Lekcja dla Polaków
Poniedziałek, 30 kwietnia 2018 (04:00)Rozmowa z ks. dr. hab. Piotrem Kieniewiczem MIC, bioetykiem, teologiem moralistą
Alfie Evans zmarł w sobotę w nocy po kilku dniach od odłączenia go od respiratora. Dwuletni chłopczyk walczył dzielnie o życie, z nim i z jego rodzicami solidaryzowało się tysiące ludzi na całym świecie.
– W pierwszej kolejności, komentując tę sprawę, zachęcam do zapoznania się ze stanowiskiem Zespołu Ekspertów KEP ds. Bioetycznych. Jest to dokument ekspercki, który bardzo precyzyjnie opisuje sytuację. To bardzo profesjonalna opinia bioetyczna. Pamiętając o wielości aspektów całej tej historii, sprawę Alfiego Evansa warto, według mnie, rozpatrywać także na płaszczyźnie dobra, które w jej wyniku się objawiło. Zamiast zajmować się tylko tym, co jest w tej historii najbardziej przerażające, należy przyjrzeć się temu, co jest w niej piękne i dobre. Rodzice małego Alfiego praktycznie do samego końca walczyli o jego godne życie, a jeżeli taka wola Boża, to o godne umieranie.
Sądy kolejnej instancji odmawiały rodzicom możliwości przeniesienia małego Alfiego do placówki we Włoszech, mimo że chłopiec otrzymał włoskie obywatelstwo.
– Rodzice wciąż byli przy nim. Otaczali go miłością. W tym miejscu warto wskazać na drugą piękną sprawę, która miała miejsce w tej historii, a mianowicie niezwykłą otwartość i chęć pomocy ze strony kliniki Bambino Gesu w Rzymie oraz apel Ojca Świętego Franciszka. Bezprecedensowy był również ruch rządu włoskiego, który dał małemu Alfiemu włoskie obywatelstwo. Wiele wyjątkowych gestów ze strony różnych ludzi, którzy byli gotowi zaoferować pomoc nieukierunkowaną na uśmiercenie. Warto również podkreślić słowa wsparcia ze strony prezydenta Andrzeja Dudy. Wypowiedzi głów państwa o sytuacji, która ma miejsce na terenie innego państwa, nie były głosami wymierzonymi w państwo brytyjskie, ale wyrazem przekonania, że państwo powinno chronić swoich obywateli i że należy chronić życie dziecka. Byłem bardzo zbudowany tymi wypowiedziami. Rzecz zupełnie niezwykła i bardzo wzruszająca to niemal powszechny ruch solidarnościowy, który zrodził się pomiędzy zwykłymi ludźmi, wyrażający jedność z małym Alfiem i jego rodzicami. Ten ruch doprowadził do wydobycia na światło dzienne wielu informacji o faktycznym stanie zdrowia chłopca i jego sytuacji prawnej, jak również był ruchem obywatelskim skierowanym na uzyskanie przez rodziców swobody do decydowania o dziecku w jego najlepszym interesie. Był to jednocześnie ruch wyjątkowy, bo oparty na modlitwie. Z jednej strony podejmowane były działania możliwe z ludzkiego punktu widzenia, z drugiej strony gorąca modlitwa skierowana do Boga. To było bardzo piękne i dla mnie osobiście niezwykle budujące. To pokazało, że są takie miejsca na świecie, gdzie ludzkie życie i godność są cenniejsze od reputacji i pieniędzy, i mam tu na myśli takie kraje jak Polska, Włochy i Irlandia. To jest niezwykle ważna lekcja dla nas, Polaków, w momencie, gdy projekt „Zatrzymaj aborcję” został zamrożony w Sejmie. Alfie Evans nie jest różny od tych dzieci, które się poczęły i są chore. To jest wyłącznie kwestia tego, że Alfie zdążył się urodzić…
W cywilizacji śmierci nie ma miejsca dla chorych dzieci. Aborcja eugeniczna prowadzi do eutanazji niepełnosprawnych dzieci już urodzonych.
– Każdy człowiek od poczęcia, niezależnie od stanu swojego zdrowia, zasługuje na ten sam szacunek i ma prawo żyć. Jestem pewny, że historia małego Alfiego może nas jako społeczeństwo obudzić do większej troski o życie, także to najsłabsze, nienarodzone i bezbronne. Czy ta lekcja zostanie właściwie odczytana i osoby, które mają władzę, postąpią na miarę godności, którą piastują, to osobna kwestia. Obawiam się, że nie. Nie ukrywam jednak, że sprawa Alfiego Evansa wzbudziła w tym względzie trochę nadziei we mnie.
Determinacja aparatu państwowego, aby dwuletni chłopiec nie otrzymał szansy na inną opiekę i aby skutecznie odebrać rodzicom możliwość decydowania o własnym dziecku, rodzi pytanie: dokąd zmierza Europa?
– Może to zabrzmi złowieszczo, ale myślę, że Europa już umarła. Ojciec Święty Jan Paweł II powiedział kiedyś: „Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości”. Przez pewien czas myślałem, że Europa umiera, bo wyrzekła się chrześcijaństwa i dlatego islam wdarł się na jej terytorium. Dziś uważam, że jest znacznie gorzej. Islam wszedł w teren, który już był martwy i pusty. Europa już umarła, być może jeszcze w niektórych miejscach dogorywa, ale jako cywilizacja jest martwa. Pytanie, czy Polska dzieli jej los, czy jeszcze żyje, pozostaje dla mnie otwarte, a odpowiedź pokaże nasz stosunek do życia poczętego. Nie ma co płakać nad Europą, która jako cywilizacja jest martwa. Podobny los spotkał w swoim czasie Imperium Rzymskie, które choć w IV wieku formalnie istniało, kurcząc się coraz bardziej, tak naprawdę już go nie było. Barbarzyńcy wlewali się w jego terytorium tak jak dzisiaj dzieje się to z islamem w Europie. Jesteśmy dziś świadkami upadku Starego Kontynentu, który wyrzekł się Boga i wyrzekł się człowieczeństwa. Europę zabiły nie dwie wojny światowe, nie nazizm i komunizm, ale to, że w imię wolności wyrzekła się Boga, a co za tym idzie – prawdy i dobra. Sprawa Alfiego odsłania to, co już dawno się w państwach europejskich dokonało. Dlatego albo dziś staniemy w Polsce w obronie życia, albo dołączymy do reszty martwego świata, gasząc światło przy dźwięku fanfar. Nie, nie chcę takiego końca dla mojej Ojczyzny.