• Wtorek, 26 maja 2026

    imieniny: Eweliny, Filipa, Pauliny

Nie będziemy chodzili na kolanach przed żadnym rządem

Sobota, 21 lipca 2018 (14:06)

Z Romanem Jakimem, przewodniczącym Sekcji Krajowej Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność”, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Mija miesiąc za miesiącem. Co słychać w sprawie przetargu na śmigłowce dla polskiej armii?

– Od maja, czerwca, oprócz tego, że dwukrotnie występowaliśmy do min. Mariusza Błaszczaka i raz do premiera Mateusza Morawieckiego, sytuacja do dzisiaj w zasadzie się nie zmieniła. Jesteśmy w tym samym punkcie. Tak naprawdę jedyną informacją, którą posiadamy na dzisiaj, jest odpowiedź na nasze pismo z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, że owszem, zajmują się tą sprawą i odpowiedź zostanie nam udzielona. Kiedy – póki co nie wiadomo.

Druga rzecz to jest nasz – Sekcji Krajowej Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność” – wniosek o zwołanie posiedzenia Zespołu Trójstronnego ds. Rozwoju Przemysłowego Potencjału Obronnego i Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych i 24 lipca, a więc w najbliższy wtorek, taki zespół się zbierze. I to w zasadzie tyle, co w tym temacie na dzisiaj można powiedzieć.

Co by nie powiedzieć, sprawa się przeciąga, a co z odpowiedzią ze strony MON?   

– Niestety z MON do dzisiaj nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi. Nas jednak najbardziej niepokoi to, że płyną różne, sprzeczne ze sobą sygnały, np. ze strony MON. Wiceminister Wojciech Skurkiewicz w Sejmie przedstawia pewien punkt widzenia, za chwilę słyszymy wypowiedzi min. Błaszczaka trochę inne albo rozmijające się z tym, co mówi wspomniany wiceminister Skurkiewicz. To tylko wzmacnia niepokój zarówno w PZL Mielec, jak i w PZL Świdnik, ale także w Rzeszowie, gdzie Zakład Napędów Lotniczych realizuje zamówienia na potrzeby Świdnika – mam na myśli typowo polski produkt – śmigłowiec Sokół.

Ze wszystkich stron płyną sygnały o braku zamówień, braku remontów, co powoduje, że inwestorzy, którzy przyszli do Mielca, a więc Sikorsky Aircraft Corporation, należące do amerykańskiego koncernu Lockheed Martin, czy do PZL-Świdnik, których właścicielem jest włoska grupa Leonardo, a także do dawnego WSK-PZL Rzeszów, czyli Pratt & Whitney, wszyscy są mocno zaniepokojeni.

Co budzi ten niepokój?

– Przede wszystkim coraz mniejsza produkcja. Co ciekawe, docierają do nas sygnały – mam nadzieję, że są to tylko plotki – że może dojść do zwolnień pracowników w Mielcu i Świdniku.

Jak rozumieć to unikanie strony społecznej – bo tak to chyba należy nazwać – przez kierownictwo MON, skąd ten brak gotowości do rozmów?

– Nie wiem, skąd się to bierze, nie wiem, czy min. Błaszczak nie ma nam nic do powiedzenia, czy resort obrony tak naprawdę nie ma sprecyzowanych planów, jak program śmigłowcowy będzie wyglądał na przyszłość. Przypomnę tylko, że dzisiaj już nie mówimy o przetargu na ok. 50 śmigłowców wielozadaniowych dla polskiej armii, a więc o tym, co zostało obiecane zarówno przez premier Beatę Szydło i min. Antoniego Macierewicza, ale też, jeszcze w kampanii wyborczej przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego i obecnie prezydenta RP Andrzeja Dudę, którzy byli w Mielcu i składali deklaracje, ale dzisiaj mówimy tylko o śmigłowcach dla Wojsk Specjalnych i dla Marynarki Wojennej.

W sumie jest to nie kilkadziesiąt, tylko kilkanaście sztuk i nawet na to nie mamy odpowiedzi, czy to będzie priorytetem czy nie. Z tego, co mówił w Sejmie wiceminister Skurkiewicz, to wygląda, że te stare śmigłowce, jeszcze posowieckie, będą modernizowane i ich resursy będą wydłużane, żeby jeszcze mogły służyć do dwa tysiące któregoś roku. Dla nas jest to sytuacja nie do przyjęcia.

Jakie są zatem oczekiwania strony społecznej na już, na teraz?

– Przede wszystkim chcielibyśmy wiedzieć, jaka jest koncepcja MON, co będzie zamawiane. Słyszymy bowiem o śmigłowcach szturmowych, które w razie działań potrzebują asysty, tyle że o tej asyście też nic się nie mówi. Ponadto jeśli chodzi o zakup śmigłowców szturmowych, to koszty zakupu będą znacząco większe niż maszyny dla Wojsk Specjalnych czy Marynarki Wojennej. Inaczej mówiąc, to, z czym w tej chwili mamy do czynienia, przypomina kolorowy zawrót głowy i de facto nie mamy zielonego pojęcia, jaki MON ma pomysł, jaka jest koncepcja na program śmigłowcowy dla Wojska Polskiego, dla wojsk lotniczych.  

Czemu ma służyć ta dezinformacja, bo tak to należałoby określić?

– Szczerze odpowiadając na pytanie pana redaktora, muszę powiedzieć, że nie mam bladego pojęcia. Mam nadzieję, że MON we wtorek na zespole trójstronnym odpowie na nasze pytania, bo my z całą pewnością te pytania zadamy. Jeżeli MON nie ma pieniędzy, jeżeli  przedstawiciele resortu obrony nie chcą tych śmigłowców, jeżeli mają jakieś inne pomysły, to niech to po prostu powiedzą. Natomiast nie może być tak, że załogi, zarządy firm, inwestorzy czekają właściwie nie bardzo wiadomo na co. I to jest najgorsze.     

Nie będzie to pierwsze spotkanie Zespołu Trójstronnego ds. Rozwoju Przemysłowego Potencjału Obronnego i Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych. Wiadomo, że takie posiedzenia się odbywają. I nic z nich nie wynika?

– Pierwsze spotkanie po zmianie na stanowisku ministra obrony narodowej odbyło się bodajże pod koniec I kwartału tego roku. Wówczas wiceminister Sebastian Chwałek obiecał w sprawie przetargu śmigłowcowego, że pod koniec kwietnia będziemy mieli pełną informację, jakie jest stanowisko MON i ewentualnie jakie programy będą realizowane i od tamtego czasu – jak pan redaktor zapewne zauważył – pomimo naszych wystąpień żadnej odpowiedzi nie ma. Minął maj, czerwiec się skończył, mamy drugą połowę lipca, a my wciąż stoimy w miejscu. Jako strona społeczna jesteśmy cały czas otwarci na rozmowy, natomiast Rada Sekcji, Walne Zebranie Delegatów Sekcji Krajowej Przemysłu Lotniczego NSZZ „Solidarność” stwierdziły bardzo wyraźnie, że jeżeli w zakładach produkujących śmigłowce nie będzie zamówień, jeżeli w efekcie tego będą zagrożone miejsca pracy, to zrobimy to, co powinien zrobić związek zawodowy.

Czekamy do 24 lipca na to, jakie będą efekty zespołu trójstronnego, po czym zbierze się Rada Sekcji i podejmie decyzje. Nie może być tak, że przy wzroście gospodarczym, przy tak dobrej koniunkturze, jaką obserwujemy, jaką się chwali rząd, w zakładach lotniczych będziemy zwalniać pracowników, będziemy likwidować miejsca pracy. Dla nas jest to nie do przyjęcia.

Nie wyklucza Pan protestów…?

– Oczywiście, że nie wykluczamy protestów. Piłka jest teraz po stronie MON.

Zdaję sobie sprawę, że kwestie dotyczące przetargów są objęte tajemnicą, ale czy według informacji, jakie docierają do strony związkowej, producenci z Mielca czy Świdnika wiedzą, na czym stoją?

