• Sobota, 23 maja 2026

    imieniny: Iwony, Dezyderiusza

Turcji nie należy izolować

Czwartek, 19 października 2017 (21:30)

Z prof. Karolem Karskim, byłym sekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, posłem do europarlamentu z Prawa i Sprawiedliwości, członkiem Prezydium Parlamentu Europejskiego rozmawia Mariusz Kamieniecki

Panie Profesorze, za nami wizyta prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana w Warszawie. Komu bardziej była ona potrzebna: Turcji czy Polsce?

– Na rezultaty tej wizyty – myślę – trzeba będzie poczekać jeszcze jakiś czas. Nie ulega jednak wątpliwości, że Turcja to ważne państwo europejskie, a zarazem istotny partner dysponujący drugą armią w Sojuszu Północnoatlantyckim. W związku z czym trudno ten kraj izolować. Współpraca Polski z Turcją przebiega na wielu płaszczyznach. Myślę, że  wizyta w Warszawie była potrzebna zarówno Polsce, jak i Turcji.

Polska staje się rzecznikiem Turcji w dążeniu do członkostwa w Unii Europejskiej. Czy to dobrze, że tak jasno określamy swoje stanowisko, podczas gdy inni są w tym względzie bardziej wstrzemięźliwi, a Niemcy chcą nawet zerwania negocjacji akcesyjnych z Turcją…?

– W tej chwili członkostwo Turcji w Unii Europejskiej wydaje się nierealne. Stąd dyskusja o tym jest obecnie czystą retoryką. Oczywiście dyskusja na ten temat była potrzebna na użytek wewnętrzny Turcji i de facto służyła rozmontowywaniu wojskowej kontroli nad państwem. Pod hasłem dostosowywania kraju i jego struktur do standardów europejskich władza krok po kroku eliminowała bezpieczniki, które pierwotnie miały zabezpieczyć świecki charakter tego państwa. W ten oto sposób usunięto z konstytucji przepis dotyczący odpowiedzialności armii za państwo, przeprowadzono też szereg zmian, które doprowadziły do sytuacji, że dzisiaj Turcja jest państwem, w którym armia nie odgrywa dominującej roli, tak jak to było jeszcze całkiem niedawno.      

Na Zachodzie pojawiają się głosy, że współczesna Turcja to jednak trudny partner, niejednoznaczny i nieprzewidywalny…

– Nie zgodzę się z tak postawioną tezą. Wydaje się, że Turcja jest państwem bardzo przewidywalnym, choć nie zawsze chce postępować tak, jakby tego chcieli niektórzy przywódcy zachodnioeuropejscy. Turcja jest niewątpliwie państwem ważnym – filarem NATO-wskim i choćby z tego względu trudno ignorować ten kraj, pozostawiając go niejako samemu sobie. Tym bardziej że Rosja tylko na to czeka. Bez Turcji w obecnych sojuszach w sposób zasadniczy zmieniłaby się geopolityka Europy, Bliskiego Wschodu czy Azji Zachodniej, dlatego współpraca z Ankarą ciągle ma miejsce, jest realizowana, bo warunkuje ona bezpieczeństwo w tej części świata. Z tego względu Turcja powinna być i jest utrzymywana w przekonaniu, i chyba sama też ma taką świadomość, że jej związki z Europą są niezbędne i ważne dla stabilizacji i zachowania równowagi sił w tej części świata. I tu nie ma innej alternatywy. W tym rozumieniu wizyta w Polsce prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana służy geopolitycznemu bezpieczeństwu.

Co Polskę łączy z Turcją?

– Turcji nie można izolować i temu m.in. służyła wizyta prezydenta Erdogana w Warszawie. Współpraca dwustronna jest ważna i potrzebna na różnych płaszczyznach, chociażby w takich dziedzinach jak gospodarka, czego dowodem był udział prezydenta Erdogana w Polsko-Tureckim Forum Gospodarczym. Efektem wzajemnych relacji w tym obszarze są również podpisane umowy dwustronne oraz możliwości współpracy z Ankarą m.in. w kwestii bezpieczeństwa, a także przemysłu zbrojeniowego, turystyki czy energetyki. Nie ma powodu, by Polska nie utrzymywała z Turcją dobrych relacji np. w wymiarze gospodarczym.

1 października Erdogan powiedział, że Turcja nie potrzebuje już członkostwa w UE, a w Warszawie wezwał Unię do prowadzenia szczerej polityki wobec jego kraju. Czy to nie było w pewnym sensie wciągnięcie prezydenta Andrzeja Dudy w tę retorykę, czego efektem jest poparcie wyrażone dla członkostwa Turcji w UE?

– To było werbalnie wyrażone oczekiwanie Turcji. Na tym etapie ani to nie pomoże, ani też nie zaszkodzi. Ponadto podtrzymywanie przeświadczenia o możliwości przyszłej akcesji daje uzasadnienie do wprowadzania w Turcji kolejnych standardów demokratycznych i podtrzymywania starych, uzgodnionych z Unią rozwiązań, stanowi też pewne ograniczenie dla podejmowania działań, które mogłyby być negatywnie oceniane z punktu widzenia ochrony praw człowieka.

Po co zatem ta cała dyskusja o członkostwie Turcji w UE?

– Polska zawsze wspierała aspiracje Turcji do członkostwa w Unii, jednak Niemcy i Francja nie zgodzą się na przyjęcie Turcji do struktur unijnych, bo w sposób znaczący przewartościowałoby to układ sił w Unii, a na to nikt z nich sobie nie pozwoli. Co by jednak nie powiedzieć, trzeba uznać fakt, że Turcja jest ważnym partnerem UE, jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa europejskiego, ale w dającej się przewidzieć przyszłości nie będzie członkiem Unii. I to nie Polska jest jednak hamulcowym w tej materii.

Jak zatem wytłumaczyć fakt, że elity unijne, mając świadomość, że członkostwo Turcji w strukturach unijnych to fikcja, mimo wszystko prowadziły – ba, prowadzą! – z Ankarą grę i za duże pieniądze chciały zatrzymać w Turcji falę migracji w głąb kontynentu?

– To tylko świadczy o bezrefleksyjnej polityce prowadzonej przez elity unijne oraz przez czołowe państwa UE, takie jak Francja czy Niemcy. Niestety na szczytach unijnych władz wciąż brak wizji rozwiązania problemu migracyjnego, który jest nadal poważny i groźny. Owszem, Donald Tusk zaczyna nieco zmieniać retorykę w tym względzie, co tylko potwierdza, że unijni przywódcy, forsując bezrefleksyjną politykę przyjmowania imigrantów z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, w swoich działaniach posunęli się za daleko, dochodząc do ściany. W tej sytuacji pozostaje im tylko krok w tył.  

Warszawa była pierwszą unijną stolicą, którą po nieudanym zamachu stanu w Turcji i represjach z tym związanych odwiedził prezydent Erdogan. Czy można tę wizytę traktować jako powrót Erdogana na inne europejskie salony i wstęp do polityki, jaką wobec Turcji będzie już niebawem prowadzić UE?

– Trudno jednoznacznie określić, jak ta polityka będzie wyglądała za jakiś czas. Sytuacja jest dynamiczna, relacje między państwami ulegają normalizacji i wcale nie jest powiedziane, że cały czas muszą być napięte. Kontakty międzynarodowe przebiegają na wielu płaszczyznach i fakt, iż dzisiaj rozmawiamy z Turcją, należy uznać za pozytywny sygnał. Jedna z zasad polityki międzynarodowej mówi, że trzeba utrzymywać relacje, rozmawiać, współpracować we wszystkich możliwych obszarach. Turcja jest ważnym partnerem politycznym, istotnym sojusznikiem w wymiarze militarnym, drugą armią NATO, jest także państwem stabilizującym – w znacznym stopniu – Bliski Wschód. W tej sytuacji rozmowy muszą trwać. Fakt, że prezydent Turcji odwiedza Polskę, świadczy tylko o pragmatycznym podejściu polskich władz do relacji z Ankarą, że chcemy współpracować w tych obszarach, które są dla nas korzystne. Ze względu na swoje położenie geograficzne oraz z geopolitycznego punktu widzenia Turcja to poważny partner, którego należy traktować serio.  

Dziękuję za rozmowę. 

Mariusz Kamieniecki