Cyniczne wykorzystywanie niepełnosprawnych
Środa, 25 kwietnia 2018 (21:59)Ze Stanisławem Piotrowiczem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Jak odbiera Pan to, co się dzieje w Sejmie, mam na myśli protest rodziców dzieci niepełnosprawnych?
– Obecny rząd robi wiele, ażeby wspierać ludzi najsłabszych. Dlatego wsparcie jest kierowane tam, gdzie jest bieda, gdzie jest nędza, gdzie ludzie rzeczywiście są słabi i tym bardziej trzeba im pomóc. Do tej kategorii należą też osoby niepełnosprawne, których trzeba wspierać i rząd w czasie dwóch lat przeznaczył już na to niemałe środki. Oczywiście trudno w tak krótkim czasie naprawić zaległości, które nawarstwiały się przez wiele lat. Nawiasem mówiąc, jakoś nikt wtedy nie protestował, a rządzący nie pochylali się nad najsłabszymi. Dziś, gdy rząd Prawa i Sprawiedliwości podejmuje wysiłki, żeby wspierać najsłabszych, w tym niepełnosprawnych, kiedy w realny sposób podejmuje działania, co więcej,wskazuje dalsze formy wsparcia – w krótkiej perspektywie, to po drugiej stronie nie widać akceptacji.
Podejrzewa Pan drugie dno tego protestu?
– Trudno oprzeć się wrażeniu, że cała ta sytuacja, obok troski o niepełnosprawnych, zawiera także elementy walki politycznej. Widać tutaj zaangażowanie polityków opozycyjnych, którzy grają na ludzkich emocjach, podsycają te emocje i czynią wiele, żeby rząd tylko nie zawarł porozumienia z protestującymi w Sejmie. Ponadto ci, którzy trwają w proteście w Sejmie, nie są wyrazicielami wszystkich osób niepełnosprawnych w Polsce. Część organizacji, która dostrzega dobrą wolę rządu, podpisała wczoraj w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” porozumienie ws. wsparcia osób niepełnosprawnych. Zakłada ono zrównanie renty socjalnej z rentą z tytułu całkowitej niezdolności do pracy, co było postulatem od dawna podejmowanym przez te środowiska, ale także stanowiło jeden z dwóch postulatów zgłaszanych przez protestujących w Sejmie. Ponadto rząd zobowiązał się do realizacji programu „Dostępność plus” z uwzględnieniem osób niepełnosprawnych oraz wprowadzenie od 1 lipca koordynowanej opieki dla osób niepełnosprawnych ze szczególnymi potrzebami rehabilitacyjnymi. A zatem doświadczenia są takie, że jeśli rząd przedkłada propozycje czy zobowiązania, to się z nich wywiązuje, i to w stosunkowo niedługim terminie.
Wszyscy mogliśmy zobaczyć wczoraj zachowanie części rodziców, kiedy rzecznik rządu przybyła do protestujących i próbowała im przedstawić propozycję porozumienia ws. renty socjalnej do poziomu najniższej emerytury. Emocje nie są chyba najlepszym doradcą?
– Reakcja była rzeczywiście zbyt emocjonalna i niepotrzebna. Rodzice przecież wcale nie musieli w pełni akceptować wspomnianego wcześniej porozumienia dotyczącego wsparcia osób niepełnosprawnych, ale odrzucenie propozycji rządu, nawet bez zapoznania się z treścią, wskazywałoby na brak dobrej woli, co potwierdzałoby, że nie tyle chodzi tu o niepełnosprawnych, co raczej o walkę z obecnym rządem.
Budżet państwa nie jest z gumy, ale rząd powinien się chyba liczyć, że przestawianie państwa na tory solidarności społecznej będzie skutkowało roszczeniami kolejnych grup?
– Jest takie polskie powiedzenie: „Podaj palec, to złapią za rękę”. Ale myślę, że świadomość, iż będzie przybywać grup społecznych, które widząc skuteczność działań rządu, zaczną przedkładać swoje postulaty, licząc na poprawę swoich – często trudnych warunków bytowych, nie powinna usprawiedliwiać niepodejmowania przez rząd działań na rzecz innych. Trzeba, ażeby rząd podejmował działania o charakterze prospołecznym, ale z drugiej strony potrzebne jest zrozumienie, że w ciągu krótkiego czasu – a ten rząd pracuje dopiero dwa lata – trudno nadrobić zaniedbania wielu dekad. Warto też mieć zaufanie do rządu premiera Morawieckiego, który cały czas podejmuje i realizuje programy prospołeczne, i to w sytuacji, kiedy poprzednia władza PO–PSL wskazywała wyraźnie, że nie ma o tym mowy, bo „pieniędzy poprostu nie ma”. Zarówno premier Tusk jak i minister Rostowski mówili to w kontekście programu „Rodzina 500+”. Obecny rząd postarał się, aby na ten cel pieniądze się znalazły, zadbał też, aby wzrost gospodarczy Polski trafiał do wszystkich ludzi, a nie tylko do wąskich grup, które przez lata żerowały na państwie. Dzisiaj chodzi o to, żeby ze wzrostu gospodarczego korzystali wszyscy Polacy, a w szczególności ci najsłabsi.
Jak zakończyć ten protest, skoro rodzice niepełnosprawnych zapowiadają okupację Sejmu do skutku?
– To nie jest tak, że rząd nie chce pomóc, że odwraca się od ludzi – zwłaszcza tych protestujących, bo minister Rafalska cały czas pracuje i przedstawia propozycje rozwiązań. Skoro jednak jest to rząd odpowiedzialny, to może składać tylko takie deklaracje, na których realizację ma pokrycie finansowe. Składanie dalej idących obietnic bez pokrycia byłoby przejawem braku odpowiedzialności za państwo. I każdy rozsądnie myślący Polak powinien to rozumieć. Natomiast obawiam się, że w tym proteście nie o pomoc dla osób niepełnosprawnych chodzi, ale o wywołanie zamętu w państwie. Każda okazja jest dobra, ażeby atakować ten rząd, ażeby utrudniać mu funkcjonowanie. Przecież tak jest od samego początku, kiedy wygraliśmy wybory. Przypomnę, że nawet złamano dotychczasową zasadę, że przez pierwsze sto dni po wyborach rząd nie był atakowany. Ten rząd był atakowany już następnego dnia po wyborach. Jeszcze dobrze nie powstał, a już pojawiły się ataki. Ponadto opozycji tzw. totalnej chodzi również o to, by cały czas wywoływać atmosferę napięcia, by wywoływać chaos, po to, by zmęczyć społeczeństwo. Gra idzie o to, żeby rządy Prawa i Sprawiedliwości kojarzyły się z ciągłymi protestami i dlatego za każdym razem ujawnia się kolejna grupa protestujących, przy czym zadziwiające jest to, że za tym parawanem rzekomo troskliwych o losy państwa zawsze pojawiają się te same osoby: działacze lewicowo-liberalni, działacze totalnej opozycji, działacze KOD-u czy tzw. Obywateli RP. Nic zatem dziwnego, że wśród stałych bywalców antyrządowych protestów pod Sejmem są takie „postaci” jak np. Mateusz Kijowski. To tylko pokazuje, że niepełnosprawni są również wykorzystywani do walki z obecnym rządem, skoro za ich plecami pojawiają się działacze organizacji czy ugrupowań, o których wspomniałem wcześniej.