Skąd się biorą obrońcy życia
Środa, 7 marca 2018 (13:44)Rozmowa z dr hab. Urszulą Dudziak, profesorem KUL z Instytutu Nauk o Rodzinie i Pracy Socjalnej
„Afirmacja życia” – to tytuł międzynarodowej konferencji naukowej, jaka odbędzie się na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim 21 marca, z okazji Narodowego Dnia Życia, Dnia Świętości Życia oraz Dnia Patronalnego Instytutu Nauk o Rodzinie i Pracy Socjalnej. Dlaczego organizatorzy wybrali właśnie takie hasło?
– Ponieważ nasze człowieczeństwo wyraża się właśnie w tym, jaką postawę przyjmujemy wobec życia poczętego. Wskazywał na to ks. prof. dr hab. Tadeusz Styczeń, który jest patronem konferencji i który był bliskim przyjacielem ks. kard. Karola Wojtyły, późniejszego św. Jana Pawła II. Spotkanie „Afirmacja życia” jest kontynuacją ich dzieła – obaj zajmowali się tematyką daru i świętości życia. Wskazywali, że właściwa postawa wobec życia, wobec kogoś małego, bezbronnego, jest podstawą naszego człowieczeństwa.
Tematyka ochrony życia jest mi bliska od lat. Podczas tegorocznej konferencji zatrzymamy się nad tym, czym jest życie, jak istotne jest odnoszenie się do życia z szacunkiem, jak ważne jest wzajemne okazywanie sobie miłości.
Temat ważny, ale trudny – zwłaszcza dziś, gdy państwo wciąż daje przyzwolenie na aborcję, rodzina jest atakowana, instytucja małżeństwa podważana, gdy jest coraz więcej rozwodów. Jak uczyć dzieci szacunku do życia?
– Przede wszystkim to człowiek dorosły powinien stworzyć dziecku jak najlepsze warunki życia i rozwoju. Bardzo ważną sprawą jest atmosfera domu rodzinnego. Dziecko musi czuć, że jest kochane, że kochają je rodzice, rodzeństwo, dziadkowie, krewni. Ważne jest, by miłość była w rodzinie wzajemnie okazywana. By panował wzajemny szacunek, także wobec osób starszych, chorych i słabszych, by była wzajemna pomoc. Istotna jest celebracja świąt, także tych rodzinnych, jak dzień urodzin mamy, taty, babci, dziadka, świętowanie rocznic ślubów. Wielka w tym względzie jest rola osób dorosłych – to bowiem rodzice są pierwszymi nauczycielami dziecka, to oni przypominają, by mały człowiek narysował laurkę z okazji Dnia Babci, Dziadka, Matki, Ojca. By pamiętał o rodzeństwie, by uczestniczył w procesie wychowywania siostry czy brata. To zaczyna się oczywiście od tzw. drobnostek, jak choćby podzielenia się ulubioną zabawką czy przyniesienia mamie pieluszki dla przewijanego niemowlęcia. Takie zaangażowanie sprawia, że dziecko wyrasta z pewnego dziecięcego egoizmu, zaczyna myśleć o innych, troszczyć się o nich. A to wszystko rodzi wzajemną miłość i wzajemny szacunek w rodzinie.
A zatem wychowanie do miłości. Ale przecież nie można uniknąć konfrontacji z przejawami postaw agresywnych wobec życia. Co wtedy?
– Przede wszystkim rozmowa. Kiedy byłam zaangażowana w pracę duszpasterstwa rodzin, w moim domu był model małego Jasia – dziecka w dziesiątym tygodniu rozwoju prenatalnego. Był to koniec lat osiemdziesiątych XX wieku, czas wielkiej dyskusji nad tzw. prawem do aborcji, kiedy to dziecko poczęte było często dehumanizowane, określane jako zlepek komórek itp. Pokazałam wtedy moim dzieciom model malutkiego Jasia. Zapytałam je: „Co to jest?”. Umyślnie używając zwrotu „co” zamiast „kto”. Reakcja była wspaniała. Usłyszałam jeden wspólny okrzyk: „Dzidziuś!”. Moje kilkuletnie dzieci wiedziały, że to jest człowiek, tyle że bardzo maleńki. Potrafiły zająć właściwe stanowisko, gdy ludzie dorośli spierali się o status dziecka poczętego. To pokazuje, jak ważne jest, by już od najmłodszych lat uczyć dzieci, żeby nie ulegały antyludzkiej propagandzie, by nie przyjmowały postaw hedonizmu czy permisywizmu. By zrozumiały, że granicą ich wolności jest zawsze dobro, wolność drugiego człowieka. Świadomość i rozumienie tej podstawowej zasady są nader istotne. I to chcemy przekazać podczas konferencji „Afirmacja życia”.
Konferencja będzie miała charakter interdyscyplinarny – zostaną poruszone kwestie medyczne, psychologiczne oraz te dotyczące sfery duchowej.
– Prelegenci wspomną o zagrożeniach, które powinny mobilizować do jeszcze większej ochrony życia w wymiarze rodzinnym i instytucjonalnym. Zachęcam do ich wysłuchania szczególnie ludzi młodych – już sam fakt, iż przybędą oni na to spotkanie, że poświęcą swój czas, jest wymowny i może świadczyć o ich postawie wobec życia poczętego.
Czy szkoły powinny włączyć się w edukację pro-life?
– Jak najbardziej.
W jaki sposób?
– Podam przykład: w roku ubiegłym w Polsce odbywała się olimpiada wiedzy o rodzinie kierowana do uczniów szkół średnich. Laureaci szczebla wojewódzkiego olimpiady otrzymają dyplomy podczas tegorocznej konferencji organizowanej z okazji Narodowego Dnia Życia i Dnia Świętości Życia.
Wychowanie do wolności, ale pojętej w sposób właściwy – to zadanie zarówno dla domu rodzinnego, jak i dla szkoły, która ma nie tylko edukować w sensie przekazywania wiadomości. Szkoła ma także wychowywać, kształtować postawy młodych według kanonu niezmiennych i trwałych wartości. I uczyć, jak potem te wartości wprowadzać w życie. Od tego zależy, czy młody człowiek będzie szedł w marszu dla życia czy też w „czarnym proteście”.
Nie sposób pominąć roli mediów, które te sprawy pokazują w bardzo różny sposób.
– To prawda. Dlatego bardzo cieszy mnie, że „Nasz Dziennik” od wielu lat patronuje konferencjom organizowanym z okazji Narodowego Dnia Życia i Dnia Świętości Życia, że przedstawiciele redakcji są na nich obecni. Rolą mediów jest głoszenie prawdy. Jeżeli mówimy, i słusznie, że być człowiekiem to znaczy kochać, to ta miłość powinna być okazywana także tym najsłabszym i najbardziej bezbronnym. Takie postawy należy formować i o nich mówić. Ludzkie postawy, także wobec życia poczętego, kształtują się w zależności od tego, jakie treści, informacje do ludzi przenikają. Stąd tak istotna jest rola mediów. Ważne, by informowały one o różnych akcjach pro-life – o marszach dla życia czy zbiórkach pieniędzy dla rodzin biednych i potrzebujących. Wychowanie w szacunku dla życia ludzkiego ogromnie ułatwi nam życie we wspólnocie narodowej. Byśmy funkcjonowali w zgodzie, w pokoju, w miłości. W takiej atmosferze można osiągnąć naprawdę wiele.