• Niedziela, 24 maja 2026

    imieniny: Zuzanny, Joanny, Mileny

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

Uczciliśmy Niezłomnych

Piątek, 2 marca 2018 (19:22)

W ramach Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych na warszawskiej Pradze odbyło się przejście szlakiem miejsc kaźni Żołnierzy Wyklętych.

Przemarsz rozpoczął się od rogatek przy rondzie Żaba, przy budynku, w którym tuż po wojnie urzędowało NKWD. – W tym budynku urzędowało NKWD, był tu trybunał, tu wydawano wyroki, bez żadnego sądu, nawet tego sowieckiego – opowiadał młodzieży Marcin Łaszczyński, historyk IPN. – W tym budynku obok, rozsypującym się był areszt podręczny, w którym jeszcze do niedawna były drzwi, w którym był napis: cela cyrylicą. Ludzie zamordowani byli chowani w okolicy, tak naprawdę nie wiadomo gdzie – dodał. – Mówię do młodych ludzi, ale czy w ogóle młodzi wiedzą, czym było NKWD, a od tego trzeba zacząć – stwierdził historyk. – W dużym skrócie to była taka radziecka policja polityczna, która tropiła wszystkich wrogów Związku Radzieckiego, nie tylko tych prawdziwych, ale także tych urojonych. A wrogami dla tego państwa byli wszyscy żołnierze, którzy walczyli o niepodległą Polskę – podkreślił.

Rogatkę wykorzystują warszawskie grupy rekonstrukcyjne. – Ma to przejąć IPN, aby stworzyć tutaj centrum edukacyjne, aby uświadamiać młodzieży, co tutaj było – mówi nam Witold Karpiński z Grupy Historycznej Niepodległość, która wraz z Grupą Radosław wzięła udział w uroczystościach. Kolejnym punktem marszu był budynek przy Strzeleckiej 8. – Obok więzienia na Rakowieckiej to najbardziej znany budynek związany w Warszawie z terrorem komunistycznym – podkreślił Łaszczyński. Tutaj była główna kwatera NKWD, to tutaj siedział gen. Iwan Sierow, który był odpowiedzialny za niszczenie podziemia niepodległościowego w Polsce. W tym budynku mieścił się areszt, straszliwy areszt, który zachował swój charakter do dnia dzisiejszego. Nadal piwnice wyglądają tak, jakby to był rok 1944 r., drzwi z judaszami, na ścianach wyryte napisy, często ostatnie znaki życia tych, którzy byli tam przetrzymywani – opisywał historyk.

Trzecim punktem był pomnik przy ulicy Namysłowskiej. – To miejsce dawnego więzienia, które później zyskało miano Toledo, gdzie odbywały się wyroki śmierci przez rozstrzelanie bądź powieszenie. Zwłoki zamordowanych w tym więzieniu były przewożone na cmentarz Bródnowski – powiedział Łaszczyński.

W każdym miejscu delegacje m.in. MON i samorządu praskiego składały pod tablicami i pomnikiem wieńce i kwiaty. Pierwsza część uroczystości zakończyła się krótką inscenizacją, pokazującą, jak wyglądało aresztowanie żołnierza niepodległościowego.

W marszu uczestniczyło kilkudziesięciu uczniów z kilku warszawskich szkół. – Mieliśmy na historii o Żołnierzach Wyklętych – mówi nam Adam z technikum geodezyjnego. – Mamy jeszcze jechać na Rakowiecką lub na Powązki – dodaje. – Odbieramy to naukowo, jako lekcje historii – mówi nam Gustaw, uczeń z Falenicy.

W uroczystościach wzięli udział zarówno mieszkańcy stolicy, jak i przyjezdni. – Żołnierze Wyklęci to byli bohaterowie – podkreśla Edward, emeryt z Chełma, który przebywa u rodziny. – Postanowiłem wykorzystać ten pobyt, żeby uczcić pamięć naszych bohaterów, którzy nie pogodzili się z niewolą Polski – dodaje.

Wieczorem odbyła się druga część przemarszu wiodąca od dawnej siedziby Miejskiego Urząd Bezpieczeństwa Publicznego Warszawa-Praga przy ul. Cyryla i Metodego, poprzez dawną siedzibę Trybunału Wojennego Armii Czerwonej przy ul. Jagiellońskiej 38, po byłą siedzibę NKWD i  Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego przy ul. Sierakowskiego 7.

Uroczystości na Pradze zorganizowało Towarzystwo Miłośników Polskiej Tradycji i Kultury przy udziale Urzędu Dzielnicy Praga Północ.

 

Galerię z wydarzenia można zobaczyć TUTAJ

 

Zenon Baranowski