• Niedziela, 24 maja 2026

    imieniny: Zuzanny, Joanny, Mileny

Zmiany były konieczne

Poniedziałek, 15 stycznia 2018 (20:34)

Ze Stanisławem Piotrowiczem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

W życie wchodzą nowe przepisy o wyborze sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa. Tymczasem niejako wyprzedając to wydarzenie, ze stanowiska zrezygnował przewodniczący Dariusz Zawistowski. Jak odbiera Pan tę decyzję?

– To pusty gest. Sędzia Dariusz Zawistowski chyba dostrzegł to, że rzeczywiście KRS w dotychczasowym kształcie funkcjonować dłużej nie może i nie będzie, że przepisy weszły w życie, procedury wyłaniania nowej KRS już zostały wdrożone, w związku z tym postanowił się jeszcze objawić jako obrońca dotychczasowych rozwiązań. Zrezygnować z funkcji w przeddzień zaprzestania działalności KRS w dotychczasowym kształcie to żaden gest.

Zabiegi mające zablokować reformy sądownictwa trwały do samego końca…

– KRS, broniąc swoich przywilejów do ostatnich chwil, podejmowała wysiłki, ażeby nie dopuścić do reform w wymiarze sprawiedliwości, w szczególności usiłowała doprowadzić do tego, żeby ustawa o KRS i o Sądzie Najwyższym nie weszła w życie. Świadczy o tym chociażby to, że już po przyjęciu ustawy przez parlament RP i podpisaniu przez prezydenta Dudę w dalszym ciągu podejmowano uchwały i zwracano się do różnych instytucji międzynarodowych, ażeby te wpłynęły na odwrócenie zmian. Można powiedzieć, że KRS pod wodzą sędziego Zawistowskiego podejmowała wszelkie możliwe wysiłki, jednak gdy te okazały się nieskuteczne i rada niebawem przestanie funkcjonować w dotychczasowym kształcie, to prezes Dariusz Zawistowski podał się do dymisji, rezygnując z funkcji. I w tym kontekście trzeba widzieć tę jego rezygnację.       

Kapitan ostatni schodzi z okrętu, tyle że tu jest inaczej…   

– Myślę, że sędzia Zawistowski chciał tym gestem zademonstrować w środowisku sędziowskim swoją determinację, że walczy do końca, a ostatnim akcentem tej walki jest manifestacja związana z rezygnacją ze stanowiska. Jestem przekonany, że przewodniczący Zawistowski nie zrezygnowałby ze stanowiska szefa KRS, gdyby w perspektywie była jeszcze możliwość dłuższego pełnienia tej funkcji, bądź gdyby miał nadzieję, że ta reforma zostanie jeszcze odwrócona. Stąd ten gest należy rozumieć w ten sposób, że rzeczywiście reforma jest nieuchronna, reforma została wdrożona, a co zatem idzie – przewodniczący Zawistowski nie miał już nic do stracenia.

Część członków KRS wezwała sędziów, aby nie brali udziału w wyborze do KRS według nowych zasad. Jaka jest intencja tego typu działań?

– Mamy nawoływanie do bojkotu, do paraliżu tego organu, co oznacza obronę do końca. Mamy więc nierespektowanie faktu, że parlament przyjął ustawę, nierespektowanie tego, że prezydent Duda podpisał tę ustawę. Tak wygląda demokracja w wydaniu tych ludzi, którzy – na co dzień – mają usta pełne demokracji, praworządności, o których przestrzeganie rzekomo walczą, a de facto nawołują do nieprzestrzegania prawa. Te środowiska w dalszym ciągu walczą o swoje przywileje i o własne pozycje, a nie o dobro wymiaru sprawiedliwości. Nikt co do tego nie powinien mieć złudzeń, skoro na naszych oczach manifestuje się to, przed czym przestrzegali niegdyś profesorowie prawa i byli sędziowie Trybunału Konstytucyjnego. Oni – jak pamiętamy – przed laty ujawniali swoje obawy, że KRS w takim kształcie, w jakim była dotychczas, może przerodzić się w ciało nietroszczące się o niezależność wymiaru sprawiedliwości i niezawisłość sędziowską, czyli innymi słowy troszczące się nie o dobro wymiaru sprawiedliwości, ale o własne korporacyjne interesy. I teraz to się unaocznia, obawy profesorów prawa ziściły się, a ostatnie zachowania sędziów dostarczyły czytelnych dowodów, że autorytety prawnicze, które, już kiedyś wyrażały tego typu obawy, miały rację. KRS cały czas podejmowała działania niesłużące wymiarowi sprawiedliwości, a jedynie obronie uprzywilejowanej pozycji środowiska sędziowskiego.

Nowelizacja ustawy wprowadza wybór przez Sejm 15 członków KRS na czteroletnią kadencję. Proszę przypomnieć, jak to wyglądało dotychczas?

