Rząd prawie taki sam
Piątek, 8 grudnia 2017 (21:03)Premier Mateusz Morawiecki deklaruje, że jego rząd będzie personalnie niewiele się różnił od gabinetu Beaty Szydło.
Morawiecki był gościem programu „Rozmowy niedokończone” niemal tuż po odebraniu nominacji na prezesa Rady Ministrów z rąk prezydenta Andrzeja Dudy. Gość „Rozmów niedokończonych” powiedział, że chciałby w najbliższy wtorek wygłosić w Sejmie expose, „jeśli będzie na to zgoda prezydenta Andrzeja Dudy, marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego i kierownictwa politycznego PiS”. Wtedy też Sejm miałby głosować nad wotum zaufania dla nowego rządu.
Wysoka ocena ministrów
Ze słów Mateusza Morawieckiego wynika, że zmian w składzie rządu nie będzie wiele i chciałby też jak najszybciej zacząć pracę z ministrami.
– Żeby już na początku przyszłego tygodnia można było powołać Radę Ministrów praktycznie w bardzo podobnym czy niemalże identycznym składzie, ponieważ na dobrą sprawę ja bardzo wysoko oceniam pracę ministrów – podkreślił premier Morawiecki. I dodał: – Jeżeli będą potrzebne jakieś zmiany, to myślę, że nie trzeba ich robić pochopnie, tylko warto zastanowić się nad tym. Premier nie krył, że ewentualne roszady będą uzgadniane z kierownictwem politycznym PiS. Można więc powiedzieć, że będziemy mieli nowy-stary rząd z drobnymi korektami.
Morawiecki nie mówił o konkretnych ministrach, ale jeden z telewidzów zapytał, czy w jego gabinecie będzie miejsce dla ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Premier odpowiedział, że na tym stanowisku zmiany nie będzie. – Zbigniew Ziobro na pewno zostanie w rządzie. Mamy potwierdzoną chęć bardzo głębokiej współpracy dla dobra Polski – stwierdził Mateusz Morawiecki.
I zapewniał też, że skorzysta z propozycji zmian strukturalnych w rządzie, które zaproponowała premier Beata Szydło, bo z rad byłej szefowej rządu „bardzo chętnie korzysta”. – Pani premier ma ogromne doświadczenie i spojrzenie na to, co się dzieje wewnątrz rządu, na eliminowanie tych barier międzyresortowych, które często są zmorą funkcjonowania administracji publicznej. Będę starał się robić wszystko, by tych barier było jak najmniej i tak ukształtować współpracę między poszczególnymi resortami, aby była ona jak najbardziej efektywna dla dobra Rzeczypospolitej – mówił Morawiecki.
Rząd ma nowe cele
Premier wyjaśniał, że zmiany na szczytach władzy wynikają z nowych celów PiS i rządu. I porównał tę sytuację do działań wojskowych, gdy dokonuje się „przegrupowania sił w różnych sytuacjach”. Chodzi o kwestie gospodarcze i polityki zagranicznej.
– Przykładając ogromną wagę do spraw społecznych, angażując nasze środki, nasze siły w tematykę związaną z ludźmi, rodzinami, chcemy jednocześnie jeszcze więcej popracować na arenie międzynarodowej. Nad odklejaniem tych różnych bardzo krzywdzących i niesprawiedliwych łatek, które niektórzy próbują nam przyklejać – stwierdził premier.
Mateusz Morawiecki dodał, że „jest wysoce prawdopodobne”, iż będziemy mieli rekordowy, bo najniższy przyrost długu publicznego w latach III Rzeczypospolitej. – Czyli ten dług albo przyrośnie w minimalnym stopniu, albo będzie wręcz oscylował wokół zera – wyjaśnił Morawiecki. I przypomniał, że w poprzednich latach ten dług narastał (w czasie ośmiu lat rządów PO i PSL z około 500 mld zł do 880 mld zł, teraz wynosi 1 bln zł) i działo się to w sytuacji, gdy następowała wyprzedaż „naszych sreber narodowych”.
W polityce gospodarczej premier zapowiada kontynuowanie uszczelniania systemu podatkowego, bo tylko w tym roku dochody budżetu z VAT wzrosły o 30 mld zł, ale i rozsądne wydawanie pieniędzy publicznych. – Państwo powinno trochę więcej oszczędzać, administracja publiczna mogłaby się trochę odchudzić. Każdą złotówkę należy oglądać z każdej strony przy wydawaniu, bo to jest grosz publiczny – mówił premier na antenie Telewizji Trwam. Budżet na 2018 rok szef rządu nazwał budżetem „bardzo dobrej zmiany”, w którym zabezpieczono środki na sfinansowanie obniżenia wieku emerytalnego, darmowych leków dla seniorów czy na ubezpieczenia gospodarstw rolnych.
Państwo zabezpiecza też fundusze na ochronę zdrowia, udało się oddłużyć szpitale, wypłacić górnikom środki za zlikwidowany deputat węglowy, czego nie zrobili poprzednicy. – Wszystko dzięki temu, że zabieramy pieniądze mafiom i przestępcom podatkowym, a dajemy je ludziom – zaznaczył premier.
Ponadto rząd będzie aktywizował polski kapitał. – Małe i średnie firmy to jest oczko w głowie dla mnie – podkreślił Morawiecki. I będzie też kontynuował przyciąganie zagranicznych inwestorów, ale takich, którzy tworzą miejsca pracy bez wyprzedaży polskiego majątku. Czyli kontynuowana będzie dotychczasowa polityka zapraszania inwestorów, którzy budują swoje fabryki w Polsce od podstaw (inwestycje „green field”). Premier przypomniał, że na tym polu już osiągnęliśmy ogromny sukces, bo utworzyliśmy ponad 220 nowych miejsc pracy w przemyśle, podczas gdy w całej UE powstało 355 tys. stanowisk.
Polityka zagraniczna
Ważnym zadaniem dla rządu będzie też wzmocnienie naszej pozycji międzynarodowej. Mamy kilka otwartych konfliktów, głównie z UE, w sprawie uchodźców, pracowników delegowanych, Puszczy Białowieskiej czy reformy wymiaru sprawiedliwości. I musimy się starać te spory łagodzić. Z drugiej strony cały czas spieramy się z Brukselą o Nord Stream II. – Nasi partnerzy, adwersarze, przeciwnicy próbują nas wziąć w kleszcze. Nord Stream II jest projektem, który ma na celu uzależnić Europę Środkową od rosyjskiego gazu – mówił Morawiecki. I dlatego chcemy się uniezależnić od Rosji, czemu służy import gazu z USA, o czym Morawiecki rozmawiał podczas swoich kilku wizyt w USA.
UE działa też przeciwko polskim interesom, ogłaszając choćby dyrektywę antykadmową, której ofiarą będzie tylko jedna unijna firma – polska Grupa Azoty. – Bo tak się jakoś dziwnie złożyło, że jedyne złoża fosforytów na świecie, gdzie nie ma kadmu czy prawie wcale nie ma kadmu, to są złoża rosyjskie – powiedział Mateusz Morawiecki. – Czyli tak jakby legislacja brukselska, prawo UE przysłuży się świetnie Rosjanom. Bardzo mi się to nie podoba, niestety jeszcze na razie nie mamy na tyle siły, żeby przekonać naszych partnerów, ale staramy się to zrobić, żeby jak najmniejsze straty ponieść – dodał premier.
Innym poważnym wyzwaniem dla rządu będą relacje z Ukrainą. Szef rządu nie krył, że to dla niego osobista sprawa, gdyż jego matka pochodzi z Pokucia i Morawiecki zna dobrze historię ludobójstwa na Polakach dokonanego przez Ukraińców. – My od prawdy historycznej na pewno nie odstąpimy, relacje na przyszłość z Ukrainą można budować tylko na prawdzie – zaznaczył szef polskiego rządu. – Zbrodnie nie mogą być relatywizowane – dodał.
Krzysztof Losz