• Sobota, 23 maja 2026

    imieniny: Iwony, Dezyderiusza

Będziemy konsekwentni

Niedziela, 29 października 2017 (22:21)

Z Tadeuszem Majchrowiczem, zastępcą przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Sejmowa Komisja Polityki Społecznej i Rodziny przyjęła projekt ustawy ograniczającej handel w niedziele. Zamiast wszystkich mają być tylko dwie wolne. Prawo i Sprawiedliwość zawiodło?

– W tym momencie raczej trudno mówić o Prawie i Sprawiedliwości jako całej formacji. Bez wątpienia jednak zawiedli posłowie zasiadający w sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Doskonale wiedzieli, jak wygląda projekt zgłoszony przez Komitet Inicjatywy Ustawodawczej z udziałem NSZZ „Solidarność”, pod którym podpisało się pół miliona Polaków, a na którym nam zależy. A mimo to wprowadzili poprawkę, zgodnie z którą wszystkie sklepy będą mogły być czynne w każdą drugą i czwartą niedzielę miesiąca. Przewodniczący NSZZ „S” Piotr Duda bardzo jasno to podsumował. Bardzo jasno też zaapelował do tych parlamentarzystów, którzy wywodzą się z „Solidarności” i szczycą się przynależnością do naszego związku, że mają teraz pole do popisu i wybór: albo NSZZ „S”, albo dyscyplina partyjna. Choć jeśli chodzi o dyscyplinę podczas głosowania nad tym projektem, to jeszcze do końca nie wiadomo, czy będzie, dlatego że wicepremier Mateusz Morawiecki twierdzi, że z jego punktu widzenia wszystkie niedziele powinny być wolne od pracy w handlu i koniec. A zatem postulat „S” powinien zostać spełniony.

A zatem sprawa nie jest jeszcze zamknięta?  

– Zobaczymy, jakiego rodzaju poprawki i przez kogo będą zgłaszane podczas drugiego czytania projektu ustawy. Do momentu, w którym ustawa zostanie przyjęta przez Sejm, Senat i dopóki nie zostanie podpisana przez prezydenta, to jest jeszcze czas na refleksję. Moim zdaniem, jeśli tak ma być, to niech jeszcze potrwa – dajmy na to – miesiąc, byleby tylko finał był taki, jakiego oczekuje nie tylko „S”, ale zdecydowana większość Polaków. Oczywiście ci, którzy wyznają nową świecką tradycję i zamiast niedzielę przeznaczyć dla rodziny wolą ten czas spędzać w galeriach handlowych, będą oczywiście oburzeni nawet wtedy, kiedy zakaz handlu obowiązywałby choćby w jedną niedzielę. Natomiast wszyscy ci, którzy zgodnie z tradycją chcą niedzielę przeżywać z rodziną, z całą pewnością będą zadowoleni. Tak czy inaczej wciąż nie tracimy nadziei, ale na razie nie jest to już nasz projekt. Tyle manipulacji czy obejść zostało w nim dokonanych, że trudno dziś mówić o tym projekcie jako obywatelskim. Jeśli bowiem stwarza się furtkę, że tak na dobrą sprawę przy każdym dworcu może powstać galeria handlowa, która mimo zakazu handlu będzie mogła funkcjonować, to wygląda to niedobrze. Dlatego NSZZ „S” absolutnie nie zgodzi się na takie rozwiązania. Dla nas sprawa jest jasna: wszyscy pracownicy, którzy nie muszą pracować w niedziele, a w handlu nie muszą, powinni ten czas mieć wolny. Niedziele należy oddać pracownikom i ich rodzinom.

Co takiego się zmieniło – bo jak pamiętamy, będąc w opozycji oraz w kampanii wyborczej PiS zapowiadało wszystkie niedziele wolne od handlu – że po wyborach głosują inaczej?

– Owszem, w programie wyborczym PiS była mowa o oddaniu pracownikom handlu wszystkich niedziel. Moim zdaniem, jest to efekt presji, jaką na poszczególnych parlamentarzystach wywiera lobby biznesowe sprzyjające zachodnim koncernom czy sieciom sklepów wielkopowierzchniowych, które od lat funkcjonują w Polsce. Odnoszę wrażenie, że od byłego przewodniczącego NSZZ „S”, obecnie posła PiS Janusza Śniadka, który ewidentnie kombinuje z tą ustawą, prezes Jarosław Kaczyński nie oczekuje, żeby się w taki sposób podlizywał. Przypomnę, że przed rokiem, podczas posiedzenia Komisji Krajowej NSZZ „S” w 40. rocznicę Radomskiego Czerwca prezes Kaczyński wyraźnie powiedział, że zrobi wszystko, żeby klub PiS przegłosował obywatelski projekt ustawy o wolnych niedzielach w handlu. W związku z tym trzymamy prezesa Kaczyńskiego za słowo. W mojej ocenie, obecnie mamy batalię lobbystów i szukanie furtek, rozwiązań, które mogą tylko i wyłącznie tę nieczystą grę ośmieszyć. Z tego powodu może być jedynie więcej zamieszania niż pożytku.

Czemu zatem ma służyć to całe zamieszanie?

– Przyznam, że nie rozumiem tej gry. Dlatego nie jestem w polityce. Być może politycy prowadzą taką grę po to tylko, żeby zdenerwować społeczeństwo, a następnie pokażą, jacy to oni są wspaniałomyślni. Ustawa ograniczająca handel w niedziele już dawno powinna być przyjęta przez Sejm. Do tej pory Polacy już zdążyliby się przyzwyczaić, że niedziela jest wolna od handlu we wszystkich dużych centrach i sieciach handlowych. Natomiast obecnie mamy do czynienia z grą, której ja osobiście nie rozumiem. Od czwartku wieczorem projekt procedowany w sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny nie jest już projektem obywatelskim, ale projektem wspomnianej komisji, gdzie dominuje PiS.

Spodziewał się Pan tak egzotycznej koalicji, gdzie PiS ręka w rękę z Platformą i Nowoczesną będzie głosować przeciwko wolnym niedzielom?

– Może to jeszcze nie koalicja, ale na pewno na potrzebę chwili stworzył się układ, który zagłosował przeciwko wolnym niedzielom. Te ugrupowania dzieli przecież wszystko. Jedni, czyli Platforma i Nowoczesna, otwarcie nie popierają tej idei i głosują przeciw. Natomiast inni, czyli posłowie PiS, odrzucają nawet wniosek posła Kukiz’15 i byłego szefa gorzowskiej „S” Jarosława Porwicha, aby w ciągu dwóch lat od wejścia w życie ustawy stopniowo rozciągany był zakaz otwierania placówek handlowych na wszystkie niedziele. To wszystko pokazuje bardzo dziwną grę – zresztą grę zupełnie niepotrzebną. Nawet jeśli parlament będzie przeciw wolnym niedzielom w handlu, to jeszcze jest prezydent Andrzej Duda. Poczekamy jeszcze trochę i zobaczymy, bo wszystko może się zmienić.   

Na ile rysa na współpracy NSZZ „Solidarność” z rządem Zjednoczonej Prawicy, o której wspomniał Piotr Duda, jest głęboka?

– Na razie jeszcze nie ma tragedii i wielkiego rozgoryczenia czy zbyt głębokiej rysy. Jako związek zawodowy z rządem Zjednoczonej Prawicy – w różnych sprawach pracowniczych – potrafimy się dogadać, dogadujemy się i myślę, że nadal będziemy się dogadywać. Dlatego ten dysonans czy rozdźwięk jest z całą pewnością niepotrzebny. Tak naprawdę nikomu to nie służy, a już na pewno nie polskim rodzinom, które liczą na wolne niedziele. Moim zdaniem – tak jak już wspomniałem – ktoś wyraźnie był nadgorliwy i chciał się przypodobać prezesowi Kaczyńskiemu, podczas gdy ten wcale tego nie wymaga. Tak to oceniam.       

Wcześniej mówiło się, że wolnych niedziel w handlu nie chce wicepremier Morawiecki. Tymczasem spekulacje te przeciął sam zainteresowany, który jasno stwierdził, że nie widzi problemu, żeby ograniczenia w handlu rozszerzyć na cztery niedziele...

– To mniej więcej jest tak jak z głosami, że wszystkiemu winna jest „S”, natomiast w rządzie winą obarcza się wicepremiera Mateusza Morawieckiego. Tymczasem on sam – przytoczoną przez pana wypowiedzią – potwierdza tylko to, co mówił podczas spotkań z nami, a mianowicie, że jemu wolne niedziele nie przeszkadzają i jeżeli taki jest postulat, jeżeli taka jest wola społeczeństwa, to z punktu widzenia ekonomicznego czy w ogóle z punktu widzenia państwa nic nie stoi na przeszkodzie, aby wolne od pracy w handlu były wszystkie niedziele.

Jest jeszcze drugie czytanie. Czy zatem liczy Pan na refleksję ze strony PiS?

– Myślę, że powoli te maski opadną i wówczas zobaczymy, kto, na kogo wywierał jaki wpływ i prędzej czy później się o tym przekonamy. Mimo wszystko mam nadzieję, że nastąpi opamiętanie i ten projekt znów stanie się obywatelskim i ostatecznie w Sejmie zostaną przegłosowane wszystkie wolne niedziele w handlu.

A co jeśli tej refleksji nie będzie?

– Jeżeli stanie się inaczej, to zastanowimy się, co zrobić z tym fantem. Na posiedzeniu Komisji Krajowej NSZZ „S” przyjęliśmy stanowisko w tej sprawie. Zresztą w czasie Mszy Świętej, która poprzedzała nasze obrady, metropolita krakowski ks. abp Marek Jędraszewski też zaapelował do „S”, aby bronić niedzieli, aby walczyć o niedziele dla rodziny. I my to sukcesywnie robimy i nadal będziemy to robić. Z całą pewnością nie będziemy indywidualnie czy jako prezydium podejmować, ale tak jak przewodniczący Piotr Duda już zapowiedział – jeśli będzie taka konieczność, to być może na nadzwyczajnym posiedzeniu zbierze się Komisja Krajowa NSZZ „S” po to, żebyśmy wspólnie mogli się zastanowić i zadecydować o dalszych działaniach. NSZZ „S” i tak jest na wygranej pozycji. Natomiast tak czy inaczej będziemy zabiegać, aby ten społeczny, obywatelski projekt doprowadzić do szczęśliwego finału, podobnie jak to było w sprawie przywrócenia wieku emerytalnego i w wielu innych sprawach, gdzie zapowiedzieliśmy, że będziemy konsekwentni i byliśmy. Proszę mi wierzyć, że w tej sprawie – szczególnie w tej sprawie – będziemy konsekwentnie walczyć do końca, bo niedziele są dla rodzin, a nie dla właścicieli sieci handlowych. Niedziela jest dla Boga i rodziny i tak musi być, innego wyjścia nie ma. I prędzej czy później tak będzie.

Dziękuje za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki