• Poniedziałek, 25 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Urbana, Magdy

To wstyd działać wbrew interesom własnego państwa

Niedziela, 17 czerwca 2018 (15:16)

Z prof. Karolem Karskim, byłym sekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, posłem do Europarlamentu z Prawa i Sprawiedliwości, członkiem Prezydium Parlamentu Europejskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

„Kto osłabia Unię lub liczy na jej rozpad, obiektywnie rzecz biorąc, kibicuje Rosji. Kaczyński stał się jednym z liderów proputinowskiego obozu politycznego w Europie”. W co gra Tusk, wypowiadając te słowa?

– To bezczelna wypowiedź człowieka, który nie działa na rzecz własnego państwa. W słowach Tuska wyjątkowo bezczelne są odniesienia związane z Rosją. To Donald Tusk jest znany z proputinowskiej polityki, znany z działań, które pamiętamy chociażby z roku 2008 czy 2009. To jest człowiek, który jako premier polskiego rządu przyjmował Putina, a potem podczas przesłuchania w sądzie infantylnie się tłumaczył, że na sopockim molo rozmawiał z rosyjskim przywódcą na temat tak banalnych rzeczy jak „krajobraz i pogoda”, tłumacząc mu, gdzie mieszka, i pokazując, gdzie uprawia jogging. Trudno znaleźć kulturalne słowa, żeby odpowiednio ocenić tego człowieka i jego działania. Na razie musimy znosić go na stanowisku szefa Rady Europejskiej, ale ten czas jest coraz krótszy.

Szczególnie obraźliwie brzmią słowa – niejako oskarżenia w ustach Tuska – byłego premiera wypowiedziane wobec także byłego szefa rządu, prezesa Kaczyńskiego.

– Te wypowiedzi są nieadekwatne do rzeczywistości. Poza tym Donald Tusk nie ma moralnego prawa do wypowiadania się na ten temat, bo ktoś, kto był w takich relacjach z Putinem, nie powinien w ten sposób wyrażać się o innych. Donald Tusk podejmował działania przeciwko własnemu krajowi, jak chociażby wtedy, kiedy usprawiedliwiał wprowadzanie sankcji przeciwko Polsce za nieprzyjmowanie imigrantów, wykazując zrozumienie dla tej inicjatywy.

I ten człowiek chce nadal funkcjonować w polskiej sferze publicznej…? Widać wymyślił sobie jako drogę do tego celu najdziwniejszy z możliwych sposób funkcjonowania. To jest zachowanie człowieka, który nie ma nic do przekazania, do zaproponowania jak tylko obrażanie innych. Można też powiedzieć, że styl polityki uprawianej przez Donalda Tuska przypomina styl Palikota. Tamten człowiek też nic nie robił, nie miał żadnych osiągnięć, natomiast obrażał i poprzez swój wyjątkowy brak kultury osobistej przebijał się do przestrzeni publicznej. I to jest przykre, że tak nisko można skończyć.

Tymczasem jutro w Polsce będzie gościł „obrońca” wartości wolności europejskich Frans Timmermans. Czy wypowiedź Tuska i wizytę Timmermansa należy łączyć? 

– Donald Tusk zrobił dużo złego, podobnie zresztą jak Frans Timmermans, tyle tylko, że ten pierwszy jest Polakiem. Jeśli Donald Tusk chce się nadal wpisywać w negatywne działania wobec własnego państwa, to wciąż ma taką szansę. Myślę jednak, że powinniśmy się przyzwyczaić, że wciąż są tacy, którzy widzą swój interes, wiążąc go z różnymi procesami międzynarodowymi. I tak to niestety wygląda w praktyce.

Swoją drogą, odnosząc się do wypowiedzi Fransa Timmermansa w Parlamencie Europejskim podczas wysłuchania w sprawie Polski, to powinien pojechać nie do Warszawy, ale do Moskwy i z Putinem rozmawiać o praworządności.

– Rosja nie jest członkiem Unii Europejskiej. Tak nawiasem mówiąc, niektórzy obecni na sali obrad Parlamentu Europejskiego mieli wrażenie, że być może to był freudowski błąd Fransa Timmermansa. Problem jednak w tym, że wiceszef Komisji Europejski przeczytał te słowa z kartki, a więc nie był to lapsus językowy. Co więcej, Timmermans nie ma najbardziej podstawowej wiedzy w zakresie reformy sprawiedliwości w Polsce. Powiedzmy to wprost, że nie jest to jezioro wiedzy, tylko jej kałuża.

Polska wykonała cały szereg gestów, tymczasem Bruksela chce więcej i więcej. Czy zatem ze strony Warszawy można się spodziewać kolejnych ustępstw, czy raczej zaostrzenia kursu?

– Dialog, dialogiem, ale pytanie brzmi: jak daleko może sięgać pole kompromisu i pole ustępstw. Wszystko, co miało być wypowiedziane, zostało już wyartykułowane, więc jeśli Frans Timmermans chce przyjechać do Polski, to nic nie stoi na przeszkodzie, niech sobie przyjeżdża. Polska jest krajem otwartym, gościnnym, transparentnym i każdy, kto reprezentuje urzędy Unii Europejskiej, będzie tu mile widziany. Natomiast ze strony wiceprzewodniczącego Timmermansa nie widać dobrej woli, więc nie ma co dłużej rozwijać tego tematu. Stanowisko Polski jest tutaj jasne i precyzyjne.  

Jaki czeka nas scenariusz? Czy sprawa Polski będzie głosowana na forum Rady Europejskiej, czy wcześniej może trafić pod osąd Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, jak chcą niektórzy?

– Trudno dzisiaj przewidzieć scenariusz wydarzeń. Natomiast do Polski przyjeżdża enfant terrible europejskiej polityki, z czym trzeba się zgodzić, ale nie ekscytujmy się tym zbytnio. Frans Timmermans przyleci, to i odleci, i tyle komentarza w tym względzie.

Jak w perspektywie spotkania Morawiecki – Timmermans należy patrzeć na ostatnie antypolskie wypowiedzi polityków europejskich Tuska czy Verhofstadta?

– Jak widać świat nie jest pozbawiony ludzi, którzy nie mają w sobie zbyt wiele rozsądku. Widać też, że ludzie podobnego pokroju są nie tylko w Polsce, ale także zdarzają się za granicą. Wypada tylko współczuć Belgom, że Guy Verhofstadt reprezentował ich kraj jako premier rządu. Skądinąd Belgowie są bardzo sympatycznymi ludźmi, natomiast Guy Verhofstadt się im nie udał, podobnie jak Polsce Donald Tusk.

                              Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki