• Niedziela, 24 maja 2026

    imieniny: Zuzanny, Joanny, Mileny

Na początek program minimum

Sobota, 20 stycznia 2018 (15:07)

Z prof. Karolem Karskim, byłym sekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, posłem do europarlamentu z Prawa i Sprawiedliwości, członkiem Prezydium Parlamentu Europejskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Niszczenie biur poselskich, fizyczne ataki na polityków Prawa i Sprawiedliwości. Można powiedzieć, że ta agresja staje się normą. Ale czy to normalne?

– Siedziba Prawa i Sprawiedliwości w Warszawie przy ul. Nowogrodzkiej, biuro posła Michała Jacha w Gryficach to tylko ostatnie przypadki ataków na biura poselskie, których w tym roku było już więcej. Wszyscy pamiętamy też, co zrobił w październiku 2010 roku „wyhodowany” na kampanii nienawiści Ryszard Cyba, były członek Platformy Obywatelskiej, który zaatakował Biuro Poselskie Prawa i Sprawiedliwości w Łodzi i zabił Marka Rosiaka, asystenta europosła Janusza Wojciechowskiego. Krzyczał przy tym, że chce zabić Jarosława Kaczyńskiego. Teraz znów mamy do czynienia z atakami na biura poselskie, w tym z próbą podpalenia biura minister Beaty Kempy w Sycowie, atakami na biura innych posłów Prawa i Sprawiedliwości: europosła Kosmy Złotowskiego w Bydgoszczy oraz na wspólne biuro europosła Kosmy Złotowskiego i posła Łukasza Schreibera w Nakle nad Notecią czy na biuro posła Andrzeja Melaka Warszawie.

Czy osobiście Pan również spotkał się z agresją?

– W październiku 2017 roku zniszczono drzwi do budynku, w którym mieści się moje olsztyńskie biuro poselskie. Ma w nim swoje biuro także poseł Iwona Arent. Co ciekawe, są to sytuacje bardzo jednostronne, atakowane są w zasadzie tylko nasze biura poselskie. Są oczywiście wyjątki, np. ostatnio fekaliami obrzucono biuro jednej z posłanek Nowoczesnej Kornelii Wróblewskiej w Zamościu, gdy postąpiła wbrew swojemu ugrupowaniu, bo nie zagłosowała za skierowaniem do prac w komisji projektu ustawy aborcyjnej. Wspomniane przypadki ataków są bardzo poważne. Eskalacja coraz częściej fizycznych ataków na biura posłów jest szczególnie niepokojąca.

Jak reaguje Parlament Europejski w przypadku, kiedy ataki mają miejsce na biura europosłów?     

– Kiedy były ataki na biura europoselskie, to administracja Parlamentu Europejskiego podeszła do tego bardzo poważnie, pytając się, czy potrzebne jest wzmocnienie w jakikolwiek sposób ich bezpieczeństwa i czy oczekiwana jest z jej strony taka pomoc. Natomiast jeśli chodzi o posłów na Sejm, to z tego, co wiem, marszałek Marek Kuchciński skierował do przewodniczącego sejmowej Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych pismo w sprawie „rozważenia nowych możliwości zwiększających poziom bezpieczeństwa biur”. Chodzi m.in. o objęcie biur poselskich ochroną i monitoringiem, a także o zaostrzenie kar za akty wandalizmu oraz za znieważanie funkcjonariuszy publicznych. Sądzę, że nieuchronność kary, surowej kary, może skutecznie zniechęcić do tego typu agresywnych zachowań.

Mamy do czynienia z próbą zastraszania polityków PiS i w ten sposób wymuszania na nich określonych zachowań?

– To są działania, które mogą wynikać z różnych przyczyn. Proszę zwrócić uwagę, że do przemocy czy aktów terroru odwołuje się zawsze strona, która nie mając rzeczowych argumentów, wystarczającego przebicia, działa punktowo, chcąc w ten sposób niejako nagłośnić swoją obecność lub sprzeciw wobec kogoś innego. To oczywiście infantylna taktyka, ale w środowiskach, które się dopuszczają takich aktów, widocznie uznawana i akceptowana.

Do czego mogą doprowadzić takie nastroje wśród zwolenników totalnej opozycji? 

– Cokolwiek powiedzieć, to i tak będzie to mało znaczące wobec skali tego zjawiska. To są bardzo niebezpieczne działania, które mogą prowadzić do tragedii, i wszyscy, którzy się dopuszczają takich zachowań, powinni mieć tego świadomość. Jeszcze raz przypomnę, że Marek Rosiak został – w trakcie kampanii nienawiści wobec Prawa i Sprawiedliwości – zamordowany przez byłego członka Platformy Obywatelskiej. Ponadto jeśli – jak to miało miejsce w przypadku próby podpalenia biura Beaty Kempy w Sycowie – dotyczy to budynku, w którym mieszka kilka rodzin, to wygląda to bardzo źle, wprost nieludzko.   

Może wystarczyłoby, żeby liderzy totalnej opozycji w sposób jasny odcięli się od tych aktów, skrytykowali je. Tymczasem nic takiego się nie dzieje. Co więcej, słyszymy, że PiS ma to, na co zasłużyło… 

– Należałoby się też spodziewać ostrego potępienia tego typu czynów, ale – jak widać – nic takiego nie następuje. Przypomnę, że kiedy po ataku na biuro europosła Kosmy Złotowskiego i posła Łukasza Schreibera w Nakle politycy ci wystosowali apel o wyzbycie się przemocy w debacie publicznej, to spotkał się on z wieloma szyderczymi komentarzami. Mamy zatem do czynienia z czymś bardzo dziwnym i obawiam się, że brak reakcji oraz stanowczego, powszechnego potępienia takich aktów może powodować, że w spaczonych nienawiścią umysłach powstaną nowe, jeszcze bardzie brutalne pomysły atakowania politycznych przeciwników.

Jak zatrzymać tę agresję w polityce? Jak przeciwdziałać zjawisku nienawiści, która może doprowadzić do tragedii?

– Z jednej strony, organy państwa powołane do tego powinny reagować. Jeśli bowiem dochodzi do czynów kryminalnych, to trzeba ścigać sprawców i doprowadzać do ich ukarania. Z drugiej strony należy przeciwdziałać takim zachowaniom. To od strony organów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Natomiast generalnie potrzebny jest konsensus polityczny i zrozumienie, że można się różnić poglądami, co wcale nie znaczy, że trzeba być wobec siebie fizycznie agresywnym. Na początek taki program minimum. Spodziewałbym się, że wszystkie siły obecne na polskiej scenie politycznej potępią tego typu agresję, co może przeciwdziałać kolejnym atakom. Niestety, tego nie widać.

Czym ten brak reakcji może być spowodowany?

– Trudno to określić, być może niektórzy zdają sobie sprawę, że te ataki agresji mogą być wywoływane przez osoby o podobnych do nich poglądach politycznych. I to być może powoduje niemoc i brak odcięcia się od tego typu agresywnych działań. To ogromny błąd, bo potrzebne jest powszechne potępienie oraz przekonanie, że tego typu czyny są niedopuszczalne, bo mogą prowadzić do kolejnych tragicznych wydarzeń.

Może potrzebna jest rozmowa między środowiskami politycznymi i wspólny apel?

– Dla uspokojenia bardzo mocno podgrzanej atmosfery, dla uspokojenia sytuacji, która – jak widzimy – coraz częściej wymyka się spod kontroli, konieczne jest odcięcie się wszystkich parlamentarzystów od takich zachowań i potępienie ataków na biura poselskie, tak jak my to czynimy. W zdecydowanej większości ofiarami tego typu działań padają politycy Prawa i Sprawiedliwości i ich biura. Jeśli nie zostanie przerwana rosnąca fala agresji i nienawiści, to możemy – oby nie – być świadkami kolejnych, kto wie, czy nie jeszcze bardziej agresywnych, zachowań. Sądzę, że nikt rozsądnie myślący nie będzie dążył do tego, bo dobrze wiemy, czym może się to skończyć. Cóż jednak znaczą moje słowa wobec śmierci człowieka – wspomnianego Marka Rosiaka, który wcale nie musiał zginąć, a niestety padł ofiarą agresji, bo wcześniej nie wyciągnięto wniosków. Nie można dopuścić, żeby sytuacja ta kiedykolwiek się powtórzyła.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki