Budowniczy Kościoła żywego
Środa, 2 stycznia 2013 (02:04)Ksiądz arcybiskup Ignacy Tokarczuk obejmował urząd ordynariusza diecezji przemyskiej w okresie trwania administracyjnej walki państwa komunistycznego z Kościołem katolickim.
Mechanizmy i metody działania systemu totalitarnego nie były mu obce. Poznał je w okresie II wojny światowej, gdy archidiecezja lwowska, z której pochodził, znajdowała się pod okupacją sowiecką, a także po 1945 r., gdy już pracował na obszarze PRL. Zdawał sobie sprawę, z jak silnym i bezwzględnym aparatem represji będzie musiał się zmierzyć, chcąc rozwijać życie religijne oraz sprawnie zarządzać powierzoną mu diecezją. Doskonale wiedział, iż jednym z podstawowych założeń ideologicznych państwa socjalistycznego była urzędowa ateizacja społeczeństwa, co oznaczało programową walkę z religią oraz systematyczne niszczenie Kościoła katolickiego.
Diecezja przemyska, położona z dala od wielkich ośrodków przemysłowych, pod koniec lat sześćdziesiątych powoli zatracała swój tradycyjny, rolniczy charakter, ponieważ postępowały na jej obszarze procesy urbanizacyjne, skutkujące powstawaniem dużych miast i wzrostem odsetka ludności zatrudnionej w przemyśle. Równocześnie powoli zaludniały się Bieszczady, stanowiące znaczną część terytorium diecezji. Zasiedlali je migranci przybywający z różnych stron Polski. Zmiany w strukturze społeczno-demograficznej sprawiały, że nowy ordynariusz diecezji musiał przygotować skuteczną strategię nastawioną na integrację ludności w wymiarze nie tylko lokalnym, ale również regionalnym. Zamierzał też przeprowadzić reorganizację struktur parafialnych, by dostosować je do religijnych potrzeb wiernych. Realizacja tych przedsięwzięć oznaczała tworzenie nowych parafii i budowanie kościołów, co w realiach systemu komunistycznego okazywało się niezwykle trudnym zadaniem duszpasterskim.
W jedności siła
Zasadniczym celem strategii ks. abp. Tokarczuka w warunkach państwa totalitarnego było budowanie silnego i solidarnego Kościoła żywego. Jego istota miała polegać na wytworzeniu mocnej więzi łączącej świeckich i duchownych. Ksiądz biskup miał świadomość, że władze komunistyczne, stosując sprawdzone represyjne metody, bardzo szybko zneutralizują działania duszpasterskie gorliwych i odważnych kapłanów, jeśli ci nie będą mieli moralnego oraz fizycznego wsparcia swoich wiernych. Gdy jednak uda się rozbudzić aktywność katolickiego laikatu, to wówczas komuniści nie będą w stanie powstrzymać tego oddolnego pospolitego ruszenia. W ten sposób ordynariusz przemyski w praktyce stosował zasadę: „w jedności siła”, a także realizował zalecenia Soboru Watykańskiego II, który wyraźnie zalecał bezpośrednią współpracę duchownych oraz świeckich w działalności apostolskiej Kościoła.
Przedstawiając swój program duszpasterski w dniu ingresu (6 lutego 1966 r.) w bazylice katedralnej w Przemyślu, ks. abp Tokarczuk podkreślił, że jego podstawowym zadaniem będzie wprowadzanie w życie uchwał soborowych. Wówczas też zwrócił się do wszystkich wiernych swojej diecezji z prośbą, aby budowę Kościoła żywego oparli na silnej więzi łączącej kapłanów z osobami świeckimi. Zachęcając duchownych do wspólnej pracy z katolickim laikatem, mówił: „Kochajcie i szanujcie ten Lud Boży diecezji naszej i naszego narodu! Ten Lud Boży jest dobry, to jest jeszcze gleba złota, to jest plastelina, którą można na kształt Boży ulepić, jeżeli się ją tylko nagrzeje autentyczną miłością Bożą”. Natomiast zwracając się do wiernych, zachęcał: „A ty, Ludu Boży, kochaj i szanuj swoich kapłanów! (…) Niech się wytworzy ta braterska jedność, ten braterski szacunek, ta braterska miłość, poczucie tej jedności. Niech się wytworzy ten front szeroki w domu Bożego Kościoła i każdej chaty chłopskiej, każdego domku robotniczego, każdego mieszkania. To jest naprawdę jakieś naczelne zadanie: ta wspólna jedność oparta na tym zrozumieniu, to potężna siła, która utoruje drogi na nowe tysiąclecie”.
Przesłanie to stało się programem całej pasterskiej posługi ks. abp. Tokarczuka, który autentyczną miłością ojcowską kochał nie tylko kapłanów i wiernych swojej diecezji, ale cały Naród Polski, czego wielokrotnie dawał świadectwo w słowach i czynach. Ordynariusz przemyski doskonale wiedział, że naród zniewolony przez totalitaryzm komunistyczny potrzebuje świadectwa wiary i przykładu męstwa. Dlatego swoim życiem starał się być nie tylko nauczycielem prawd religijnych, ale przede wszystkim wiarygodnym świadkiem Ewangelii. Miał odwagę, by w czasach zakłamanego systemu komunistycznego otwarcie oraz publicznie głosić prawdę. W dobie zniewolenia, poniżania godności ludzkiej upominał się o wolność i poszanowanie praw człowieka. Pomimo represji, a nawet terroru ze strony Służb Bezpieczeństwa, pokazywał Polakom, jak przełamywać barierę strachu przed komunistyczną władzą.
Bliżej ołtarza
Ordynariusz rozumiał potrzeby religijne wiernych, którzy mimo iż byli indoktrynowani przez ateistyczny system komunistyczny, to jednak pragnęli rozwijać i pogłębiać swoje życie religijne. Dlatego też podejmował działania zmierzające do organizowania różnych form duszpasterstwa parafialnego. Dzięki inicjatywom ks. abp. Tokarczuka w diecezji przemyskiej powstawały duszpasterskie grupy zawodowe, a zwłaszcza duszpasterstwa rolników, robotników i inteligencji. Szczególnym obiektem jego troski były polskie rodziny. Uważał bowiem, że „u podstaw Kościoła są świeccy, dopiero spośród nich, niektórych Bóg powołuje do kapłaństwa, jako specyficznej służby Kościołowi, niektórych do stanu zakonnego, innych do ’uświęcania świata’, czyli do życia w świecie”.
Warunkiem rozwoju życia religijnego ludzi świeckich było zapewnienie im możliwości swobodnego korzystania z posługi duszpasterskiej w kościołach parafialnych, czyli „zbliżenie wiernych do ołtarza”. Dlatego ks. abp Tokarczuk tworzył nowe parafie, wspierał kapłanów i katolików świeckich w budowie kościołów. Organizowanie struktur parafialnych oraz wspólne wznoszenie wielu świątyń bez pozwolenia władz komunistycznych hartowało, a także integrowało lokalne społeczności, uaktywniało katolików świeckich i bezpośrednio wpływało na budowanie Kościoła żywego. Solidarne współdziałanie wzmacniało więź między parafianami oraz utrwalało pozytywne relacje wiernych z duszpasterzami. Wspólny wysiłek stwarzał okazję do nawiązania więzi międzyludzkich, wzmagał ofiarność na rzecz dobra wspólnego i pogłębiał przywiązanie do własnej parafii. Wiele osób, dotychczas anonimowych i niezaangażowanych, uaktywniło się, a także podjęło różne role w parafialnych społecznościach lokalnych.
Pomoc dla represjonowanych
Tworzenie parafii i budowa kościołów miały duży wpływ na integrację katolickich społeczności, zwłaszcza w ośrodkach miejskich. Ludność wiejska osiedlająca się w dużych osiedlach (blokowiskach) mogła bez problemów zaspokajać swoje religijne potrzeby, a także utrwalała wyniesione z domu rodzinnego przywiązanie do wiary i tradycji katolickiej. Wierni, mając własne świątynie, łatwiej mogli przystępować do sakramentów oraz gromadzić się na wspólnotowych praktykach religijnych. Przy nowych kościołach powstawały grupy modlitewne, stowarzyszenia i bractwa, których działalność świadczyła o wzroście osobistego zaangażowania katolików w życie lokalnej społeczności parafialnej.
Mając wsparcie ordynariusza przemyskiego na terenie Rzeszowszczyzny, prężnie działał NSZZ „Solidarność” i NSZZ „S” Rolników Indywidualnych. W czasie kryzysów gospodarczych z inicjatywy ks. abp. Tokarczuka zbierano na terenie diecezji żywność, którą przekazywano mieszkańcom dużych ośrodków miejskich. Ordynariusz osobiście pomagał moralnie i materialnie osobom represjonowanym, internowanym, a także ich rodzinom. Przeznaczał znaczne środki finansowe na pomoc biednym parafiom budującym kościoły, a także wspierał osoby skazywane przez sądy państwowe za zaangażowanie w budownictwo sakralne.
Zero kontaktów z SB
Władze komunistyczne szybko zorientowały się, że jedność Kościoła przemyskiego oparta na zaufaniu wiernych do biskupów i kapłanów jest podstawowym źródłem siły społeczeństwa przeciwstawiającego się skutecznie systemowi totalitarnemu. Dlatego też podjęto działania zmierzające do rozbicia wewnętrznej spójności oraz solidarności Kościoła przemyskiego. Ich celem było podważenie autorytetu, a także zaufania, jakim cieszył się ks. abp Tokarczuk wśród swoich diecezjan. W czasie procesu toruńskiego zabójcy ks. Jerzego Popiełuszki oskarżyli ks. bp. Tokarczuka o współpracę z gestapo. Ujawnienie rzekomych rewelacji miało skompromitować niezłomnego pasterza. Jednak skutek był dokładnie odwrotny od zaplanowanego. Wierni diecezji przemyskiej oburzeni kłamstwami przekazywanymi przez państwowe środki przekazu solidarnie stanęli w obronie swojego biskupa. Pod protestami kierowanymi do władz komunistycznych podpisało się kilkaset tysięcy osób. Ludzie zarzucali władzy stosowanie propagandy oszczerstw, kłamstw i pomówień pod adresem ordynariusza przemyskiego. Był to ogromny cios dla potężnego aparatu propagandy komunistycznej, która mimo olbrzymiego nakładu środków nie zdołała rozbić jedności Kościoła w diecezji przemyskiej ani też naruszyć dobrego imienia ks. abp. Tokarczuka. W jego pięknym życiorysie niczego też nie zmieniło otwarcie w III RP tajnych akt Służby Bezpieczeństwa, nigdy bowiem nie musiał się tłumaczyć z niejasnych kontaktów z funkcjonariuszami systemu represji.
Nauczanie i działalność ks. abp. Tokarczuka pokazały, że rzeczywista siła Kościoła tkwi w Bożej Opatrzności, wierności Ewangelii, a także w jedności i solidarności jego członków. Dzięki prawdziwie ojcowskim relacjom pasterza z wiernymi w diecezji przemyskiej udało się zrealizować wiele ważnych inicjatyw duszpasterskich, które wydawały się niemożliwe do wykonania w państwie totalitarnym. Przede wszystkim umocnił się Kościół żywy, którego siłą jest życie Ewangelią oraz trwała więź łącząca kapłanów i ludzi świeckich. Testamentem, jaki zostawił nam ks. abp Tokarczuk, jest głoszenie prawdy i stawanie w jej obronie bez względu na okoliczności. Dzięki prawdzie jego życie było dla wiernych czytelnym, jasnym i przejrzystym świadectwem, jakie dobry pasterz powinien dawać swoim wiernym. Dziś, kiedy odszedł do Domu Ojca, wierni, którzy go znali, mogą powiedzieć: „Odszedł dobry pasterz nasz, co ukochał lud”.
Ks. prof. Witold Jedynak