Lekarze masowo wypowiadają klauzulę opt-out
Wtorek, 2 stycznia 2018 (20:09)3546 lekarzy rezydentów i specjalistów wypowiedziało umowy, na mocy których wyrażali zgodę na przedłużenie czasu pracy powyżej 48 godzin tygodniowo – wynika z danych Ministerstwa Zdrowia.
Resort poinformował, że klauzulę opt-out wypowiedziało 1889 rezydentów i 1657 innych lekarzy. W tych placówkach, w których klauzulę wypowiedziała znaczna część lekarzy, istnieje ryzyko problemów z obsadą dyżurów lekarskich. Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że „sytuacja nie jest, wbrew wielu przekazom medialnym, dramatyczna”.
„Należy podkreślić, że [...] budzenie w ten sposób niepokoju u pacjentów w całym kraju jest nadużyciem” – napisała rzecznik MZ Milena Kruszewska. Zapewniła, że resort przygotowuje się na ewentualne problemy związane z wypowiadaniem klauzuli opt-out.
MZ zaznaczyło, że będzie wspierać dyrektorów szpitali, „którzy są zobowiązani do zapewnienia ciągłości opieki nad pacjentami”. Resort kolejny raz przypomniał, że zarządzający placówkami medycznymi mają możliwość zmian w systemie czasu pracy w celu zapewnienia całodobowej opieki nad pacjentami.
„Takim rozwiązaniem może być wprowadzenie pracy zmianowej lekarzy lub praca w systemie równoważnym, przy czym rozwiązania takie są mniej korzystne dla pacjentów z uwagi na nieregularny dostęp do lekarza prowadzącego” – podał resort.
Wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL Łukasz Jankowski poinformował, że przedstawiciele tej organizacji wystosowali pismo do premiera Mateusza Morawieckiego z prośbą o spotkanie. Zapewnił, że protestujący chcą jak najszybciej zasiąść do rozmów.
Porozumienie podaje inne niż ministerstwo dane na temat liczby wypowiedzianych klauzul opt-out. Według wiceprzewodniczącego PZ OZZL, wypowiedziało je ok. 5 tys. lekarzy, z czego 60 proc. to rezydenci. Dodał, że do protestu dołączają kolejni lekarze.
„Słyszymy o Poznaniu, słyszymy o Bytomiu, można powiedzieć, że jest to efekt kuli śniegowej. Akcja ruszyła i zachęceni przez sukces tej akcji dołączają kolejni” – mówił Jankowski PAP.
Jak dodał, najtrudniejsza sytuacja jest w Rzeszowie, ale w jego ocenie planowe zabiegi są odwoływane także w innych szpitalach.
„Nie ukrywam, że najbardziej się to odbiło na wprowadzonej przez sieć szpitali nocnej i świątecznej opiece lekarskiej w każdym szpitalu, który wchodził do sieci. Wiemy, że tam rzeczywiście brakuje kadry” – mówił Jankowski.
Po wprowadzeniu sieci szpitali w znacznej części tych placówek zaczęła funkcjonować nocna i świąteczna pomoc lekarska – wcześniej tego typu usługi były domeną przede wszystkim przychodni.
Minister Konstanty Radziwiłł utrzymuje, że Szpital Wojewódzki w Rzeszowie jest jedynym miejscem, gdzie wystąpiły problemy związane z wypowiadaniem umów opt-out.
– To jest jedno jedyne miejsce w całej Polsce – w Szpitalu Wojewódzkim w Rzeszowie, gdzie rzeczywiście w okolicznościach jeszcze dla mnie niejasnych, z powodu nieobecności jednego lekarza albo dwóch lekarzy, z tego, co wiem, rzeczywiście nocna i świąteczna pomoc lekarska została zamknięta – mówił Radziwiłł.
Minister zapewnił jednak, że w tym samym mieście, w niewielkiej odległości od zamkniętej placówki jest kilka innych poradni udzielających lekarskiej pomocy w nocy i w czasie świąt.
Szef resortu zdrowia podkreślił, że „z całą pewnością” nie ma żadnego niebezpieczeństwa dla pacjentów. Jego zdaniem, „lekarze, którzy organizują ten bunt, chcą skomplikować pracę szpitalom, zaburzyć ciągłość opieki nad pacjentami”.
Rezydenci nie zgadzają się z tym stanowiskiem ministra.
– Trudno przypuszczać, żeby lekarze, dla których szpitale są głównym miejscem pracy, chcieli, żeby te szpitale upadały; również trudno przypuszczać, żeby lekarze, którzy do tej pory dorabiali na dyżurach, i to niejednokrotnie drugą pensję, a teraz w trosce o system ochrony zdrowia rezygnują z tych dodatkowych źródeł zarobkowania, żeby im też zależało na paraliżu systemu ochrony zdrowia. Po prostu ludzie są już tak zdeterminowani, że widzą sens nacisku na rząd, żeby wprowadzono szybciej zwiększenie finasowania. Myślę, że to jest główny cel tej akcji – powiedział Jankowski.
Od października lekarze i przedstawiciele innych zawodów medycznych prowadzą protest, domagając się m.in. zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia do 6,8 proc. PKB od 2021 r. oraz wzrostu wynagrodzeń. Lekarze zapowiedzieli, że w placówkach na terenie całego kraju będą wypowiadać klauzulę opt-out (jej podpisanie jest przez lekarza dobrowolne i oznacza zgodę na wydłużenie czasu pracy, dzięki czemu szpitale mogą zapewnić obsadę lekarską przez całą dobę). Niedawno weszła w życie nowelizacja ustawy, na mocy której do 2025 roku nakłady na opiekę zdrowotną mają stopniowo rosnąć do 6 proc. PKB w 2025 roku.
RP