• Sobota, 23 maja 2026

    imieniny: Iwony, Dezyderiusza

Afera Amber Gold

Komendant nie wiedział

Wtorek, 21 listopada 2017 (20:12)

Były komendant miejski policji w Gdańsku zeznał, że nie miał wiedzy, iż w jego komendzie prowadzone jest jakiekolwiek postępowanie dotyczące Amber Gold. O aferze miał się dowiedzieć, gdy „o sprawie zrobiło się głośno”.

– W ciągu 2-4 tygodni może zostać przesądzone, czy składane na posiedzeniu niejawnym zeznania świadka dotyczące sprawy Amber Gold zostaną opinii publicznej ujawnione – powiedział „Naszemu Dziennikowi” Tomasz Rzymkowski (Kukiz’15).

Sejmowa komisja śledcza badająca sprawę Amber Gold przesłuchała za zamkniętymi drzwiami jednego z gdańskich policjantów. Jego zeznania zostały utajnione wyłącznie z uwagi na fakt, że pozostaje funkcjonariuszem w służbie czynnej, a nie ze względu na samą treść zeznań. Dlatego istnieje możliwość, że do wiadomości opinii publicznej treść zeznań zostanie ujawniona, jednakże bez jakichkolwiek informacji dotyczących danych, które pozwalałyby zidentyfikować osobę świadka.

– Zeznania były bardzo ciekawe i dosyć istotne. Na pewno będą rzucały opinii publicznej sporo światła na całą sprawę, pytanie – czy uda się nam zdjąć z nich klauzulę niejawności. Nie chcę o tym przesądzać. Ale jest to możliwe. Na pewno członkowie komisji podejmą starania w tej sprawie – powiedział nam Rzymkowski.

Natomiast w części jawnej komisja przesłuchała byłego komendanta miejskiego policji w Gdańsku Zbigniewa Pakułę. Komendantem miejskim został w maju 2010 r. Funkcję tę sprawował do stycznia 2016 r.

Także w maju 2010 r. do komendy miejskiej w Gdańsku trafiła sprawa Amber Gold. Stało się to w wyniku zakwestionowania przez sąd decyzji gdańskiej prokurator Barbary Kijanko o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie Amber Gold z doniesienia Komisji Nadzoru Finansowego. KNF w swoim doniesieniu podnosiła m.in. kwestię prowadzenia przez Amber Gold działalności bankowej bez zezwolenia.

Sąd sformułował także czynności, jakie prokuratura powinna podjąć w sprawie. Część z nich prokuratura Gdańsk-Wrzeszcz zleciła gdańskiej policji. A sprawę prowadziła młoda funkcjonariusz Katarzyna Tomaszewska-Szyrajew. Z jej zeznań przed komisją w listopadzie ub.r. wynikało, że dotychczas tak dużą sprawą – i to z doniesienia KNF – się nie zajmowała.

Były komendant miejski gdańskiej policji stwierdził, że nie miał wiedzy, że jego komenda zajmuje się Amber Gold. – W komendzie prowadzonych jest bardzo dużo postępowań – zeznał Pakuła. Stwierdził m.in., że „postępowanie przygotowawcze nadzorował jego zastępca ds. kryminalnych nadzorujący pion kryminalny”. A o sprawie Amber Gold miał się dowiedzieć dopiero wtedy, gdy „zrobiło się o niej głośno”, choć nie potrafił stwierdzić, kiedy to nastąpiło. Pakuła zeznał m.in., że nie przypomina sobie, czy widział reklamy Amber Gold. I że nie miał wiedzy choćby o podnoszonych już wówczas w mediach wątpliwościach co do biznesu prowadzonego przez Marcina P. ani tego, ile innych spraw miał w komendzie z doniesienia KNF. Z jego zeznań wynika również, że miał nie wiedzieć, iż sprawą Amber Gold zainteresowana jest wojewódzka komenda policji.

Artur Kowalski