– Inspektorat Uzbrojenia MON przysłał do Świdnika i do Mielca informację o tym, że zawieszone są rozmowy i wszystkie prace związane z zakupem śmigłowców dla Wojsk Specjalnych i dla Marynarki Wojennej. Jeżeli taka informacja przychodzi, to cóż zarządy spółek czy inwestorzy mają o tym sądzić...? To jest sytuacja nie do przyjęcia, przecież każda z tych firm lotniczych po to prowadzi działalność, po to jako pracownicy przychodzimy do pracy, żeby zarabiać pieniądze.

Tymczasem tutaj mamy, nie wiem, opieszałość, ignorancję – nie bardzo wiem, jak to nazwać. Taka sytuacja powoduje, że wszyscy – licząc na dobrą wolę rządzących – czekamy na dobre rozwiązania. Natomiast cierpliwość nasza dobiega już końca i tak jak już powiedziałem, po posiedzeniu zespołu trójstronnego jako Rada Sekcji Krajowej Przemysłu Lotniczego NSZZ „S” podejmiemy decyzję. Jeżeli miejsca pracy w naszych zakładach będą zagrożone, to nie będziemy mieli wyboru.

Światełkiem w tunelu może być ostatnia informacja ze Świdnika, że Polska Grupa Zbrojeniowa i Leonardo podpisały list intencyjny w sprawie śmigłowca bojowego AW249?

– To jest oczywiście dobra wiadomość, tylko co z tego wynika, skoro to jest dopiero list intencyjny, podczas gdy w sprawie przetargu śmigłowcowego był program wdrożony, poszły ostateczne zapytania ofertowe i w zasadzie byliśmy bardzo blisko momentu, w którym powinna być podpisana umowa na dostawę śmigłowców, tymczasem została zmieniona decyzja. Pytanie, jakie trzeba zadać, to, czy i na ile inwestorzy ze Świdnika jeszcze wierzą, że list intencyjny, z którego przecież wynika zobowiązanie do jego realizacji, może znów jest tylko działaniem maskującym, które tylko wydłuży o jeszcze jakiś czas nadzieje na konkretne propozycje i konkretne zamówienia.

Tak czy inaczej sytuacja jest w tej chwili dramatyczna. Mamy świadomość, że szereg programów, które ten rząd wprowadził w stosunkowo krótkim czasie, służy społeczeństwu, bo poprawiają one warunki życia polskich rodzin, ale z drugiej strony nie można postępować tak, jak postępuje Ministerstwo Obrony Narodowej. Sytuacja powinna być jasna i czytelna, powinny być programy długofalowe, które dadzą przedsiębiorstwom, pracownikom gwarancję zatrudnienia i spokój społeczny, bo to jest wszystko ważne.

Tak naprawdę nie jest aż tak ważne, czy śmigłowce dla polskiej armii zostaną zakupione w tym, w przyszłym roku czy za dwa lata, ale istotne jest to, że będą kupione, że możemy sobie to zaplanować i wpisać do portfela zamówień. Przecież to są bardzo drogie rzeczy, których nie buduje się od ręki w tydzień czy miesiąc, ale to wymaga czasu. Dlatego to musi być jasne, czytelne i pewne i jeśli program śmigłowcowy zostanie nam przedstawiony, to nie będziemy dążyć już teraz do bezwzględnych działań. Natomiast jeśli nie ma programu śmigłowcowego i jeśli zakłady w Mielcu czy Świdniku nie wiedzą, co będzie jutro, za rok czy za pięć lat, bo póki co my tego nie wiemy, to jest to kpina z tych firm i pracowników, którzy czekają z niepewnością, co dalej.

NSZZ „S” wspierała PiS w kampanii wyborczej. Czy teraz jesteście zawiedzeni, coś się w tym względzie zmieniło?

– Owszem, NSZZ „S” nigdy nie był przeciwko rządowi Zjednoczonej Prawicy. Fakty są takie, że rząd i ludzie, którzy go wspierają, są tak naprawdę skazani na siebie, ale musimy się traktować poważnie. My nie będziemy chodzili na kolanach przed żadnym rządem. Jesteśmy i chcemy być partnerem, chcemy być poważnie traktowani i chcemy też poważnie traktować drugą stronę, dlatego nie pozwolimy sobie na robienie żartów z kilku tysięcy pracowników zakładów lotniczych.

Dziękuję za rozmowę.   

Mariusz Kamieniecki