– KRS składa się z 25 osób. W skład tej rady, z urzędu wchodzi minister sprawiedliwości, I prezes Sądu Najwyższego, prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego, przedstawiciel Prezydenta RP, czterech posłów i dwóch senatorów. Pozostałą grupę stanowi 15 sędziów. I jeśli o wcześniej wymienionych przeze mnie członkach KRS Konstytucja przesądzą wprost, tak o 15 sędziach nie mówi, w jaki sposób mają być oni wyłaniani, stanowiąc jedynie, że w skład KRS wchodzi 15 sędziów. Przepis Konstytucji mówi, że sposób wyboru członków do KRS określi ustawa, co oznacza, że zapis ten odnosi się do sędziów, bo wszyscy wcześniej wymienieni nie są wybierani, a w skład rady wchodzą z urzędu, co przesądza Ustawa Zasadnicza. Do tej pory przepis ten interpretowano w ten sposób, że sędziów do KRS wybierali sędziowie na poszczególnych szczeblach sądownictwa. Efekty tych wyborów były takie, że w KRS zasiadali – w zasadzie – sędziowie najwyższych szczebli.

Czy można prosić o konkretny przykład?     

– Na 15 sędziów w KRS tylko jeden był przedstawicielem sądów rejonowych, pozostali to sędziowie Sądu Najwyższego, Sądu Apelacyjnego i sądów okręgowych. I choć najwięcej jest sędziów sądów rejonowych, to mają oni najmniejszą reprezentacje w KRS. Można powiedzieć, że zasada była taka, im wyższy szczebel sądownictwa, tym większa ich reprezentacja w KRS. Chcieliśmy i zmieniliśmy tę zasadę tak, aby o tym, kto będzie sędzią w Polsce, nie decydowali wyłącznie sędziowie.

Innymi słowy, sędziów w Polsce wybierały środowiska sędziowskie…?

– Dokładnie. Skoro bowiem w KRS znakomitą większość stanowili sędziowie, to de facto oni decydowali o tym, kto będzie sędzią w Polsce, dlatego że KRS jest jedynym podmiotem, który występuje do Prezydenta RP o nominacje na stanowiska sędziowskie do wszystkich szczebli. W praktyce sprowadzało się to do tego, że skoro w KRS sędziowie mają większość, bo przypomnę na 25 członków 17 to sędziowie (15 sędziów plus prezes Sądu Najwyższego i prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego), to oczywistym jest, że to sędziowie decydowali o tym, kto będzie obejmował stanowisko sędziowskie na wszystkich szczeblach wymiaru sprawiedliwości. Chcemy to zmienić i to zmieniamy, zmieniamy poprzez przyjęcie i wdrożenie w życie ustawy o KRS.

Ostatnio sędzia Igor Tuleya zawiadomił prokuraturę ws. zeznań dotyczących obrad Sejmu w Sali Kolumnowej w grudniu 2016 r., podczas którego uchwalono ustawę budżetową. Czemu to ma służyć?

– Traktuję takie działania jako przejaw zaangażowania politycznego. Warto podkreślić, że apolityczność sędziego to wymóg konstytucyjny. Tego rodzaju działania – i chyba sędzia Igor Tuleya ma tego świadomość – czynią wszystko, aby utracił kwalifikacje sędziowskie. Sędzia nie może być zaangażowany politycznie. Proszę sobie wyobrazić sytuację, że oto obywatel staje przed sądem, który wcześniej demonstrował swoje zaangażowanie polityczne. Czy taki obywatel ma podstawy do tego, by przypuszczać, że jego sprawa zostanie rozpatrzona bezstronnie? Z całą pewnością nie. Zresztą sędzia Tuleya w swoim orzecznictwie wykazał, że nie należy do tych sędziów, którzy rozstrzygają w sposób bezstronny. Na braku tej bezstronności zaciążyły demonstrowane – również w ostatnim okresie – poglądy polityczne.

Co oznacza – jak Pan poseł stwierdził, że sędzia Tuleya jest na najlepszej drodze do utraty kwalifikacji sędziowskich?

– Tak jak wspomniałem, sędzia powinien być apolityczny i to jest wymóg prawny. Jeżeli ktoś zaangażował się w politykę, to niechże zajmuje się polityką. Nie można łączyć polityki z działalnością orzeczniczą.

Kto decyduje o ukaraniu sędziego?

– Sędziowie są nieusuwalni – tak wynika z Konstytucji RP. Natomiast o ewentualnym usunięciu sędziego z zawodu decyduje Sąd Dyscyplinarny. Wcześniej rzecznik dyscyplinarny może wdrożyć tego typu postępowanie, może też takie postepowanie zainicjować minister sprawiedliwości.

Czy w przypadku sędziego Tuleyi taka okoliczność wchodzi w grę?

– Trzeba zobaczyć, jakie są kryteria. Jak powiedziałem wcześniej, sędzia winien być apolityczny, swoją postawą nie może uwłaczać godności i powadze urzędu, który sprawuje. A zatem te przepisy dotyczą wszystkich sędziów. W katalogu kar dyscyplinarnych, jakim dysponuje Sąd Dyscyplinarny, są m.in.: kara upomnienia, nagany, przeniesienia na inne stanowisko oraz złożenia z urzędu sędziowskiego.

Dziękuję za rozmowę.  

Mariusz Kamieniecki