego konkretnego polityka Platformy to trzeba powiedzieć, że jest to zachowanie wątpliwe moralnie. Chciałbym też jasno zaznaczyć, że jako obywatele, w tym również parlamentarzyści – owszem – mamy prawo do rejestrowania różnych wydarzeń, w tym także interwencji różnych funkcjonariuszy publicznych, ale czym innym jest nagrywanie i posiadanie takich zapisów do celów prywatnych, a czym innym udostępnianie ich w sieci łącznie z udostępnieniem danych osobowych policjanta. Tutaj w grę wchodzi kwestia moralności i jak sądzę, w tych kategoriach należy rozpatrywać działanie posła Michała Szczerby. Nawet jeśli nie doszłoby do złamania prawa przez posła, to i tak ten parlamentarzysta – w swoich działaniach – powinien się kierować przede wszystkim etyką, moralnością, a takie nagranie zachować dla siebie, ale nie robić z tego tzw. szopki politycznej.
Policja podkreśla, że owszem każdy ma prawo nagrywać działania funkcjonariuszy, ale inną kwestią jest nagrywanie, a inną upublicznianie danych personalnych policjanta interweniującego podczas demonstracji pod Sejmem…
– To już jest sprawa bardzo niebezpieczna. Wiemy, że jest doniesienie do prokuratury w tej sprawie, niech zatem organy do tego powołane zajmą się i wyjaśnią wszystkie okoliczności tego zajścia. Tak czy inaczej – jak już wspomniałem – dochodzi tu kwestia etyki i moralności. Pewnych rzeczy najzwyczajniej się nie robi. Należy szanować drugą osobę, drugiego człowieka, jego prywatność. Natomiast fala hejtu, jaka się rozlewa, naraża życie i zdrowie tego policjanta oraz jego najbliższych. Takie nieodpowiedzialne działanie może przecież prowokować innych do agresywnych zachowań wobec policjanta i jego rodziny. Dlatego zanim ktoś zdecyduje się na tak nierozsądny krok, powinien się zastanowić nad konsekwencjami.
Grzegorz Schetyna nie potępił zachowania posła Platformy, a na pytanie dziennikarza, czy zamierza wyciągnąć konsekwencje wobec posła Szczerby, odpowiedział, że nie. Czy to właściwe podejście i do czego może prowadzić taka bierność?
– Komentarz do tego może być tylko jeden, mianowicie: – czegóż możemy się spodziewać po politykach, którzy w dużej mierze dbają tylko o swój własny wizerunek i poparcie dla swoich partii. Nawet jeśli w danej kwestii posłowi nie można postawić zarzutu kryminalnego, karnego, to najzwyczajniej powinno się na niego wpłynąć. Wszystko po to, żeby na przyszłość nie postępował w taki sposób, bo od sondaży i słupków poparcia ważniejszy, najważniejszy jest szacunek do drugiego człowieka. Warto też pamiętać, że instrumentem, który każdemu z nas daje demokracja, są tutaj wybory, gdzie możemy wyrażać swoją aprobatę bądź dezaprobatę wobec konkretnych polityków.
Czy u polityka zdolność do przewidywania konsekwencji, skutków pewnych działań nie powinna być większa niż u zwykłego obywatela?
– Każdy z nas oczekuje zdolności do przewidywania konsekwencji od polityka, tym bardziej od parlamentarzysty. Jednak niestety – i nie mówię tego tylko na przykładzie jednego ugrupowania, ale patrząc na ten problem z kilkudziesięcioletniej perspektywy – klasa polityczna w Polsce pod tym względem ma jeszcze dużo do nadrobienia. Oczywiście możemy się spierać co do tego, jakie są tego przyczyny, ale z całą pewnością jedna z ciekawszych tkwi w naszej przeszłości. Mianowicie nasza historia jest taka, że zaborcy, wrogowie Polski wymordowali kwiat naszego Narodu, wymordowali naszą prawdziwą elitę. Dlatego cierpimy i skutki tych zbrodni odczuwamy po dzień dzisiejszy.
Jak zahamować agresję w polityce, której coraz częściej doświadczamy i kto powinien apelować o spokój w debacie publicznej, aby ostudzić niezdrowe emocje?
– Sądzę, że jest to zadanie dla jednej i drugiej strony politycznego sporu. Obie strony powinny dać sobie na zatrzymanie, aby nie eskalować i tak dużego napięcia. Zdaję sobie sprawę, że wina tutaj nie rozkłada się równomiernie między partiami, ale mądry polityk – tak jak to było w okresie międzywojennym – Roman Dmowski, Józef Piłsudski, Wincenty Witos w odpowiednim momencie wiedzieli, że należy się wstrzymać z pewnymi działaniami, a bardziej skupić się na priorytetach i niepotrzebnie nie otwierać wielu frontów starć. Myślę, że byłoby dobrze, żeby dzisiejsi politycy zadali sobie trud i sięgnęli do dawnych, dobrych tradycji parlamentaryzmu, co byłoby z korzyścią dla nich samych, ale także dla debaty publicznej, która się toczy w Polsce.
Na ile skuteczna jest polityka budowana na emocjach?
– Polityka budowana na emocjach jest może nie tyle skuteczna, co bardzo atrakcyjna dla samych polityków, gdyż jest zauważalna społecznie. Nic więc dziwnego, że mamy do czynienia z eskalowaniem napięć i na tej podstawie własnych notowań. Taki sposób uprawiania polityki powoduje, że społeczeństwo bardziej interesuje się bieżącymi wydarzeniami, często stając po jednej czy drugiej stronie. I politycy zdając sobie z tego sprawę, w sposób uproszczony, ale celowy, konsekwentnie budują swój kapitał polityczny.
W dłuższej perspektywie bywa to niestety zgubne, nie można bowiem do końca podkręcać, nakręcać emocji społecznych, bo w pewnym momencie może to doprowadzić do wybuchów społecznych, do konfliktu społecznego. Wtedy jest to już bardzo niebezpieczne, bo jest to działanie, które uderza w bezpieczeństwo państwa.
Co może sprawić, żeby część polityków ocknęła się i zrozumiała, że popieranie takich skrajnych zachowań – jak obserwujemy przed Sejmem, jest nie tylko niebezpieczne, ale na dłuższą metę również przeciw skuteczne z punktu widzenia partii?
– Nie znam na to skutecznej recepty. Na pewno – jak już powiedziałem wcześniej – zarówno jedna, jak i druga strona tego sporu politycznego, mimo wszystko powinny starać się wyciszać emocje społeczne, co zwłaszcza w obliczu zbliżających się wyborów samorządowych będzie dość trudnym zadaniem. Jednak to konieczne, bo w innym wypadku fala wzajemnej niechęci przechodząca w agresję może się rozlać i stać się jeszcze bardziej niebezpieczna.