• Niedziela, 24 maja 2026

    imieniny: Zuzanny, Joanny, Mileny

Jak wyleczyć szpitale

Piątek, 29 grudnia 2017 (21:36)

Z Marią Ochman, przewodniczącą Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność”, rozmawia Paulina Gajkowska

 

Premier Mateusz Morawiecki zapowiada wzrost nakładów na służbę zdrowia do 6 proc. PKB. Jak Pani ocenia deklaracje rządu w kontekście aktualnej, wciąż niełatwej sytuacji w tym sektorze?

– Słuchając ich, mam nadzieję, że wreszcie zdrowie stanie się priorytetem polskiego rządu, ponieważ do tej pory tak nie było.

Co to konkretnie znaczy?

– Zdrowie jest jednym z elementów bezpieczeństwa państwa. W systemie służby zdrowia chodzi o zapewnienie obywatelom skoordynowanej opieki zdrowotnej, która powinna obejmować profilaktykę i leczenie zarówno dzieci i młodzieży, jak również osób starszych. Przede wszystkim należy połączyć szeroko pojętą politykę zdrowotną z demografią. Nie uciekniemy od zmian demograficznych, do których Polska nie jest przygotowana. Mam tu na myśli politykę senioralną, jak również kolejne kroki idące za realizacją programu „500+”, czyli m.in. szereg działań powiązanych z opieką nad matką i dzieckiem.

Brakuje też sprawnego systemu zatrudniania i wynagradzania personelu medycznego.

– Od dawna borykamy się z problemem braku pracowników. Pewnym drobnym kroczkiem we właściwym kierunku była ustawa o ustaleniu najniższego zasadniczego wynagrodzenia dla pracowników służby zdrowia, ale objęła ona tylko część zatrudnionego personelu. Ustawa nie spełniła oczekiwań, trzeba ją szybko znowelizować – jest w tej sprawie gotowość rządu, ale potrzebne jest też realne wzmocnienie finansowe szpitali, aby mogły zrealizować zadania wynikające z ustawy.

To, co powinno budzić niepokój ministra zdrowia, i co niepokoi nas, pacjentów, to zapowiadane odejście lekarzy od łóżek pacjentów, czyli wypowiadanie klauzuli opt-out. Tego typu działanie budzi kontrowersje natury etycznej, ale niestety, tak radykalna forma protestu okazuje się skuteczna, czego dowodem jest to, że minister podwyższył wynagrodzenia rezydentów. Wcześniej minister zdrowia w rządzie PO – PSL „wyróżnił” podwyżkami jedynie pielęgniarki i położne. Uważamy, że problemy należy rozwiązywać kompleksowo, a nie na zasadzie gaszenia pożaru benzyną. To, że rządzący od lat nie podejmują działań kompleksowych, skutkuje nakręcającą się spiralą roszczeń. Dlatego zapowiedzi nowego premiera budzą nadzieję, że wreszcie w całościowy sposób podejdzie się do likwidacji narastających latami licznych patologii w systemie służby zdrowia.

Premier deklaruje również uszczelnienie systemu wydatkowania pieniędzy.

– I to jest bardzo ważna zapowiedź. Mówi się ciągle, że w służbie zdrowia jest za mało pieniędzy. To prawda, bo ta najszybciej rozwijająca się, innowacyjna dziedzina gospodarki wchłonie każdą ilość pieniędzy. Na rynek wprowadzane są nowe leki, wraz z nowymi metodami leczenia wprowadza się kosztowny sprzęt. Niestety, w Polsce wciąż nie doczekaliśmy się jednolitego rejestru usług medycznych – systemu, który monitorowałby zasadność wydatkowania pieniędzy z naszych składek, eliminował, najdelikatniej mówiąc, nieprawidłowości… Oczywiście, należy liczyć się z tym, że w niektórych obszarach takie działania będą budzić protesty. Musimy pamiętać o tym, że na polskiej służbie zdrowia „kręcono lody”, cytując jedną z byłych posłanek PO, i temu też się trzeba przyjrzeć. Z jednej strony mamy niskie wynagrodzenia, z drugiej – miliardy poza skuteczną kontrolą.

Sektor usług niepublicznych cały czas rośnie.

– W ocenie NSZZ „Solidarność”, służba zdrowia powinna być oparta o placówki publiczne z uzupełniającymi ich ofertę placówkami prywatnymi. Do niedawna sytuacja wyglądała tak, że szpitale publiczne, wieloprofilowe, ponosiły ogromne koszty, zapewniając leczenie specjalistyczne, natomiast w niepublicznych placówkach świadczone były jedynie te usługi, które były wysoko wycenione przez NFZ. Ustawa o tzw. sieci szpitali wprowadziła 24-godzinną dostępność jako jeden z priorytetów wejścia do systemu finansowanego przez narodowego płatnika. Sieć szpitali jest pewnym krokiem ku dobrej i od dawna oczekiwanej zmianie.

Racjonalizacja systemu wydatkowania wpłynie na zmniejszenie się kolejek do lekarzy?

– Problem kolejek jest złożony, ponieważ dotyczy on również nieprzygotowania Polski do zmian demograficznych. Racjonalizacja wydatków w ramach systemu zdrowia oraz skuteczniejsza niż dotychczas informatyzacja na pewno wpłynęłaby na usprawnienie dostępu do usług. Wydaje się, że część kolejek jest sztucznie tworzona, nie tylko dlatego, że nie istnieje skuteczny monitoring oczekiwania na wizytę. Pacjenci już dziś w wielu przypadkach mogą znaleźć szpital lub przychodnię, gdzie szybciej można wykonać świadczenia. Czy wiedzą, gdzie szukać takiej informacji? Zwłaszcza że problem kolejek dotyka zwłaszcza naszych seniorów, a oni nie zawsze dobrze sobie radzą z wirtualną rzeczywistością.

Poza tym z leczeniem wielu chorób, zamiast oblężonych specjalistów, powinni poradzić sobie lekarze pierwszego kontaktu. W działaniu podstawowej opieki zdrowotnej popełniono latami szereg błędów, ulegając presji zamkniętych drzwi prywatnych gabinetów. Decyzjami politycznymi przesunęliśmy ciężar funkcjonowania systemu na najbardziej kosztochłonny, czyli na szpitale. Prawdą jest, że jeśli pacjent chce zrobić szybko badania, to najprościej zgłosić się z nieokreślonymi bólami na oddział ratunkowy i one tam muszą zostać przeprowadzone.

To jest właśnie generowanie kosztów.

– …i patologii. Aby je wyeliminować, na cały system polskiej opieki zdrowotnej powinien spojrzeć ktoś, kto nie jest związany z medycyną. Decyzje podejmowane przez ministra Konstantego Radziwiłła niestety utrwaliły status quo. Kolejne olbrzymie pieniądze poszły na niewydolną podstawową opiekę zdrowotną.

Czy sytuację poprawi niedawno uchwalona przez parlament ustawa o POZ?

– Trudno dziś wyrokować. Pewne jest jedno. Rządzący muszą wziąć odpowiedzialność za sytuację w służbie zdrowia. Obecnie jest tak, że za wszystko odpowiedzialny jest system. System, czyli kto? Narodowy Fundusz Zdrowia, który jest przecież tylko wykonawcą ustaw tworzonych przez kolejne rządy i parlamenty? Bezwzględnie musi wzrosnąć rola Rzecznika Praw Pacjenta, zwłaszcza na poziomie tworzenia ustaw. Rzecznik nie może być sprowadzony do roli książki skarg i zażaleń. Musi być rzeczywistym obrońcą interesów pacjenta w systemie, który chorym i ich rodzinom przypomina labirynt. Wiemy, że narosłych latami nieprawidłowości nie da się naprawić szybko. Dlatego plan naprawczy musi być kompleksowy i zapewne rozłożony na lata. Jesteśmy gotowi włączyć się w jego przygotowanie i realizację. Musimy mieć jednak zaufanie do ministra zdrowia. Czekamy więc na pierwsze decyzje rządu i działania zapowiedziane przez nowego premiera.

Dziękuję za rozmowę.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu  „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Paulina Gajkowska