Sejm
Kto blokuje porozumienie
Piątek, 4 maja 2018 (04:00)Dla części opozycji protest niepełnosprawnych w Sejmie jest pretekstem do rozpaczliwej próby odbudowania słabnących notowań.
W przyszłym tygodniu Sejm miałby się zająć dwoma projektami ustaw dotyczącymi pomocy niepełnosprawnym i ich opiekunom – poselskim złożonym w środę przez przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości, dotyczącym m.in. lepszej dostępności do rehabilitacji i wyrobów medycznych, oraz przyjętym w minionym tygodniu przez rząd – o podwyższeniu renty socjalnej. Część opozycji chce natomiast dyskusji o sytuacji niepełnosprawnych w toku debaty nad odwołaniem z funkcji minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbiety Rafalskiej oraz wicepremier Beaty Szydło.
Informując o złożeniu w Sejmie wniosków o wotum nieufności, Marcin Kierwiński (PO) tłumaczył w poniedziałek, że debata nad tymi wnioskami jest w obecnej sytuacji jedyną szansą na „poważną dyskusję” w Sejmie o problemach osób niepełnosprawnych.
Zdaniem socjologa dr. Marcina Zarzeckiego, protest grupy, która ma prawo czuć się pokrzywdzona, w coraz większym stopniu wykorzystywany jest do brutalnej gry politycznej. – Najbardziej obawiałbym się, że skądinąd bardzo ważne idee, głosy grupy, która czuje się pokrzywdzona, będą wykorzystane w brutalnej grze politycznej, co bezsprzecznie już się staje. Nie sądzę, żeby posłowie opozycji – powodowani akurat troską, miłosierdziem czy poczuciem niesprawiedliwości społecznej – dążyli do tego, aby sprawa została rozwiązana. Z perspektywy politycznej jest im na rękę, aby ten konflikt się tlił, był materiałem do wykorzystania przed wyborami samorządowymi – mówi dr Zarzecki w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym