Jednym ruchem
Wtorek, 23 stycznia 2018 (04:00)Rozmowa z poseł Anną Marią Siarkowską (Partia Republikańska, klub PiS)
Już 54 dni posłowie zajmują się projektem „Zatrzymaj aborcję”. Statystycznie w polskich szpitalach dziennie ginie troje dzieci.
– Prace w Sejmie nad projektem „Zatrzymaj aborcję” powinny zdecydowanie przyspieszyć. Ta sprawa jest priorytetowa. Chodzi przecież o życie ludzi. Dlatego też posłowie, którzy zresztą niejednokrotnie w kampanii wyborczej postulowali zniesienie aborcji eugenicznej, czyli dyskryminacji ze względu na stan zdrowia przed narodzeniem, powinni dołożyć wszelkich starań, aby ten projekt przyjąć jak najszybciej. To zbrodnicze prawo trzeba znieść. Wszelka zwłoka w tej sprawie obciąża sumienia wszystkich posłów.
Kilkudziesięciu posłów Prawa i Sprawiedliwości zagłosowało za dalszym procedowaniem projektu zakładającego aborcję na życzenie. Biorąc pod uwagę również wolne tempo prac nad projektem „Zatrzymaj aborcję”, rodzi się pytanie, dlaczego tak się dzieje?
– Po pierwsze, warto podkreślić, że nie jest to sprawa partyjna. Zarówno za projektem „Zatrzymaj aborcję”, jak również za odrzuceniem projektu, który miał zaostrzać prawo aborcyjne poprzez zwiększenie przesłanek do legalnego zabijania dzieci i dalszej dyskryminacji ludzi, zagłosowali przedstawiciele różnych opcji parlamentarnych. To pokazuje, że nie jest to sprawa partyjna. Poza tym w sprawach tak kluczowych jak prawo do życia nie można kierować się logiką sondaży czy aktualną koniunkturą polityczną. Niestety, w podejmowanych w tej materii decyzjach widać, że na procedowanie tych projektów mogły mieć one wpływ. Niektórzy politycy obawiają się, że sprawa tego projektu stanie się przyczyną protestów antyrządowych, tak jak było to przy okazji tzw. czarnych marszów. Pewnie tego rządzący chcieliby uniknąć.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym