• Niedziela, 24 maja 2026

    imieniny: Zuzanny, Joanny, Mileny

Kampania oszczerstw wciąż trwa

Piątek, 23 lutego 2018 (22:19)

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, wykładowcą na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II i w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, członkiem Kapituły Orderu Odrodzenia Polski, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Ruderman Family Foundation oskarżyła Polskę o holokaust, nawołując rząd Stanów Zjednoczonych do zerwania stosunków z Polską. Jak należy oceniać taką prowokację?

– Wychodzi na to, że niektóre środowiska nie ustają w wysiłkach, aby uderzyć w Polskę. Stąd będą się starały – co więcej, starają się – wywierać przemożną presję na polski rząd, co z kolei ma wywrócić do góry nogami naszą politykę historyczną. Największym straszakiem używanym w podtekście tej kłamliwej kampanii jest tutaj „zerwanie” stosunków dyplomatycznych ze Stanami Zjednoczonymi, które miałoby być skutkiem tych zabiegów. 

Jaka jest motywacja tego typu działań i czy to przypadek, że w Polskę uderza, dokonując takich ataków, fundacja współpracująca z Hillary Clinton?

– To jest tylko obraz pewnego krajobrazu politycznego Stanów Zjednoczonych. Należy przypuszczać, że takie środowiska znajdą się zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie tamtejszej sceny politycznej. Na tym przykładzie widzimy, że Ruderman Family Foundation sympatyzuje z obozem demokratów. Jednak wydaje się, że problem jest szerszy niż tylko zdefiniowany czy też ograniczony do obozu demokratów i środowisk żydowskich z nim związanych. Nie można go zatem zredukować li tylko do tego spectrum. Tu chodzi raczej o coś więcej, o skłócenie Polski z Izraelem i Stanami Zjednoczonymi. Pytanie tylko, komu najbardziej może na tym zależeć, aby poróżnić te ośrodki i kto mógłby na tym najbardziej skorzystać.   

Kiedy wydawało się, że emocje wokół nowelizacji ustawy o IPN zostały wyciszone i kiedy czekamy na decyzję Trybunału Konstytucyjnego, nagle pojawia się taki film. Czemu to ma służyć?

– Oczywiście eskalacji napięcia. Przypomnę, że najpierw zrobił się szum, sprawa wybuchła, po czym ucichła, później znów została nagłośniona po wypowiedzi podczas konferencji w Monachium premiera Mateusza Morawieckiego, którą, co trzeba podkreślić, zmanipulowano. Teraz pojawia się w internecie film szkalujący Polskę, co tylko pokazuje, że pewne środowiska dążą do eskalacji napięcia i na tym chcą wygrać wojnę o historię z Polską. Dlatego kampania oszczerstw wciąż trwa.   

Prowokacja Fundacji Rudermanów spotkała się z reakcją Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich. Również Ambasada Izraela w Warszawie wskazała, że jego przekaz jest nieakceptowalny, a treść niezgodna z prawdą historyczną. Czy to oznacza, że środowiska żydowskie będą z nami stawać w obronie prawdy?

– Bardzo chciałbym, żeby tak było, ale niestety w relacjach między Polską a Izraelem wciąż jest dużo nieporozumień w tym zakresie. Aczkolwiek w filmie Fundacji Rudermanów jest tak wiele antypolskich treści ocierających się o coś, co śmiało można by nazwać antypolonizmem. To nic innego jak bazowanie na stereotypach i przekłamaniach historycznych oraz wzbudzanie niechęci do państwa i Narodu Polskiego. Stąd myślę, że reakcja środowisk żydowskich jest jak najbardziej uzasadniona i pokazuje, że granica absurdu została przekroczona. Środowiska izraelskie czy żydowskie w Polsce bardzo dobrze to zdiagnozowały. Ponadto są wypowiedzi przedstawicieli środowisk żydowskich, jak chociażby Jonny’ego Danielsa z fundacji From the Depths, stworzonej dla zachowania pamięci o ofiarach holokaustu oraz organizowania współpracy pomiędzy ocalonymi i środowiskami żydowskimi na całym świecie, który mówi wprost o tym, że potrzebna jest wzajemna wrażliwość. My, Polacy, mamy – jak sądzę – taką wrażliwość na holokaust, na cierpienie narodu żydowskiego w czasie okupacji niemieckiej. Natomiast warto pamiętać i dobrze, żeby inni zrozumieli, że my, Polacy, jako naród też przeżyliśmy ogromną traumę. Przypomnę, że II wojna światowa pochłonęła miliony polskich ofiar i to jest bardzo ważna część naszej narodowej tożsamości historycznej, ale też patriotycznej. Wobec tych faktów inne nacje, także Żydzi, powinny wykazać się delikatnością i wrażliwością. Jeśli będzie taka wzajemność i wyczucie, to można liczyć, że wzajemnych animozji czy niechęci będzie dużo mniej. Powiem to jeszcze raz, że na zakłamywaniu, przemilczaniu, na przeinaczaniu faktów czy różnego rodzaju nadinterpretacjach nie zbudujemy trwałego pojednania.

Chociaż skandaliczny film zniknął z portalu YouTube, to kłamliwa kampania oskarżania Polski o „negowanie holokaustu” wciąż trwa, bo na izraelskich ulicach można zobaczyć billboardy promujące antypolską akcję…

– Gdyby rzecz dotyczyła tylko jednej fundacji, to można by się nie niepokoić, natomiast – jak widać – problem jest szerszy. Kłopot w tym, że niestety nie przepracowaliśmy tej historii i naszych wzajemnych relacji w sensie prawdziwościowym. O ile o holokauście wie cały świat, to o antypolonizmie w czasie totalitaryzmów niemieckiego i sowieckiego, o mordowaniu Polaków, o naszej bohaterskiej walce wie mało kto na świecie. I w tym względzie jest ogromna praca do wykonania, zaległości do nadrobienia jest tu sporo. Jeśli się tego nie zrobi, to trudno się dziwić, że później pojawiają się tego typu akcje. Nawet jeśli ktoś to robi cynicznie, to w gruncie rzeczy opiera się na dużej niewiedzy, ignorancji, a czasem również na fałszu zakotwiczonym w świadomości bardzo wielu ludzi. To sprawia, że tego typu akcje, oparte na kłamstwie i fałszu, są tak bardzo niebezpieczne. Gdybyśmy bowiem mieli do czynienia z ugruntowaną wiedzą i powszechną świadomością historyczną, choćby w Izraelu czy Stanach Zjednoczonych, na temat Polski, to nie musielibyśmy się o to tak bardzo martwić, ale tego póki co nie ma, więc powód do zmartwienia cały czas jest.

Niejako w odpowiedzi Polska Fundacja Narodowa przygotowała spot przypominający wizytę i słowa prezydenta Donalda Trumpa w Warszawie. Czy w odpowiedzi na kłamstwa może to być element naszej ofensywy historycznej?

– To jest bardzo dobry ruch. Przypomnę tylko, że przemówienie prezydenta Donalda Trumpa w lipcu ubiegłego roku w Warszawie, gdzie prezydent największego światowego mocarstwa podejmował ważne dla nas i dla świata tematy historyczne – o roli Polski i Polaków – było bardzo ważne. Trump podkreślił, że Polska ma prawo być dumna ze swoich dokonań i postawił nas za wzór dla Europy, jako czynnik, który spełniał istotną rolę w historii, kiedy broniliśmy Europę przed zalewem bolszewizmu w 1920 r., przed dwoma totalitaryzmami: narodowym socjalizmem niemieckim i komunizmem rosyjskim w czasie II wojny światowej i po wojnie. Zwrócił też uwagę, że Polska z tradycyjnymi wartościami, w której Bóg i chrześcijaństwo stanowią główny czynnik kulturowy, może być przykładem dla zlaicyzowanej Unii Europejskiej. Takich słów w Polsce i o Polsce chyba żaden amerykański prezydent wcześniej nie wypowiedział. W związku z czym spot przypominający bardzo pozytywną opinię o Polsce jest bardzo dobrym ruchem. Oczywiście nie powinien być jedynym zabiegiem, bo oczekiwalibyśmy od Polskiej Fundacji Narodowej i różnych innych instytucji nie tylko reagowania na ataki, ale przede wszystkim podjęcia ofensywy historycznej, pokazywania i promowania wśród społeczeństw zachodnich polskiej historii i materiałów o naszej narodowej tożsamości, ale w sposób przemyślany, konsekwentny i metodyczny. Pamiętajmy, że tylko wtedy stworzymy naturalną ochronę, coś w rodzaju szczepionki, która będzie skuteczna w przypadku, gdy ktoś w sposób cyniczny będzie próbował fałszować fakty historyczne, a sam agresor spotka się z adekwatną reakcją. Natomiast jeśli tylko będziemy reagować post factum na negatywne zjawiska, to zawsze będziemy w defensywie.

Jakąś rolę w tym odkłamywaniu naszej historii może odegrać Polonia amerykańska?

– Rola Polonii na całym świecie, a zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, jest fundamentalna. Dlatego słuszna jest polityka prowadzona przez prezydenta Andrzeja Dudę, który gdziekolwiek w świecie się pojawia, zawsze spotyka się z Polonią. My, Polacy, choć żyjemy w różnych państwach świata, to tworzymy jedną wspólnotę kulturową – jeden naród. I w dzisiejszym świecie, w czasach, kiedy tak łatwo się przemieszczać, gdzie życie płynie w gigantycznym tempie, gdzie czasem może trudno się zatrzymać, środki masowego przekazu bardzo szybko przekazują informacje z różnych, czasem najodleglejszych stron, które obiegają cały świat. Tak więc posługując się zdobyczami techniki, tym bardziej można wzmacniać i pielęgnować wspólnotę narodową. Również relacje Polonia – Ojczyzna mogą być – i ufam, że będą – coraz bardziej ścisłe, a wówczas reakcja tych polonijnych środowisk będzie dla nas zawsze bardzo pomocna, zwłaszcza że w takich krajach jak Stany Zjednoczone jest ogrom mniejszości polskiej, która może odegrać rolę ambasadora polskich spraw, a w takich kwestiach jak odkłamywanie historii kluczową rolę.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki