• Poniedziałek, 25 maja 2026

    imieniny: Grzegorza, Urbana, Magdy

Dbajmy o dobre imię Polski

Niedziela, 6 maja 2018 (22:05)

Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem, ekspertem w obszarze polityki z Instytutu Sobieskiego, posłem Ruchu Kukiz’15, przewodniczącym Sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Z czego, Pana zdaniem, wynika atak na Polskę, bo tak chyba trzeba określić działania burmistrza Jersey City Stevena Fulopa zmierzające do usunięcia Pomnika Katyńskiego z placu Exchange Place?

– Najprostsze określenie, jakie pasuje do tej sytuacji, powinno brzmieć tak: niemądry pozbawiony podstawowej wiedzy historycznej, żeby nie powiedzieć głupi burmistrz, idiotyczna wypowiedź i słowa, które nigdy nie powinny paść. Tak naprawdę trudno to skomentować, bo głupoty się nie komentuje, nad głupotą można tylko zapłakać. Dla mnie nie ulega wątpliwości, że burmistrz Jersey City Steven Fulop demonstruje – mówię to w czasie teraźniejszym, bo mamy kolejne jego wypowiedzi, swoją głupotę. W zajmowanych stanowiskach widać brak wiedzy historycznej, niezrozumienie faktów, a jednocześnie próbę gry politycznej w walce o kolejną kadencję na stanowisku włodarza Jersey City, a niewykluczone, że wyżej jako kongresmena.

Skąd jednak wzięła się ta cała antypolska akcja?  

– Moim zdaniem, jest to – w dużej mierze – efekt zaniechania polskich elit politycznych, które przez lata – właśnie takim ludziom jak burmistrz Steven Fulop –pozwalały na tego typu swawolne interpretacje historii. I stąd dzisiaj mamy tego owoce.

Chce Pan powiedzieć, że czkawką nam się odbija brak polityki historycznej w ostatnich latach?

– Dokładnie tak jest. Jeżeli ktoś Pomnik Katyński – symbol zbrodni ludobójstwa dokonanej na przedstawicielach polskiego Narodu zaczyna traktować jako element „polskiego antysemityzmu”, to dowodzi braku elementarnej wiedzy o tragicznej historii polskiego Narodu. Bulwersuje też próba wybielania Rosji Sowieckiej za zbrodnię katyńską. Mam wrażenie, że włodarz Jersey City w swoich wypowiedziach używał słów, których kompletnie nie rozumie. Ataki na marszałka Senatu RP Stanisława Karczewskiego i określanie go mianem antysemity, białego nacjonalisty oraz zarzucanie mu, że zaprzecza Holokaustowi to dowód indolencji człowieka sprawującego – w końcu podrzędny – urząd burmistrza „przedmieść” Nowego Jorku. Sformułowania, jakie z jego strony padły pod adresem trzeciej osoby w państwie polskim, są obraźliwe, stąd liczę, że Polska Fundacja Narodowa – w końcu – zrobi to, co należy w takim wypadku zrobić.

Czyli co?

– W świecie zachodnim, szczególnie zaś w Stanach Zjednoczonych jedynym elementem przemawiającym do wszystkich, którzy nadużywają swojej władzy bądź obrażają innych jest element finansowy. Trzeba zatem wytoczyć proces burmistrzowi Fulopowi przez uznane amerykańskie kancelarie prawnicze, nie żałując pieniędzy, aby pokazać, że nie wolno obrażać przedstawicieli innego państwa, w dodatku posługując się kłamstwami. Jeśli burmistrz Jersey będzie musiał, z własnej kieszeni, wysupłać niemałą sumę dolarów, to następnym razem będzie ważył słowa. Ponadto byłaby to nie tylko nauczka dla Stevena Fulopa, ale także przestroga dla innych np. polityków czy dziennikarzy, aby liczyli się ze słowami. Taka nauczka i przestroga są konieczne, bo jako państwo nie możemy pozwalać na tego typu obrażanie naszej wrażliwości historycznej i pamięci narodowej. Słychać głosy z polskiej strony, żeby nie przykładać zbytniej wagi do słów, które wypowiada – w końcu – tylko burmistrz, ale ten człowiek nie powiedział tego przy goleniu, ale publicznie na Twitterze, wielokrotnie obraził jedną z najważniejszych osób w Polsce, co więcej, wykorzystuje to jako element swojej kampanii wyborczej. Czas najwyższy, żeby zaczęto egzekwować prawo. Nie wolno pozwalać na przekłamywanie prawdy historycznej i obrażanie Polski i Polaków.

Głupota, głupotą, brak wiedzy historycznej ze strony amerykańskiego polityka to są fakty, ale czy wyobraża Pan sobie podobną sytuację i słowa użyte w stosunku do przewodniczącego, dajmy na to, Knesetu? Przecież mielibyśmy międzynarodowy skandal. Natomiast tu jest cisza… 

– Nie obchodzi mnie to, jak zareagowałby Kneset, bo ja jestem polskim politykiem. Nie interesuje mnie również, jakie korzenie ma burmistrz Steven Fulop, natomiast mnie interesuje to, aby polskie władze zaczęły się szanować, żeby zaczęły nie tylko mówić, ale realnie dbać o interes Polski. Musimy dbać o interesy nie izraelskiego Knesetu, nie amerykańskiego Kongresu, nie Komisji Europejskiej, ale zacząć dbać o interesy polskich władz i polskiego Narodu. Nic więcej. Na tę sprawę patrzę jako Polak, jako polski parlamentarzysta i jeszcze raz podkreślam, że nie może być zgody, żeby polityk podrzędnego szczebla, w tym wypadku burmistrz wielokrotnie powtarzał kłamstwo, a przy tym był z tego dumny. Odnoszę też wrażenie, że Steven Fulop prowokuje i czeka na reakcję ze strony polskich władz. Tymczasem z tym gościem nie ma, co dyskutować, ale sprawę należy rozstrzygnąć w sądzie. Myślę, że manto finansowe, bardzo dotkliwe każdego – nawet najbardziej krnąbrnego człowieka – jest w stanie przywrócić do porządku. Uważam, że mieszkańcy Jersey City wstydzą się dzisiaj za swojego włodarza, bo tak się nie zachowuje żaden gospodarz miasta. Tym bardziej, że Steven Fulop – powiedziałbym – targnął się na amerykańską Polonię, a więc na 10-milionowy elektorat w Stanach Zjednoczonych. Jeśli mu się wydawało, że tą kartą sobie pogra, to się przeliczył. To nic innego jak strzał we własne kolano. Tak się kończy kariera polityczna i mam nadzieję, że ten pan wkrótce się o tym przekona, a jego marzenia o Kongresie Amerykańskim bardzo szybko legną w gruzach.

Przed Pomnikiem Katyńskim w Jersey City w obronie monumentu będzie manifestować amerykańska Polonia. Czy tego typu akcje mogą wpłynąć na decyzje władz Jersey City?

– Mamy jasną deklarację burmistrza Fulopa, zresztą powtórzoną kilka razy, że decyzja o usunięciu Pomnika Katyńskiego z placu Exchange Place w Jersey City jest ostateczna i monument ten zostanie spakowany i odstawiony do magazynu. Nie wiem, czy w tej sytuacji Polacy nie powinni zabrać tego pomnika, nie walczyć z podrzędnym politykiem i znaleźć dla tego monumentu godne miejsce. Państwo polskie powinno ten pomnik zabrać, bo najwyraźniej na amerykańskiej ziemi, za której wolność krew przelewało wielu Polaków, ten pomnik – mówiący prawdę o zbrodni ludobójstwa dokonanej przez ZSRS – po prostu mierzi. Myślę, że monument ten – jakże wymowny w swej treści – byłby mile widziany w Polsce, tu znajdując godne miejsce.

Nie obawia się Pan, że taki precedens mógłby zachęcić inne środowiska, niekoniecznie przyjazne Polsce, do podobnych antypolskich gestów i „pakowania” polskich upamiętnień?

– Przede wszystkim wierzę w jedno, wierzę w naszych rodaków, którzy w ostatecznym rozrachunku nie pozwolą usunąć Pomnika Katyńskiego z placu Exchange Place Jersey City i schować go do magazynu. Pomnik autorstwa wybitnego polskiego artysty, rzeźbiarza Andrzeja Pityńskiego nad rzeką Hudson, naprzeciw Manhattanu, który przedstawia zakneblowanego polskiego żołnierza z rękami związanymi z tyłu i z wbitym w plecy bagnetem nasadzonym na karabin został odsłonięty w maju 1991 r. Nie można też zapominać, że jest on owocem starań i wysiłków polskich imigrantów oraz weteranów II wojny światowej, którzy walcząc z niemieckim i sowieckim totalitaryzmem, na amerykańskiej ziemi szukali i znaleźli schronienie oraz wolność. Dzisiaj wokół pomnika jest szereg biurowców, ale w czasie, gdy był stawiany ten teren nie był aż tak atrakcyjny jak dziś. Tak więc ten pomnik przez 27 lat wpisał się na trwałe w to miejsce. Bardzo przykre jest natomiast to, że dzisiaj w tym miejscu, bądź co bądź atrakcyjnym, wygrywa biznes, wygrywają lokalne interesy. Burmistrz Fulop swoje problemy korupcyjne – jak czytamy – próbuje przykryć takim tematem jak usunięcie Pomnika Katyńskiego. Nie pozwalajmy na to, żeby jakiś podrzędny burmistrz rozgrywał swoje małe interesiki sprawami Polski. Niezależnie od wszystkiego, jako Polacy szanujmy się i dbajmy o swoje dobre imię.

Co w kwestii pozostawienia pomnika mogą, co powinny zrobić polskie władze? Wiadomo, że w połowie maja w Stanach Zjednoczonych z wizytą będzie prezydent Duda, który ma się spotkać z Polonią…

– Przede wszystkim prezydent Andrzej Duda podczas swojej wizyty w Stanach Zjednoczonych powinien się pojawić pod Pomnikiem Katyńskim w Jersey City, wygłaszając przemówienie, oddając hołd Polakom wymordowanym przez sowiecki totalitaryzm w Katyniu. W ten sposób prezydent RP wyraziłby solidarność z Polakami zamieszkującymi Stany Zjednoczone. Powinny też paść słowa o ważnej roli Polaków, którzy oddawali życie na frontach, ale również budowali obecną potęgę państwa amerykańskiego. Te fakty powinny być znane Amerykanom, ale w obliczu działań ewidentnie wrogich wobec Polski i Polaków ze strony burmistrza Jersey City nie zaszkodzi im o tym jeszcze raz przypomnieć. W takim przemówieniu polskiego prezydenta nie powinno też zabraknąć akcentów mówiących o przyjaźni oraz współpracy polsko-amerykańskiej w wielu obszarach m.in. politycznych, gospodarczych czy militarnych. Natomiast absolutnie nie wskazane jest – moim zdaniem – spotykać się z burmistrzem Jersey City, bo to nie jest żaden partner dla głowy państwa polskiego.  

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki