• Niedziela, 12 kwietnia 2026

    imieniny: Juliusza, Oksany, Zenona

Donos na rodzinę

Poniedziałek, 29 stycznia 2018 (21:55)

Nowelizacja ustawy o podstawowej opiece zdrowotnej burzy autonomię rodziny i nakazuje donosicielstwo

Uzasadnioną obawę środowisk monitorujących działania mogące skutkować nadmierną ingerencją państwa w funkcjonowanie i autonomię rodziny budzą nowe przepisy ustawy z dnia 27 października 2017 r. o podstawowej opiece zdrowotnej (POZ) oraz założeń projektu kolejnej ustawy o zdrowiu dzieci i młodzieży w wieku szkolnym, która miałaby nadać szerokie kompetencje (m.in. dostęp do dokumentacji medycznej i zaleceń lekarzy) pielęgniarce (higienistce) szkolnej. Niepokój wywołany przez ustawę o POZ związany jest m.in. z ratyfikowaną przez Polskę Konwencją Rady Europy o zapobieganiu i przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet, uznającą rodzinę za źródło przemocy i patologii. Przepisy ustawy o POZ wzmacniają bowiem stan prawny, w którym autonomia rodziny przestaje być respektowana przez państwo.

1 grudnia 2017 r. weszła w życie większość przepisów ustawy z dnia 27 października 2017 r. o podstawowej opiece zdrowotnej. Ustawa ta zawiera szereg rozwiązań, na których niepokojący charakter słusznie zwracają uwagę organizacje i środowiska monitorujące działania mogące skutkować nieuzasadnioną kontrolą oraz nadmierną ingerencją państwa w funkcjonowanie i autonomię rodziny.

Niepokój związany z ustawą o POZ oraz założeniami projektu do ustawy o zdrowiu dzieci i młodzieży w wieku szkolnym należy wiązać z ratyfikowaną przez Polskę Konwencją Rady Europy o zapobieganiu i przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej oraz z ustawą z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Rozwiązania przyjęte w ustawie o POZ są, co do zasady, konsekwencją przepisów antyrodzinnych (zwanych dla niepoznaki „antyprzemocowymi”) uznających rodzinę za źródło przemocy i patologii.

Wątpliwości te są tym bardziej uzasadnione, gdy rozważy się je w kontekście założeń projektu ustawy o zdrowiu dzieci i młodzieży w wieku szkolnym, zgodnie z którymi na pielęgniarkę szkolną miałby zostać nałożony m.in. obowiązek zgłaszania wszystkich dostrzeżonych przez nią nieprawidłowości do opieki społecznej. Do takich może należeć „rozpoznanie” zjawiska przemocy domowej czy nierealizowanie, także profilaktycznych, zaleceń lekarza.

Rodzina pod lupą

Nowa ustawa o POZ tworzy system, w którym docelowo każdy pacjent ma być objęty opieką zespołu podstawowej opieki zdrowotnej (lekarz, pielęgniarka oraz położna) koordynowaną przez lekarza rozstrzygającego o sposobie planowania i realizacji postępowania diagnostyczno-leczniczego świadczeniobiorcy. Zespół POZ ma prowadzić stałą wymianę informacji o świadczeniobiorcy oraz podejmować wspólne działania w zakresie niezbędnym dla zachowania zdrowia, profilaktyki, rozpoznawania i leczenia chorób, pielęgnowania oraz rehabilitacji świadczeniobiorcy, zaś w ramach profilaktycznej opieki zdrowotnej nad dziećmi i młodzieżą współpracować z pielęgniarką środowiska nauczania i wychowania lub higienistką szkolną.

Niebezpieczeństwo naruszenia autonomii rodziny, a zarazem obawa przed naruszeniem praw rodziców przez członków zespołu POZ bądź pielęgniarkę (higienistkę) szkolną, do której obowiązków zgodnie z założeniami projektu ustawy o zdrowiu dzieci i młodzieży w wieku szkolnym ma należeć zgłaszanie wszelkich „nieprawidłowości”, łączy się z niezwykle nieprecyzyjną definicją pojęcia „przemocy w rodzinie”, jaką posługuje się ustawa z 29 lipca 2005 r. i akty wydane na jej podstawie. Zgodnie z przyjętym znaczeniem za przemoc domową można uznać zachowania, które w określonych okolicznościach w pełni zasadnie mogą być uznane za środki wychowawcze będące wyrazem troski rodziców o dziecko i jego dobro („krytykowanie”, „kontrolowanie”, „ograniczanie kontaktów”, „izolacja” i „ciągłe niepokojenie”).

Ponadto zespół POZ ma działać we współpracy „z przedstawicielami organizacji i instytucji działających na rzecz zdrowia oraz organami administracji publicznej” (art. 18 ustawy), co rodzi pytanie o cel i zasadność takiej współpracy, a także o definicję instytucji „działających na rzecz zdrowia” oraz o rolę rodziców w procesie tej współpracy, czy też w ogóle o ich świadomość o prowadzeniu owej „współpracy” w odniesieniu do dziecka.

Dane osobowe na widoku

Co więcej, zgodnie z ustawą dane dotyczące pacjentów mogą być przekazywane za pomocą powszechnie dostępnych systemów teleinformatycznych, środków komunikacji elektronicznej czy publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych, co budzi uzasadnione wątpliwości co do bezpieczeństwa przekazywania tych danych – na co zwracał uwagę także Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych.

Należy wspomnieć, że w aktualnym stanie prawnym to od subiektywnej oceny pracownika socjalnego zależy decyzja, czy dane zachowanie jest już przykładem „przemocy w rodzinie stanowiącej bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia dziecka”. Najbardziej drastyczna ingerencja w życie rodzinne i prywatne jest zatem możliwa bez uprzedniego wszczęcia postępowania, co godzi w konstytucyjnie chronioną autonomię rodziny (art. 18 Konstytucji RP).

Już na podstawie dotychczas obowiązujących przepisów ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie o wszczęciu procedury wobec rodziny, którą podejrzewa się o to, że jest dotknięta przemocą, nie informuje się osób podejrzanych o stosowanie przemocy i nie przewiduje się obowiązku poinformowania osób posądzanych (w tym bezpodstawnie pomawianych) o fakcie wszczęcia względem nich wyżej wspomnianej procedury. W konsekwencji ustawa nie stwarza osobie podejrzanej o stosowanie przemocy w rodzinie możliwości dostępu do informacji zgromadzonych w postępowaniu oraz nie umożliwia jej bycia wysłuchaną w postępowaniu „Niebieska Karta”.

W świetle powyższego, nowe regulacje zawarte w ustawie o POZ oraz planowane poszerzenie kompetencji pielęgniarki (higienistki) szkolnej można odczytywać jako zachętę do zintensyfikowania działań wymierzonych w autonomię rodziny, co stwarza ogromne pole do działania ludzi złej woli, na czym najbardziej cierpieć będą najmłodsi.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Anna Świerzewska