• Wtorek, 26 maja 2026

    imieniny: Eweliny, Filipa, Pauliny

Sędzia musi być apolityczny

Wtorek, 3 lipca 2018 (15:59)

Z posłem Markiem Astem (PiS), przewodniczącym sejmowej Komisji Ustawodawczej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Komisja Europejska uruchamia wobec Polski procedurę o naruszenie prawa unijnego w związku z ustawą o Sądzie Najwyższym. Co to oznacza, jeśli chodzi o ustawę?

– Krok Komisji Europejskiej w żaden sposób nie blokuje wejścia w życie ustawy o Sądzie Najwyższym. I tutaj nic się nie zmienia. Polska – oczywiście – ustosunkuje się do wniosku Komisji Europejskiej – w wyznaczonym terminie 30 dni. Cała procedura jest – zgodnie ze standardami unijnymi – dość przewlekła i długa: Komisja Europejska najpierw wyśle list intencyjny z wątpliwościami co do ustawy o Sądzie Najwyższym i Polska ma miesiąc na wyjaśnienia. Potem jest jeszcze miejsce na pytania i odpowiedzi z obu stron, a dopiero na końcu drogi możliwe jest pozwanie danego kraju do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu. W odpowiedzi pewnie powtórzymy te same argumenty, które były podnoszone do tej pory w trakcie rozmów z przedstawicielami Komisji Europejskiej: przewodniczącym Jean-Claude'em Junckerem czy jego zastępcą Fransem Timmermansem.

Wiele jednak wskazuje na to, że Komisja Europejska jest zdeterminowana, aby sprawa trafiła do Trybunału Sprawiedliwości

– Oczywiście takie jest prawo Komisji Europejskiej i może skorzystać z tego uprawnienia. Strona polska jednak od samego początku stoi na stanowisku, że Komisja przynaje sobie dodatkowe kompetencje, których de facto nie posiada. Mam tu na myśli kwestię organizacji wymiaru sprawiedliwości, co jest suwerenną sprawą i leży w kompetencji każdego państwa członkowskiego, a nie Komisji Europejskiej. I to stanowisko cały czas podtrzymujemy.

Głosy, jakie dochodzą z Brukseli, mówią, że Komisja działa w przyspieszonym tempie, żeby dać polskiemu rządowi jeszcze możliwość wycofania się z ustawy o Sądzie Najwyższym…

– Tyle tylko, że ustępstwa, które były oczekiwane przez Komisję Europejską, już poczyniliśmy. Nie można wycofać się całkowicie z reformy Sądu Najwyższego, tak jak nie można wycofać się z reformy wymiaru sprawiedliwości, bo to jest nasze – Prawa i Sprawiedliwości – zobowiązanie wobec wyborców, wobec Polaków, które krok po kroku realizujemy. Na tym etapie polski rząd nie podda się temu naciskowi i presji, która jest ewidentnie polityczna i czyniona na wyraźne zamówienie totalnej opozycji i części środowiska sędziowskiego w Polsce, które kontestują dokonywane zmiany.

Czy Timmermans i spółka – atakując Polskę kolejny już raz – przypadkiem nie stworzą problemu nie tyle Polsce, co Trybunałowi Sprawiedliwości, który nigdy wcześniej nie był proszony o ocenę niezależności wymiaru sprawiedliwości państwa członkowskiego…?

– Zgadza się, dlatego – osobiście – bardzo mocno liczę na trzeźwą i obiektywną ocenę ewentualnego wniosku do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu. Pewnie najlepiej byłoby, gdyby to gremium uznało, że Trybunał jest niewłaściwą instancją dla rozpoznania takiego wniosku, właśnie z uwagi na to, że sprawa organizacji wymiaru sprawiedliwości jest wewnętrzną sprawą państwa członkowskiego. Poczekajmy na rozwój wydarzeń i na ewentualny wniosek, do którego Polska z całą pewnością się merytorycznie odniesie. Jestem tylko ciekawy, jakiej argumentacji Komisja Europejska użyje tym razem. Zresztą rzecznik Klubu Prawa i Sprawiedliwości, wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek słusznie zauważyła wczoraj, że jeśli Komisja ma wątpliwości, to niech wskaże konkretne przepisy Traktatu o Unii Europejskiej, które Polska naruszyła.

Tak się zastanawiam, jaki punkt traktatu unijnego łamie np. odesłanie prezes Małgorzaty Gersdorf na emeryturę po osiągnięciu przez nią wieku 65 lat?

– Zgodnie z uchwaloną ustawą o Sądzie Najwyższym sędzia, który ukończy 65. rok życia, a nie złożył do Prezydenta RP oświadczenia i wniosku o zgodę na przedłużenie swojej służby i dalsze zajmowanie stanowiska sędziego Sądu Najwyższego, automatycznie przechodzi w stan spoczynku. I tak samo jest w przypadku I prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf i innych sędziów Sądu Najwyższego, którzy takiego oświadczenia nie złożyli. A wiemy, że są tacy.

Wiele wskazuje na to, że jutro, 4 lipca prezes Gersdorf pojawi się w pracy...

– Fakty są takie, że można się nie zgadzać z uchwalonym przez parlament RP prawem, ale jest to obowiązujące prawo, obowiązująca ustawa i zwłaszcza takie osoby jak sędziowie, dopóki przepisy tejże ustawy nie zostaną zakwestionowane przez Trybunał Konstytucyjny, powinni stosować jej zapisy.

Czy poczynania prezes Gersdorf nie wskazują, że chcąc nie chcąc stała się narzędziem w rękach już nie tylko totalnej opozycji i części środowiska sędziowskiego, ale także Komisji Europejskiej?

– Przede wszystkim tak jak poprzednio prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Rzepliński, tak również I prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf uwikłali się w spór polityczny i zajęli stanowisko po jednej stronie tego sporu, czyli po stronie totalnej opozycji. Najdobitniejszym przykładem, dowodem na polityczne uwikłanie tego środowiska jest często pokazywany w mediach publicznych obrazek, kiedy prof. Gersdorf, prof. Rzepliński oraz inni przedstawiciele środowiska sędziowskiego wychodzą po naradzie z siedziby Platformy Obywatelskiej. Poniekąd również skargi organizacji sędziowskich do Komisji Europejskiej powodują, że w imię źle pojętej solidarności zawodowej prof. Gersdorf zajmuje takie, a nie inne stanowisko, stając tym samym po jednej stronie tego politycznego sporu.

Czyżby prezes Gersdorf podobnie jak prezes Rzepliński nie chciała nigdy „skończyć”?

– Takie słowa o prezesie Andrzeju Rzeplińskim rzeczywiście wypowiedział ówczesny wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego sędzia Stanisław Biernat, ale jak widać obaj panowie już skończyli pracę w Trybunale. Obecna prezes Trybunału Konstytucyjnego zapowiedziała wszczęcie postępowania dyscyplinarnego z uwagi na polityczną aktywność sędziego w stanie spoczynku, prof. Rzeplińskiego, chodzi o jego zaangażowanie polityczne. Sprawa jest jasna, albo sędzia w stanie spoczynku prowadzi działalność polityczną i wówczas rezygnuje z dużych przywilejów, które daje mu fakt pozostawania w stanie spoczynku, albo nie angażuje się w bieżące życie polityczne, a więc pozostaje apolityczny i w pełni korzysta z przysługujących mu profitów. I podobne oczekiwanie jest też formułowane w stosunku do I prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzaty Gersdorf, która w momencie, kiedy przejdzie w stan spoczynku, nadal będzie pozostawała sędzią z przysługującymi jej przywilejami, ale też z obowiązkami, o których wspomniałem wcześniej.

Dziękuję za rozmowę.  

Mariusz Kamieniecki