Posłowie zawiedli
Sobota, 14 kwietnia 2018 (03:48)Rozmowa z Magdaleną Łońską z Fundacji Życie i Rodzina
Posłowie z sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, w tym posłowie PiS, zrejterowali przed projektem zakazującym aborcji eugenicznej. Żaden z nich nie poparł wniosku posła Jana Klawitera, który domagał się natychmiastowego rozpatrzenia projektu.
– Ze strony posłów jest to niekonsekwencja. Przecież pamiętamy ich deklaracje, także przedwyborcze. Posłowie większości parlamentarnej obiecywali się tym zająć. Chętnie pokazywali się w mediach jako obrońcy życia. To, co robią obecnie, niestety nie potwierdza szczerości tych deklaracji. A przecież nie jest bez znaczenia to, kiedy posłowie zajmą się projektem „Zatrzymaj aborcję”. Każdego dnia w wyniku tej nieludzkiej praktyki ginie kolejnych troje dzieci!
Może znów usłyszymy, że posłowie boją się krzyku, jaki mogą podnieść feministki?
– Powiedziałabym raczej, że wygląda na to, że krzyk feministek jest posłom na rękę, bo odciąga uwagę od ich bezczynności w kwestii zakazu aborcji. Środowiska feministyczne krzyczą nie pierwszy raz, nie jest również nowością, że zamiast argumentów słyszymy kłamstwa. Nie stanowi również tajemnicy fakt, że nie należą do elektoratu partii rządzącej oraz że nie stanowią większości społeczeństwa. Brakuje powodów, dla których należałoby się bać tego wrzasku.
Poparcie dla inicjatywy obywatelskiej „Zatrzymaj aborcję” jest znaczące i stabilne.
– Tak, jak najbardziej. Dociera do nas wiele głosów ze strony obywateli, zarówno od tych, którzy zbierali podpisy pod projektem, jak i tych, którzy się pod nim podpisali, że wciąż oczekują na zmianę prawa, że nie chcą dalszego zabijania niewinnych dzieci. To są ludzie, którzy bardzo dokładnie przyglądają się temu, co się dzieje z projektem. I przyglądają się posłom, którzy są decyzyjni w tej sprawie. Nie ukrywają ogromnego rozczarowania do politycznych poczynań, a właściwie ich braku, wobec tej inicjatywy obywatelskiej. Są zawiedzeni tym, że politycy nie spełnili swoich obietnic.
Jest możliwe, że projekt zostanie skierowany do sejmowej podkomisji.
– Byłoby to bardzo niedobrym posunięciem.
Dlaczego?
– Powoływanie podkomisji jest bezcelowe. Projekt jest krótki i nieskomplikowany, tu nie ma o czym rozmawiać. W ostatnich latach w debacie o aborcji eugenicznej zostało powiedziane już wszystko. Posłowie, którzy spowalniają prace nad projektem, np. powołując podkomisje, biorą na siebie odpowiedzialność za kolejne zabijane w tym okresie dzieci.
W marcu Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka pozytywnie zaopiniowała projekt „Zatrzymaj aborcję”. Jednak poseł Bożena Borys-Szopa, przewodnicząca Ko-misji Polityki Społecznej i Rodziny, twierdzi, że do rozpoczęcia prac potrzebna jest też opinia rządu.
– Opinia Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka była jedyną wymaganą do dalszego procedowania projektu naszej ustawy. Zbieranie innych opinii to niepotrzebny element grania na zwłokę. Od posłów tej komisji zależy, kiedy projekt „Zatrzymaj aborcję” znajdzie się w drugim czytaniu. Wówczas wszyscy posłowie ponownie zostaną postawieni przed koniecznością weryfikacji swoich przedwyborczych obietnic i personalnych deklaracji. Obywatele czekają na uchwalenie tej ustawy.
Podczas debaty na temat aborcji pada czasem argument, że zanim zmieni się prawo, należy zapewnić rodzinom wychowującym niepełnosprawne dziecko niezbędną pomoc.
– Oczywiście, zabezpieczenie bytu materialnego, optymalnego leczenia jest jak najbardziej pożądane. Ale kwestia obrony życia jest zupełnie odrębna – chodzi o to, by pozwolić urodzić się dzieciom. Prawo do życia jest prawem podstawowym i państwo powinno je respektować i gwarantować.
Jak zamierzają Państwo reagować na bierność polityków?
– Fundacja Życie i Rodzina nie poprzestanie na dobijaniu się do sumień posłów. W najbliższych dnia uruchamiamy akcję „Zadzwoń do posła”. Osoby, które zbierały podpisy, będą dzwonić do parlamentarzystów z informacją, że oczekują pilnego uchwalenia ustawy „Zatrzymaj aborcję”. Będziemy też informować obywateli o postawie posłów wobec tej kwestii. Nie odpuścimy tej sprawy.