• Poniedziałek, 25 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Urbana, Magdy

Ukraińcy ignorują dowody

Piątek, 1 czerwca 2018 (22:44)

Rozmowa z prof. Krzysztofem Szwagrzykiem,  wiceprezesem IPN, dyrektorem Biura Poszukiwań i Identyfikacji 

Sekretarz ukraińskiej komisji ds. upamiętnień Światosław Szeremeta twierdzi, że część szczątków odkrytych przez badaczy Instytutu Pamięci Narodowej pod dawnym pomnikiem ku czci UPA w Hruszowicach należało jednak do członków UPA.

– Strona ukraińska uczestniczyła w naszych pracach. Byli obserwatorami przez cały czas prowadzenia naszych badań. Na miejscu, co widzieli, nie było podstaw do uznania, że mamy do czynienia z pochówkami UPA. Nie było żadnych kilkunastu czy nawet kilku pochówków UPA. Brak jest naukowych podstaw do tego, aby twierdzić tak, jak uznaje to strona ukraińska.

Podobne stanowisko jak Szeremeta zaprezentował także wicepremier Ukrainy Pawło Rozenko, który oczekuje odbudowania pomnika.

– Wszystko wskazuje na to, mamy potwierdzenie tego poprzez naszą pracę, że ten pomnik stanął w miejscu symbolicznym i był symbolem od początku. Świadczą o tym chociażby publikacje jeszcze z lat 90., w których strona ukraińska sama przyznaje się do tego, że jest to po prostu symboliczne upamiętnienie. Dziś mówienie, że mamy tam do czynienia ze szczątkami UPA, mimo tych przeprowadzonych prac, mimo jednoznacznych dowodów na to, że tak nie jest, jest niestety trwaniem przy pewnym przekazie, który w naszej ocenie nie ma naukowych podstaw.

Ukraińcy mówią o niemieckim guziku, który ma potwierdzać ich twierdzenia, ale według ocen jest to w ogóle guzik austriacki z czasów I wojny światowej.

– My nie zgadujemy, nie stawiamy hipotez, jeżeli nie ma do tego podstaw. W Hruszowicach badania wykazały jednoznacznie, że mamy do czynienia z pochówkami starszymi, niemającymi żadnego związku z działalnością zbrojną. Takie jest nasze stanowisko. I raport w tej sprawie powstaje. W niedługim czasie, jeszcze w czerwcu, zostanie upubliczniony, przekazany także stronie ukraińskiej. Obawiam się jednak, że nie ma to większego znaczenia, strona ukraińska nie potrzebuje bowiem, z tego co widać, żadnych dowodów naukowych.

Pan proponował badaczom ukraińskim pobranie próbek szczątków kostnych, ale nie skorzystano z tego, a teraz Rozenko sugeruje identyfikację.

– Tak, proponowaliśmy. Strona ukraińska nie była tym zainteresowana. Z naszej strony na pewno nie będzie żadnych przeciwwskazań, żeby pobrano materiał genetyczny, aby uzyskać wyniki badań.

Czyli oczekiwania odbudowy pomnika nie mają żadnych podstaw.

– Proszę sięgnąć do wywiadu ukraińskiego dziennikarza Bogdana Huka w „Naszym Słowie” z 1995 r. z osobą, która budowała ten pomnik. Tam jest wyraźnie powiedziane, że to jest upamiętnienie wyłącznie symboliczne. Jeżeli mamy te wypowiedzi z 1995 r., mówiące, że to jest symboliczne działanie, a potem jest nagły zwrot sytuacji i mówienie, że mamy do czynienia z kilkunastoma pochowanymi członkami UPA… A okazuje się, że oni są w różnych miejscach pochowani. Tak jak powiedziała pani dyrektor Anna Szeląg, groby co najmniej dwóch osób z UPA są na tym cmentarzu w Hruszowicach. Blisko miejsca, gdzie stał pomnik. I one są upamiętnione krzyżami, imionami, nazwiskami, są nawet przepasane barwami ukraińskimi. To nie jest tak, że nie są upamiętnieni. Ci ludzie mają swoje pomniki, co najmniej dwóch, o których się mówi w literaturze ukraińskiej, że tam leżą. Wszystko niestety wskazuje na to, że od początku sprawa pomnika w Hruszowicach miała charakter polityczny i miała służyć nie – w żaden sposób – upamiętnieniu, tylko być pomnikiem ku czci Ukraińskiej Powstańczej Armii i jej czterech sotni, których nazwy na tablicach zostały tam uwidocznione.

Dziękuję za rozmowę.

Zenon Baranowski