• Sobota, 23 maja 2026

    imieniny: Iwony, Dezyderiusza

Żeby rozdawać karty, trzeba wygrać wybory

Poniedziałek, 23 października 2017 (20:16)

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, wykładowcą z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II i Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, członkiem Kapituły Orderu Odrodzenia Polski, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Co Platforma ma dzisiaj do zaproponowania Polakom?

– Jeśli prześledzić doniesienia mediów, nawet tych przyjaznych Platformie – po tej konwencji widać duże rozczarowanie. Trudno się zresztą dziwić, bo nie było tam nic sensownego, treściwego, co mogłoby porwać, a te propozycje, które padły, pokazują chaos, jaki się w Platformie pojawia w różnych obszarach. Coś, co jeszcze do niedawna krytykowali, dzisiaj chcą rozszerzać – mam tu na myśli Program „Rodzina 500 plus”, podobnie jest w kwestiach samorządowych czy w odniesieniu do polityki międzynarodowej. W sytuacji, kiedy w Europie coraz głośniej się objawiają różne separatyzmy regionalne, Platforma zapowiada regionalizację Polski m.in. poprzez likwidację urzędów wojewódzkich. Wsłuchując się w przekaz, jaki popłynął z tej konwencji, odbiorca i wyborca może odnieść wrażenie, że w tym przekazie programowym nie ma żadnej spójności. Widać za to szamotaninę i chęć – na siłę – odbicia się od dna, bo jak wiemy, ostatnie sondaże poparcia dla Platformy i w ogóle dla opozycji są wręcz katastrofalne.

Jak w takiej sytuacji powinna się zachować konstruktywna opozycja?

– Trudno będzie tzw. totalnej opozycji wybrnąć z zaułka, w który zabrnęła. Przede wszystkim z ich punktu widzenia należałoby dokonać pewnego rozrachunku, refleksji, podjąć próbę przemyślenia wszystkiego od nowa – to po pierwsze. Po drugie, w sposób jednoznaczny odciąć się od przeszłości, która jest przysłowiową kulą u nogi i wyraźnie ciąży tej formacji. Skądinąd Platforma – po części – to czyni, pokazując, że decyzja Donalda Tuska z 2013 r. o zmianach w systemie emerytalnym, co słusznie nazwano „skokiem na kasę”, czego efektem było przejęcie blisko 150 miliardów złotych aktywów OFE, była błędna. Jedynie na papierze zmniejszono wydatki budżetu państwa, deficyt i wielkość długu publicznego. Teraz Platforma zapowiada, że cofnie cały ten proces i majątek państwowy stanie się prawdziwą własnością Polaków, że przeniesie go na prywatne konta emerytalne. Tym samym żaden Polak nie będzie otrzymywał głodowych emerytur. Tyle tylko, że są to zapowiedzi.

Czemu miała służyć ta konwencja, co ciekawe, nie w Warszawie, a w Łodzi?

– W perspektywie wyborów samorządowych Platformie Obywatelskiej ciąży prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz i wszystkie afery związane z reprywatyzacją. Stąd próba niejako odsunięcia jej w cień. Ale nie sądzę, żeby to wystarczyło, bo potrzebne są głębokie przetasowania personalne, mocne uderzenie w te kompromitujące kwestie i dopiero w następnym kroku wyjście z pozytywnym programem. Póki co w szeregach Platformy nic takiego nie widać, za to jest wrażenie chaosu i szamotaniny, a nie czegoś, co można byłoby określić mianem propozycji dla Polaków. Pod nieobecność prezydent Warszawy i wiceszefowej Platformy obok Grzegorza Schetyny pojawiła się prezydent Łodzi i szefowa regionalnych struktur Platformy Hanna Zdanowska – polityk z zarzutami prokuratorskimi.    

Platforma, która nie ma argumentów, jakie pozwoliłyby jej wygrać z PiS w skali ogólnopolskiej, chce przenieść akcenty na samorządy. Czy nie jest to gra na rozbicie państwa?

– W intencji czy hasłach nie, ale w rzeczywistości – zwłaszcza w sytuacji permanentnego konfliktu politycznego, jaki ma miejsce w Polsce, gdzie w większości samorządów wciąż rządzi Platforma – dążenia zmierzające do regionalizacji i sprowadzenia władzy do wymiaru samorządowego – takie separatyzmy mogłyby się oczywiście ujawnić. To jest bardzo niebezpieczne, zwłaszcza na tle tego, co się dzisiaj dzieje w Europie. I hasła, jakie są formułowane przez Platformę szczególnie w kontekście referendum katalońskiego, są nie tylko że nietrafione, co wręcz szokujące, nieodpowiedzialne. To zła droga. Nie przyciąga się społeczeństwa do siebie, rzucając tak populistyczne hasła. Politykom oczywiście może zależeć, żeby zwiększyć władzę samorządów, ale nie sądzę, żeby Polacy dali się nabrać na rozbicie czegoś, co stanowi unikalny charakter naszego państwa jako dużego dobra wspólnego, które należy chronić.

Skoro politycy Platformy ciągle nie wyciągają wniosków i mimo spadku poparcia dalej brną w ślepy zaułek, to czy nie oznacza to, że czas tej formacji w wielkiej polityce powoli mija?    

– Nie można tego wykluczyć. Warto sobie uzmysłowić, że główny atut Platformy to fundusze pochodzące z subwencji budżetu państwa, jakie są przynależne tej największej partii opozycyjnej. To powoduje też spotęgowany konflikt przywództwa i – jak sądzę – Grzegorz Schetyna w dużej mierze jest pochłonięty właśnie obroną swojej pozycji niż Prawem i Sprawiedliwością, które jest coraz bardziej poza zasięgiem. Co za tym idzie, możliwość szybkiego przejęcia władzy przez Platformę coraz bardziej się oddala. Wprawdzie politycy tzw. totalnej opozycji liczyli w tym względzie na pomoc zagranicy, ale jak widać po wynikach wyborów w różnych krajach, następuje tam zmiana warty, w związku z czym wariant z zagranicą też się nie sprawdza. Pozostają więc samodzielne działania, które mają tę formację utrzymać na fali, a w przypadku Grzegorza Schetyny ma to wymiar utrzymania przywództwa w partii. Co by jednak nie powiedzieć – perspektywa, jaka jawi się przed Platformą, rzeczywiście nie rysuje się w jaskrawych kolorach. I gdyby ugrupowanie to przegrało przyszłoroczne wybory samorządowe z kretesem – czego wykluczyć nie można, to wówczas można by mówić o schyłku tej partii.

Co sądzi Pan o możliwości zjednoczenia opozycji: Platformy i Nowoczesnej przed przyszłorocznymi wyborami, zwłaszcza że Ryszard Petru tworzył swoje ugrupowanie w kontrze do Platformy?

– Realizacja takiego scenariusza oznaczałaby anihilację Nowoczesnej, która zginęłaby czy też zostałaby mocno zmarginalizowana, wchodząc w koalicję z tak dużym ugrupowaniem jak Platforma. Dlatego – jeśli do takiego mariażu miałoby dojść – to żądania Ryszarda Petru (dla siebie) będą bardzo wygórowane – na tyle zaporowe, że będzie to niewykonalne. Z kolei PSL, bo o ludowcach też nie należy zapominać jako potencjalnych uczestniku takiej koalicji, ma elektorat zupełnie rozbieżny od wspomnianych dwóch ugrupowań. W tym kontekście ewentualne starcie PSL-u z Platformą na wsi niekoniecznie byłoby korzystne dla ludowców. Poza tymi wszystkimi dywagacjami, nie zawsze jest tak, że zjednoczenie bytów partyjnych – za każdym razem – musi się przekładać na sumę poparcia, które te formacje mają aktualnie jako samodzielne byty. Równie dobrze stworzenie takiej koalicji mogłoby spowodować odpływ wyborców, którzy – owszem – są gotowi oddać głos np. na PSL, ale nie po drodze im z Platformą. Tym samym takie połączenie niekoniecznie dawałoby oczekiwane poparcie.

Opozycja wyraźnie traci, PiS wprawdzie zyskuje, ale w tle pojawia się pewien rozdźwięk na linii Pałac Prezydencki – Nowogrodzka. Czy mamy do czynienia z kryzysem, czy może – jak uważa prezydent Duda – jedynie ze sporem w rodzinie?

– Myślę, że jest to pewien spór w obrębie tego samego politycznego obozu, zwłaszcza że ten spór wyszedł na korzyść zarówno prezydentowi, jak i partii rządzącej. Wizerunkowo – wiele – zyskał też sam prezes Jarosław Kaczyński, który kilkakrotnie udając się do Belwederu na rozmowy z prezydentem Andrzejem Dudą, zadał kłam rzekomej tezie o dyktaturze jednej osoby w całym obozie Zjednoczonej Prawicy. Ta teza zupełnie upadła. Obiektywnie rzecz biorąc, nie stało się nic takiego, co osłabiłoby pozycję polityczną prezydenta czy PiS-u. W związku z czym, nawet jeśli uznać za słuszne stwierdzenie, że prezydent, podejmując dyskusję o reformie sądownictwa – po części – przejął rolę racjonalnej opozycji, która przedstawia rzeczowe argumenty, a nie jak Platforma czy Nowoczesna biega po ulicach, wykrzykując hasła niemające nic wspólnego z rzeczywistością, to byłoby to do zaakceptowania. Dyskusja na różne tematy powinna mieć miejsce, natomiast takiej dyskusji nie jest w stanie prowadzić opozycja totalna, w związku z czym to, co się dzieje w obozie dobrej zmiany – przynajmniej na razie – nie szkodzi temu obozowi.

Kadencja na półmetku, w związku z czym pojawiają się dywagacje o przetasowaniach. Czy spodziewa się Pan rekonstrukcji rządu, a jeśli tak, to na ile głębokiej?

– Takiej rekonstrukcji rządu należy się spodziewać, tym bardziej że mówił o tym sam prezes Jarosław Kaczyński. Jednak trudno wyrokować, na ile te zmiany czy korekty będą głębokie, i w których ministerstwach te zmiany nastąpią. Przy czym nie jest tak, żeby obecny rząd notował wpadki, jak to było za poprzedniej władzy, wpadki, które sugerowałyby czy uzasadniałyby całkowitą rekonstrukcję. Ale wydaje się, że są pewne przestrzenie, gdzie takie zmiany mogą się dokonać, np. wiele się mówi o Ministerstwie Spraw Zagranicznych, nie do końca też pewna jest przyszłość ministra zdrowia. Tak czy inaczej trudno wyrokować. Decyzje pewnie już zapadają i rekonstrukcja będzie, ale czy aż taka, która wywróci do góry nogami ten rząd – jak donoszą media, to miałbym co do tego poważne wątpliwości.

Czym kieruje się opozycja totalna, życząc sobie, aby premierem został Jarosław Kaczyński?

– Taki scenariusz ułatwiłby Platformie czy Nowoczesnej krytykę obozu Zjednoczonej Prawicy. Zresztą politycy tych formacji są już wyszkoleni w tego typu atakach. Wydaje się, że Jarosław Kaczyński, pozostając nieco z tyłu, ale mając pod kontrolą rzeczywistość polityczną, ma dużo większą swobodę działania i dystans do bieżących wydarzeń. Ten brak obciążenia sprawami, jakie są przyporządkowane rządowi: premierowi czy poszczególnym ministrom, pozwala mu stawiać bardziej strategiczne cele. Opozycja ma tego świadomość, widząc w tym zagrożenie dla siebie, i dlatego życzyłaby sobie, aby stery kierowania rządem przejął Jarosław Kaczyński. Tyle tylko, że są to wszystko pobożne życzenia opozycji, która w tym względzie nie ma nic do powiedzenia. Żeby rozdawać karty, trzeba wygrać wybory. Póki co tzw. opozycji totalnej daleko do realizacji takiego scenariusza.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki