• Niedziela, 24 maja 2026

    imieniny: Zuzanny, Joanny, Mileny

Musimy wykorzystywać każde paliwo

Piątek, 9 marca 2018 (22:39)

Z Kazimierzem Grajcarkiem, przewodniczącym Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ „Solidarność”, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Panie Przewodniczący, jak dzisiaj wygląda rentowność polskiego sektora węglowego?

– Jeśli chodzi o węgiel kamienny energetyczny, to podstawową kwestią jest wzrost jego cen, a co za tym idzie – lepsza koniunktura na ten rodzaj paliwa. Natomiast problem jest w tym, że tego węgla w wystarczającej ilości nie ma w Polsce, dlatego musimy go importować. Niestety, poprzednia koalicja rządowa PO – PSL nie przygotowała frontu wydobycia, co sprawiło, że tylko w 2017 roku byliśmy zmuszeni sprowadzić do Polski ok. 13 milionów ton węgla energetycznego, a więc sporo. Co również istotne, Ministerstwo Energii zmieniło sposób zarządzania firmami, efektem czego jest powołanie – w ramach rządowego programu naprawy branży – Polskiej Grupy Górniczej, co było ratunkiem dla kopalń zadłużonej Kompanii Węglowej. Innymi słowy – branża górnicza jest dzisiaj lepiej zarządzana i – co ważne – kierują nią ludzie, którzy znają się na rzeczy. I to są pozytywne elementy zmian w branży górniczej, chociaż jest problem, jeśli chodzi o inwestycje, ale na razie jesteśmy dopiero na początku drogi. Platforma z PSL tak „dowaliły” górnictwu, że dzisiaj odbudowa branży stanowi ogromny problem. Z dnia na dzień nie da się tego zrobić. Po pierwsze, górnictwo było potężnie zadłużone i na razie trzeba oddawać pieniądze, co z kolei ogranicza inwestycje. A po drugie, kiedy w górnictwie przygotowuje się inwestycje, to podjęte działania przyniosą pozytywny skutek po 2-2,5 roku, w zależności od tego, jak wygląda przygotowanie ścian do wydobycia.            

Górnictwo węgla kamiennego w 2017 roku wypracowało ponad 3,6 miliarda złotych zysku, podczas gdy jeszcze w 2015 roku straty wynosiły 4,5 miliarda…

– Na pozytywny efekt składają się: dobra koniunktura na rynku węgla, zapotrzebowanie rynku oraz mądre zarządzanie. Kładę nacisk na zarządzanie, aby utkwiło czytelnikom „Naszego Dziennika” w głowach, że to jest istota rzeczy. W zależności od tego, jak się zarządza górnictwem, takie są później efekty. Słuszność miała też premier Beata Szydło, wskazując z mównicy sejmowej, że „wystarczyło nie kraść”. Fakty są takie, że wystarczy dobrze zarządzać, nie pozwolić, żeby pieniądze ze sprzedaży węgla wyciekały na boki czy rozchodziły się w niekontrolowany sposób, a zyski same się pojawią. Kluczem do sukcesu jest z całą pewnością umiejętne zarządzanie górnictwem, co na całym świecie przynosi ogromne zyski inwestorom i państwom. Tylko u nas był problem. Teraz dzięki Bogu postrzeganie górnictwa się zmienia – mam nadzieję, że trwale.

Dzięki temu nie trzeba wygaszać kopalń, jak jeszcze kilka lat temu zapowiadała ówczesna premier Ewa Kopacz…

– Jeśli chodzi o likwidację kopalń, to mówimy tu o całym cyklu działań. Przecież tu nie chodzi tylko o to, że nie będzie się wyłączać kopalń, ale że będzie się zarabiać na węglu, który będziemy wydobywać, ludzie będą mieli pracę, zmniejszy się bezrobocie itd. Przypomnę, że jedno miejsce pracy w górnictwie generuje przynajmniej trzy, cztery miejsca pracy wokół branży górniczej – mam tu na myśli usługi, maszyny, urządzenia itp. Można zatem powiedzieć, że tym samym nie tylko nie zmarnują się złoża węgla – dobra narodowego, ale także ludzie mają i będą mieć pracę. I to jest bardzo pozytywne, tego nie wolno nam zmarnować. Zresztą już widać, jak rozwój branży górniczej wpływa na bezrobocie.

Co jest ważne, żeby górnictwo się rozwijało?

– Po pierwsze, ważne jest, żeby w branży pracowali dobrzy specjaliści, żeby ludzie chcieli się kształcić na inżynierów górników, żeby podnosili swoje kwalifikacje. Ważne też, aby inżynierowie konstruujący i produkujący maszyny i urządzenia się rozwijali, bo to wpływa na poziom wydobycia i bezpieczeństwa pracy górników. Górnictwo może być zatem stymulatorem, dzięki któremu będzie się rozwijało wiele dziedzin polskiej gospodarki. Tym samym będą powstawały nowe, dobrze płatne i – co ważne – pewne miejsca pracy. Ale istotą tego, czy górnictwo będzie się rozwijać, jest sygnał dla inwestorów, którzy mając pewność, że węgiel będzie wydobywany, będą budować koksownie, elektrownie czy elektrociepłownie, pewni gwarancji, że rodzimy węgiel, a więc surowiec do produkcji energii, będzie im dostarczany bez przerw. To są kolejne plusy dobrego zarządzania i wykorzystywania polskiego górnictwa. To początek drogi i na efekty trzeba będzie jeszcze trochę poczekać, ale ważne, że jest dobry kierunek. Najpierw trzeba zainwestować w moce produkcyjne, nowe maszyny, urządzenia, a później, kiedy będziemy wydobywać i sprzedawać węgiel, z pewnością będziemy mieli z tego wymierne korzyści.    

Czy plusy, o których Pan wspomniał, i wizja rozwoju górnictwa sprawiają, że zainteresowanie młodych ludzi pracą w górnictwie jest większe?           

– Dzisiaj jeszcze trudno to jednoznacznie powiedzieć, bo – jak wspomniałem – to dopiero początek dobrej zmiany w górnictwie. Pozytywna koniunktura w górnictwie trwa przecież mniej więcej od półtora roku. Natomiast bardzo dużo złego w tej materii zrobił rząd Platformy, który wmawiał młodym ludziom, że dla branży górniczej nie ma przyszłości. W związku z tym ludzie, którzy rozpoczynali naukę w szkołach średnich i kontynuowali ją na wyższych uczelniach, nie wiązali przyszłości z górnictwem. Dlatego zanim nastąpi odwrót i młodzi ludzie znów zaczną kierować się w stronę branży górniczej, zanim zdobędą odpowiednie wykształcenie, upłynie parę lat. Ale już dzisiaj bardzo serdecznie wszystkich zapraszam. Górnictwo w Polsce to nie tylko górnictwo węgla kamiennego, więc możliwości rozwoju w szeroko pojętej branży górniczej jest wiele. Młodzi ludzie: uczcie się, praca w górnictwie przynosi nie tylko satysfakcję, ale również całkiem niezłe zarobki, dzięki czemu można utrzymać rodzinę. Zapraszam zatem do pracy w górnictwie nie tylko węgla kamiennego czy węgla brunatnego, ale również w górnictwie miedzi, cynku, ołowiu, siarki czy soli. Tak czy inaczej wiele zła w minionym czasie zostało zrobione, bo – jak pan redaktor wspomniał – ówczesna premier Ewa Kopacz zamiast dać szansę rozwoju, zapowiadała zamykanie kopalń. Tym samym zniechęciła inwestorów od tego kierunku, no i oczywiście ludzi, którzy chcieli zainwestować w wykształcenie górnicze.

Jaka jest przyszłość branży górniczej w Polsce?

– Dzisiaj jest zdecydowanie lepiej, niż było za rządów Platformy, i co do tego nie ma wątpliwości. Natomiast jako górnicy oczekiwalibyśmy czegoś więcej. Mianowicie oczekujemy jasno sprecyzowanej polityki nastawionej na rozwój górnictwa. W tym wszystkim niestety przeszkadza nam Komisja Europejska, bo to, co z polskim górnictwem robiła przez osiem lat Platforma, to jedno, a druga sprawa to fakt, ile złego do naszej gospodarki wprowadziła swoimi decyzjami brukselska biurokracja. I z tym również musi się mierzyć obecny polski rząd.

Rząd znowelizował ustawę o paliwach stałych, która ma wyeliminować z rynku odpady węglowe, które są przyczyną smogu. Jak to jest dzisiaj z jakością węgla?

– W tej ustawie chodzi o to, żeby nie zatruwać powietrza słabym jakościowo węglem, który jest wykorzystywany w gospodarstwach domowych. I tu z decyzją premiera Morawieckiego i rządu Prawa i Sprawiedliwości się nie zgadzam. Paliwo jakie by nie było, jest dobrem. I chodzi o to, że dzisiaj nie jest sztuką wybór dobrej jakości węgla i jego wykorzystanie, ale sztuką jest wykorzystanie każdego paliwa, także tego gorszej jakości. Zatem nie może mieć znaczenia to, co wkładamy do pieca czy do paleniska, ale ważne jest to, jakie spaliny wychodzą z komina. I rząd powinien rozpocząć od ustalenia norm spalin, jakie mają wychodzić z komina. A co za tym idzie – powinniśmy nasze paleniska dostosowywać do paliwa, które będziemy wykorzystywać. Dzisiaj są przecież ogromne możliwości poprawy sprawności energetycznej niemal wszystkiego, co spalamy – począwszy od drewna czy tego węgla, który niesłusznie jest nazywany odpadem, bo też można go spalić i wykorzystać jako źródło ciepłej energii. Cóż bowiem zrobimy z węglem określanym jako odpad? Wyrzucenie go to nic innego jak marnotrawstwo, tymczasem nie można marnotrawić dobra, ale dobro trzeba roztropnie zagospodarować. I tu jest istota rzeczy. Natomiast to, co zrobił rząd przy pomocy nowelizacji ustawy o jakości paliw, nie rozwiąże nam problemu. Prosty przykład – jeśli nawet najlepsze paliwo, które będzie w sprzedaży, zostanie spalone w byle jakim piecu, to i tak nie osiągniemy zamierzonego celu. W tej sytuacji najpierw trzeba zacząć od określenia składu dymu, który ma wychodzić z komina. Ponadto ten, kto spala jakiekolwiek paliwo, musi wiedzieć, że taki, a nie inny efekt jakości spalin ma osiągnąć. Ale nie można ograniczać paliw. Stąd z propozycją rządu w tym temacie się nie zgadzam. Oczywiście jest jeszcze inna bardzo ważna sprawa, zresztą mówił o tym również premier Mateusz Morawiecki, mianowicie ocieplanie i termomodernizacja naszych domów. Program czystego powietrza powinien być programem dla całej Polski, a zatem nie tylko dla niektórych regionów czy miast. Oczywiście w niektórych regionach kraju trzeba to zrobić szybciej, w innych nieco wolniej, bo od razu wszystkiego nie da się zrobić, ale – tak jak wspomniałem – koncepcja oceny jakości paliw bez postawienia warunków, jakie spaliny mają wychodzić z komina, jest tylko działaniem pozornym, a przynajmniej niepełnym. Takie działanie nie przyniesie oczekiwanych efektów i nie poprawi jakości powietrza.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki